Zakładam nowy wątek, bo tamten za długi. Każdy gada, to ja się też wypowiem, a co!:-)
Poproszę o sprostowanie, jeśli się mylę. Sądzę, że kalendarz był drukowany techniką cyfrową, bo offset kosztowałby 4 razy tyle, prawda? Poprawcie mnie, jeśli nie mam racji. Zastrzegam, że to tylko moje domniemanie, bo mam jedynie wiedzę teoretyczną na ten temat, zdobytą z Netu na tę okazję. Z tego, co przeczytałam wynika, że druk cyfrowy oddaje w pełni jakość plików, które mu zostały "zadane". To tak, jakbym w domu miała wypasioną drukarkę laserową, wrzuciła swoje zdjęcia i wydrukowała. Otrzymałabym taką jakość, jaką wprowadziłam. Więc może coś z naszymi plikami było nie tak?
Zaznaczam raz jeszcze, że tylko pytam, a nie zakładam przyczynę. Pytam, mam nadzieję, bardziej obeznanych w temacie.:-)
Do Rysia. Papyndykel tylko, Rychu, nie bedziem sie wadzić:-))))
Tak to był druk cyfrowy. Beato wystarczyło się zapoznać z wątkiem jaki kalendarz i zamówienia na kalendarz. Nasze pliki wszyscy widzieliście bo zostały umieszczone na forum. Wysłałam je jak w poprzednich dwóch latach w PDFie. Pan w drukarni zawsze wszystko dalej sam robił, w tym roku nie wiem czy zajmował się sprawą ktoś inny, ale nagle napisał do mnie że plik jest w złym formacie bo w RGB a nie CMYK. Poinformowałam go ze zawsze tak wysyłałam, a oni dalej sami wszystko robili i pan powiedział że w takim razie oni przekonwertuja na CMYK. Podejrzewam że tu leży przyczyna.
Z wątkiem jaki kalendarz i zamówienia na kalendarz zapoznałam się, oczywiście. Mam nadzieje, ze nie odebrałaś mojego wpisu
jako osobistego ataku na siebie. Ja po prostu spytałam tych, co się znają, czy to może być wina naszych plików, ot i wszystko. Jakie one są każdy widzi, ale nie każdy ma świadomość, że to co na ekranie to niekoniecznie to samo, co na papierze.:-)
Dobra przenoszę się z dyskusją tutaj. Niestety na chwilę obecną mam złe wieści, dorzucili reklamację. Wklejam treść korespondencji, przed chwilą napisałam im kolejną wiadomość.
Czekam na dalsze Wasze wytyczne.
Witam!
Zamówiłam u Państwa kalendarze na nazwisko Joanna Lewandowicz. Niestety jestem zmuszona reklamować je. W poprzednich dwóch latach kalendarze były idealne, nie wiem co się stało w tym roku, ale rozesłałam kalendarze do odbiorców i nie są w stanie zaakceptować ich jakości.
Zgodnie z opinią jednej z osób: Zdjęcia są o wiele za ciemne, moim zdaniem punkt czerni został znacznie przesunięty przez co właśnie ciemne obszary zostały przyciemnione jeszcze bardziej. W rezultacie - niektóre kolory zostały właściwie utracone, a wyraz tych zdjęć - wielu przecież bardzo ładnych! - stracił na wartości. Nie wiem, czemu aż tak zaingerowano w zdjęcia. PDF który możemy obejrzeć powyżej jest na ogół bardzo dobry. I takie powinny być zdjęcia na papierze. Wiem, że przenoszenie kolorystyki z elektroniki na papier nie zawsze jest łatwe i jakieś odchyłki akceptować trzeba, ale w tym przypadku - jak dla mnie - granica jest przekroczona sporo poza akceptowalną;-)
I inna opinia: Mam chyba pecha, bo moja fotka w tym kalendarzu wypadła najgorzej. Między kamykami dwie czarne kupki:- (
W załączeniu przesyłam przykładowe strony: zdjęcie wydrukowanego kalendarza i to co wysłałam do druku.
Ponad połowę kalendarzy zdążyłam już rozesłać, czy w tej sytuacji wystarczy ze oddam te egzemplarze które zostały?
Proszę o pilną odpowiedz.
--------------------------------------------------------
Witam!
niestety reklamacja nie przyjęta
pliki były przygotowane w trybie kolorow RGB grafik dzwonił do Pani,
pani odpowiedziala ze grafika nie ma na miejscu aby drukowac bo sie spieszy.
Maszyna ma algorytm zmiany z RGB na cmyk ale robi to slabo jak widac.
Pliki nalezy przygotowywac wg standarow druku jak jest opisane
na stronie www.wieland.com.pl[wieland.com.pl]
z poważaniem
Paweł Wieland
--------------------------------------------------------
Witam
Drukowałam u Państwa kalendarze nie pierwszy raz. Zawsze przesyłałam pliki w tej samej formie, bo dwa lata temu zostałam poinformowana że mogę wysyłać w formacie pdf.
Osoba która ze mną rozmawiała przekazała Panu nieprawdziwe informacje. W czasie rozmowy powiedziałam że zawsze wysyłałam pliki w takiej formie i Państwo robiliście resztę. Nie było mowy o żadnym pośpiechu i braku grafika na miejscu, jest to niemożliwe bo ja nie mam żadnego grafika, jestem członkiem forum internetowego i sama przygotowywałam projekt. Państwa pracownik nic nie powiedział, że zdjęcia po konwersji stracą na jakości, w dodatku że tak bardzo stracą. Nie wyraziłabym wtedy zgody na takie modyfikacje. Przecież gdybym była świadoma tak dużej ingerencji to bym poszukała kogoś kto zrobi taką konwersję prawidłowo.
W poprzednich latach potrafiliście Państwo idealnie przygotować pliki i wydruki wyglądały perfekcyjnie tak jak oryginalne pliki, a forumowicze nie mogli się nachwalić jakości kalendarza. Nie wiem jak wtedy były konwertowane na CMYK ale Państwa pracownik potrafił wykonać to idealnie, tym razem jest inaczej. Tak więc wina leży po Państwa stronie.
Joanna Lewandowicz
--------------------------------------------------------
Witam!
Niestety zamiana kolorow to czesto losowa sprawa, tryb RGB moze byc z roznym zapsiem profilu
rgb. Skoro klient nie akceptuje/nieprzygotowal standardu cmyk musi sie zdac na wyczucie drukarza.
On uznał że jest ok i tak wydrukował. Niestety nie trafił w Pani gusta ale
nie mam podstawa do reklamacji jezeli nie sa zachowane stadardy przygotowania prac.
pozdr.
Pawel Wieland
--------------------------------------------------------
Witam!
Przeszukałam korespondencję i okazuje się że kwestia konwersji nie była omawiana telefonicznie, a mailowo. Jeżeli komuś się spieszyło to Państwa pracownikowi. Ja pliki wysłałam 6 listopada. Tydzień później 14 listopada otrzymałam wiadomość:
Proszę o pilny kontakt w sprawie kalendarzy. Pliki są w RGB musimy mieć je przerobione na profil CMYK
pozdrawiam serdecznie
Michał Jedrzejczak
Odpowiedziałam w tym samym dniu:
Witam
Poprzednio wysyłałam PDF w tej samej formie, nie do końca wiem co mam w tej sytuacji zrobić.
Joanna łewandowicz
Na co uzyskałam odpowiedz:
Witam!
ok zrobimy to sami
Kalendarze poszły do druku dopiero 18 listopada gdy Państwa pracownik kontaktował się ze mną w sprawie zmiany formatu kalendarza. Tak więc to Państwo wyszli z propozycją samodzielnego przekonwertowania plików nie ostrzegając o skutkach. Zamawiałam kalendarze drogą mailową, nie zostałam odesłana do regulaminu, nie akceptowałam go, nie zapoznaliście mnie Państwo ze standardami przygotowania plików, więc powoływanie się teraz na informacje ze strony internetowej jest bezzasadne.
To nie jest tak że drukarz nie trafił w moje gusta, bo trudno mówić o trafieniu w gust jeżeli kolor szary, brązowy, ciemnozielony i wiele innych ciemnych barw staje się czarną. Kalendarz zamówiło 21 osób i jak na razie nikt nie wypowiedział się pozytywnie o wydruku.
Państwa grafik dokonał nadmiernej ingerencji w wygląd kalendarza i nie przesłał próbki do akceptacji. W tej sytuacji nie mogę zaakceptować negatywnego rozpatrzenia reklamacji.
Joanna Lewandowicz
moim skromnym zdaniem, tak jak Mirki napisał "wadliwy towar musi być wymieniony na towar wolny od wad"
jest jeszcze Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, gdzie można uzyskać poradę
tutaj mają zastosowanie przepisy ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej wraz ze zmianami, ponieważ kupującym w tym przypadku jest osoba fizyczna a nie firma (napisałam z pamięci co mąż mi przekazał)
najpierw trzeba się skontaktować z UOKiK i nakreślić sprawę, oni wtedy kontaktują się z firmą i zazwyczaj reklamacja zostaje rozpatrzona pozytywnie
w przypadku odmowy kolejnym krokiem jest polubowny sąd konsumencki i wszystkie procedury z tym związane uruchamia UOKiK, jeżeli drukarnia nie wyrazi zgody na polubowny sąd konsumencki pozostaje powództwo cywilne, gdzie zasadniczo kończy się wygraniem
odnośnie Sądu - Sąd właściwy dla miejsca rejestracji drukarni
z korespondencji, którą wkleiłaś wynika, że Pan właściciel zdecydowanie nie chce się zgodzić ze sprawą oczywistą, jaką jest niezgodność towaru ze złożonym zamówieniem i tego trzeba się trzymać, bo oczy ma i chyba widzi, skoro zajmuje się tym od lat
Dostałam kolejną odpowiedź. Czyli jutro po 15 jedziemy z Basią.
Witam!
no wlasnie napisala P. ze nie wie co w tej sytuacji zrobic
wiec moj drukarz zrobic podstawowa zamiane, w nic wiecej nie ingerowal
bo nie mial po co.
Witam!
prosze podeslac 1 szt poczta obejrze
moze maszyna sfikowala, ale jezeli wydruk jest
taki jak dzisiaj zrobilem probe ze z marszu wydrukowalem 1 szt
i bedzie tak samo to juz nic nie poradza
tak, napisałaś, że nie wiesz co w tej sytuacji zrobić, licząc, że pracownik drukarni udzieli Ci takich informacji
jednak on zdecydował, że zrobi to sam!
No wiadomo że będzie wszystko starał napisać żeby nie uwzględnić reklamacji, bo to jednak sporo kasy jest.
Jestem laikiem w tej sprawie ale nie wytrzymałem i odpaliłem PS, wrzuciłem jedno ze zdjęć Mirka do niego i konwertowałem z RGB na CMYK bez mego udziału, czyli tak jak program sobie ustawił, chociaż wyświetlił się alert że efekt może byc inny niż oczekiwany i należy użyć opcji "EKSPORTUJ". Faktycznie tak się stało, jakość pogorszyła się, zdjęcie nieco straciło na kontrastach i ściemniało!!!
Długo nie zastanawiając się otworzyłem ponownie juz zdjęcie zapisane w CMYK-u i za pomocą innych nastaw (progi, kontrast itp) dało sie uzyskać nawet z tego już nieco zmienionego pliku efekt podobny do oryginału.
"wiec moj drukarz zrobic podstawowa zamiane, w nic wiecej nie ingerowal
bo nie mial po co. "
chyba jednak miał po co!
- jeśli on zrobił tak samo jak ja używając tej opcji pierwszy raz w życiu to on nie powinien nazywać się drukarzem:- ((
Sam program informuje, że należy użyć opcji "eksportuj do pliku" w której znajdują sie parametry do nastawienia.
To tylko tyle jako zupełny laik w tych sprawach, nigdy mi nie było to potrzebne. Moja atramentówka dobrze drukuje fotki bez potrzeby zmiany RGB na CMYK, jakoś sama dobrze te parametry ustawia:-)
ooo, no to pięknie, profesjonaliści: D
a tak w ogóle, Asiu, to nie Twój problem, że jemu może maszyna sfiksowała i niech nie straszy że "jezeli wydruk jest taki jak dzisiaj zrobilem probe ze z marszu wydrukowalem 1 szt i bedzie tak samo to juz nic nie poradza", bo to też nie Twój problem
Jak można odpisywać klientowi, który zgłasza reklamację w taki sposób?! Te wiadomości, jeśli są skopiowane, wyglądają, jak pisane na kolanie, przez telefon, w autobusie pks...
Wina leży po ich stronie i nieudolnie pan Wieland próbuje się, opryskliwie zresztą, wytłumaczyć.
Wkleiłam dokładnie treść korespondencji, słowo w słowo jak wyglądała.
W poprzednich latach konwertowali idealnie, więc chociażby ten fakt świadczy na ich niekorzyść. Rok w rok wysyłałam im plik w tej samej formie.
To nie Pani wina, Pani Joasiu. Powinno im być podwójnie (potrójnie!) wstyd, że zawiedli klienta, który już trzeci raz wybrał tą drukarnię na zrobienie tak fajnej rzeczy, jaką jest biologiczny kalendarz.
Moim skromnym zdaniem....... szlag mnie trafia, gdy to czytam.
Sprawa jest bardzo prosta.
1. W regulaminie (wieland.com.pl jest zapis, że należy przysyłać CMYK-i a nie RGB. Drukarnia nie odpowiada za błędy wynikające z wysłania plików w RGB i takie też stanowisko prezentuje właściciel w korespondencji.
2. Pliki zostały wysłane w sposób NIEZGODNY z regulaminem i należy zagryźć zęby, wziąć to na klatę i przyjąć z pokorą. A że poprzednimi razy to się udawało? Mo cóż... woził wilk razy kilka......
3. Jakiekolwiek naciskanie na reklamację jest bezzasadne i w rzeczywistości NIEUCZCIWE (aczkolwiek niezamierzenie). Jakiekolwiek posiłkowanie się UOKiK-iem - naiwne.
4. Nerwy są zrozumiałe, gdyż wyszła wtopa jak się patrzy. Życie. Człowiek uczy się na błędach i jestem pewien, że począwszy od następnego roku będą wysyłane śliczne CMYK-i
5. KONIEC
I co teraz? Ano teraz ja bym GRZECZNIE POPROSIŁ, że z racji na przeszłą współpracę oraz na planowaną przyszłą współpracę - w ramach rekompensaty proszę o GRATISOWE wykonanie małych, portfelowych kalendarzyków 2015. Uważam to za dobry kompromis - nie będzie (swoją drogą bezzasadnego, ale po co im o tym pisać) naciskania na zwrot pieniędzy, oni zaś przy okazji jakiś druków dołożą tam kalendarzyki. MOŻE się uda. Zasugerowałbym również, że przy takim kompromisowym rozwiązaniu zaniechasz opisywania sprawy na forach i Fcb, natomiast z chęcią wyrazisz pozytywna opinie o nich.
Drukarz NIE MUSIAŁ zamieniać tego na CMYK. Zrobił grzeczność, bo równie dobrze mógł odesłać pliki i się tym nie zajmować. Teraz ma z tego powodu nieprzyjemności. Cóż - miał miękkie serce, teraz musi mieć twardy tyłek. Automat nie za bardzo poradził sobie z konwersją, fakt, ale inaczej maszyna by nie wydrukowała.
Chyba każdy jest w stanie wyobrazić sobie, ile oni mają dziennie zleceń do druku. Gdyby każdorazowo ślęczeli by nad PS i szukali odpowiednich profili - nie zarobili by na ZUS. Po to mają regulamin, żeby im było łatwiej, klientowi szybciej i taniej.
Ot co, takim moim skromnym zdaniem....
No pewnie, bardzo grzecznie się zachował pan "drukarz". Wolałabym raczej, żeby odesłał plik, niż zmieniał go na gorszy (domyślam się, że zdawał sobie sprawę z tego, jaki może być efekt)
Pimpek, skoro drukarz miał takie dobre serce, żeby zrobić to za Asię (CMYK), to mógł go nie mieć! mógł odpisać, że mają być dostarczone pliki CMYK
tak samo jak z regulaminem, nikt Jej tam nie skierował
i tak samo z gotowym produktem, chyba porównują wydruk z tym co zostało zlecone, czy nie? może też mają na to regulamin?
p. s. ale że co? nie podoba Ci się forma "moim skromnym zdaniem"?: D
Ola, Ala - TAK - sier.... lili sprawę. Fakt. Wyszła tragedia. Ale sądzę (moim skromnym zdaniem, hihihihi) - że są na prawie.
Sądzę, że u nich jest taka masówka, że NIE PORÓWNUJĄ pliku wejściowego z wydrukiem.
Znaczy t, o że albo nie znają się na robocie i nie wiedzą że przy zamianie plików poważnie traci się jakość/kolory albo w du. ie mają jakość i zadowolenie klienta. Tak czy siak wychodzi na to, że są (jako firma) do d. py.
Czyli należy im się "reklama".
Przepraszam za kropki i offtopic :)
ej no, co z tym moim skromnym zdaniem, bo zaczynam się niepokoić: D
przeca nawet u Anglików jest IMHO, co znaczy dokładnie to samo
weź, bo teraz siedzę i myślę, co w tym jest nie tak
albo może masz złe wspomnienia? ok, nie będę już: D
Ola, tak właśnie, wynika z tego, że albo nie znają się na robocie, albo rutyna ich zgubiła
OOOOO, no tego stwierdzenia szukałem: "rutyna ich zgubiła".
I niezależnie od tego wszystkiego mam tylko nadzieję, że nie zniechęci to Joasi do zajmowania się sprawami kalendarzowymi dla nas.
Pimpek! - co z Tobą się dzieje?
- pierwszy raz w życiu muszę z Toba nie zgodzić się:- (
Ty, taki profesjonalista, usprawiedliwiasz bumelanctwo???
Przy obecnej konkurencji, zasada jest tylko jedna: jak nie umiesz czegoś zrobić porządnie to lepiej tego się nie podejmować!
Świat wbrew pozorom jest mały, wieści szybko sie roznoszą i takie podejście do sprawy przynosi tylko same straty. Mówię o firmie, bo klient straci tylko raz a firma wielokrotnie!
Pracuję w handlu i możesz mi nie wierzyć, że staram się wszystkim klientom wymienić towar na pełnowartościowy lub zwracam gotówkę, nawet jeśli przyczyna nie leży po mojej stronie. Towar u mnie kupiony i ja za niego odpowiadam a co dalej z tym zrobię to już mój problem. Inaczej nie ma "INTERESU"!!!
Myślę że była to z jednej strony rutyna, a z drugiej nadmiar pracy i przez to pośpiech. Wydruk miał być załatwiony w 2-3 dni, a trwało to ponad dwa tygodnie, maile były często z późnych godzin wieczornych. Tyle że w tej sytuacji pan z drukarni mógł powiedzieć że muszę sprawę sama załatwić bo on nie ma czasu żeby zrobić to dobrze, a automatyczna zmiana pozostawia wiele do życzenia.
Gdy pierwszy raz zamawiałam kalendarze to byłam zachwycona obsługą. Pracownik się ze mną kontaktował, upewniał się co do wszystkiego, wyjaśniał. Wyszło wtedy znakomicie to teraz też miałam prawo spodziewać się tego samego efektu.
Jaka masakra:-)
Jest OK - trzeba tylko pozmieniać nazwy okazów:
zamiast mniszek, daj truposz, bo tak te rośliny wyglądają:- (
a tak serio to z tego co widzę to mniszek Krzyśka chyba "oberwał najbardziej, w sumie nie ma nic wspólnego z oryginałem:- ((
- a muszę przyznać, że było to zdjęcie moim faworytem:-)
w 100% zgadzam się z Mirkiem co do mniszka, od razu zwraca uwagę swoją masakrycznością, aż nie wiadamo, czy śmiać się czy płakać: D
Joasiu, a Ty nic się nie przejmuj, tylko rób/ mów/ pisz swoje
nie wiem na jakim etapie korespondencji jesteś z panem właścicielem, ale ja podtrzymuję pomysł co do UOKiK, bo jest to jak najbardziej zasadne, przy czym jeśli Pan dalej się upiera przy swoim, możesz go o tym kroku poinformować
nikt nie będzie robił dobrze drukarni, tylko dlatego, że coś im "nie poszło"
ale zaraz, miałyście być tam dzisiaj z Basią, i jak poszło?
To u mnie w domu jednak faworytem są maki nocą, ale zdjęcia nie do końca oddają efekt.
No przebiłyśmy się przez miejskie deszczowo- piątkowe korki, no i nie posunęło się na razie nic. To znaczy zostawiłyśmy kalendarz, szefa nie było, pani nie była w stanie tego testowego wydruku odnaleźć, tak więc czekamy na telefon lub maila.
No nie te mniszki są zarąbiste, przywołują mi na myśl lata dzieciństwa, kiedy to jeszcze trawy były naturalne i łąki/pastwiska aż się złociły:-)))
A maki to dla mnie kojarzą się z czymś bardzo delikatnym, lubiłem w młodości zbierać kwiaty na bukiety, ale ze mnie baba była:-))).
Teraz też lubię:-))
Zawsze jednak zanim je doniosłem do domu to pozostawał sam badyl:- (
Do kontrastu brakuje mi jeszcze chabrów które też pięknie prezentowały się w zbożu.
Mirek, a u Ciebie w okolicy robiło się wino z chabrów? bo pamiętam jak przez mgłę kolor i zapach, a wszyscy w rodzinie mają alzheimera chyba i nic nie pamiętają,
albo może to był kompot? ale kompot? z chabrów?!
Ala! Kompot to z maków :)))))
nie Pimpuś, pamiętam te chabry jak dziś
Ala, wujek Google podaje sporo przepisów na wino z chabra bławatka;) Musi byc wyjątkowe :)
Ale mam znajomego w MONAR-ze i pamiętam dokładnie, że kompot jest z maków: P
to to akurat każdy wie: P
ale dzięki, jakoś w google nigdy go nie szukałam, bo wydawało mi się, że jest wyjątkowe ach i ech, popaczę :)
phi, no nie wiem, żadne z tych win mnie nie przekonuje
potrzebuję takiego jak śledzie Beaty :))
Do wina z chabrów potrzebne butelki od Grolsha, czyli stare od oranżady :), Pimpek:- (
Czekamy z Joasią na reakcję szefa....
a z dzieciństwa czasów z pól i mniejszych poletek pamiętam jeszcze, prócz chabrów i maków, kąkole, które też przyciągały urodą ślicznych kwiatków....:-)
O tak Basiu, kąkoli też było sporo, chociaż zdecydowanie mniej niż chabrów i maków.
Te na swoich sztywnych łodyżkach faktycznie prezentowały się okazale:-)
Przynajmniej były o dużo bardziej trwałe od maków i chabrów:-)
- a teraz praktycznie prawie już ich nie ma... ale za to mamy pestycydy:- ((
Alu! - za młody byłem żeby myśleć o produkcji wina ale przypominam sobie, że niektórzy płatki chabrów zbierali i na pewno nie na potrzeby zielarstwa a do właśnie własnego użytku. Co z nich dokładnie robili, to tego dokładnie nie wiem?
A u nas są jeszcze (choć nie tak dużo, jak kiedyś) pola z makami, kąkolami, chabrami (czasem wręcz błękitne), wykami, rumianami (i podobnymi), krzywoszyjami, kurzyśladami itd..
Kwiatki chabrów na napar do przemywania oczu, na dodatek do herbaty, na... lemoniadę - taki lekko fermentowany, orzeźwiający napój. Nie robiłam. Znajomi wspominają z dzieciństwa.
no właśnie, m. in. kwiatki chabra bławatka (nazywałam go modraczkiem) jako ziółko:-) ziola.parapsycholog.com.pl
To też ja nie napisałem, że wcale już ich nie ma, a jedynie, że już to nie jest takie same pole:- (
Na szczęście pozostały mi jeszcze naturalne (?) łąki nadrzeczne, te są fantastyczne, tyle, że coraz częściej widok psują wszędzie leżące bele siana.
Bydła coraz mniej to i nie ma z nim co robić, a kosić ponoć rolnicy muszą, przynajmniej raz w roku (chyba wymóg Unii E...).
Jest jednak małe niestety, tak rzadkie koszenie sprzyja rozwojowi na tych siedliskach kleszczy. Przejście kilku metrów wśród wysokich traw i na spodniach mamy co najmniej kilka sztuk:- ((
A przyczyną tego jest również wysoki stan pogłowia zwierzyny dzikiej, szczególnie saren i dzików.

poniższe fotki zrobiłem gdy "królowały" rdesty i jaskry ale barwa tych łąk zmienia się w miarę zakwitania innych roślin.
a tak wyglądają obecnie;
Mirek, to jakiś montaż, czy masz tyle śniegu? U mnie błoto i plucha i mgła. 4 godziny z Warszawy wracałam, bo był wypadek na A2 a potem takie mleko, że mogłam wysiąść z auta i iść obok, byłoby tak samo szybko: (( (.
A teraz "wino" tudzież "lemoniada" z chabrów, czyli modraków, jak się w Łódzkiem mówiło. Było to 45 lat temu. Jeśli coś zmyśliłam lub zapomniałam, to nie można mieć do mnie pretensji. Brało się butelkę od oranżady ( z kapslem na drucie) upychało do środka dużo płatków chabra bławatka, czyli modraka. Pamiętam, że należało je ubić patykiem, żeby weszło jak najwięcej. Ubijało się długo, aż płatki puszczały sok. Jak już się miało upchaną butelkę, należało nasypać cukru w miejsce, które pozostało i zalać wodą, dziś powiedziałabym z kranu, a wtedy ze studni, postawić "na słońcu" i pozwolić napojowi sfermentować lekko. Jak się zapomniało o swoim "winie" potrafiło wyrwać korek, ale przeważnie się wcześniej wypijało. Czy wy też macie takie wspomnienie z dzieciństwa, że zawsze człowiekowi się chciało słodkiego? Ja teraz w ogóle cukru nie jem, a wtedy chleb z wodą i cukrem, jak już nie było niczego innego, był najlepszy na świecie.:-)
w sumie, to bardzo mi z tymi chabrami pomogliście
bo i Pimpuś z googlami
i Ania:
na... lemoniadę - taki lekko fermentowany, orzeźwiający napój
to MOGŁO BYĆ TO!
i Ty Beatko z całym opisem upychania w butelkę...;)
Mirku, znaczy byłeś grzecznym chłopcem, więc nie wiesz co oni z tych chabrów robili, ja od małego byłam niesforna:>
poza tematem reklamacji, dziękuję Wam, bo to może i nie rzeczowe, ale dla mnie ważne
i życząc Asi aby wszystko skończyło się po jej myśli, mam plan na przyszłe lato, coby coś z tych chabrów stworzyć, ale zobaczymy...
edit: ja również pamiętam, jak się szamało chleb z wodą i cukrem, ale larytasem był ten ze śmietaną i cukrem, oj...
(wypowiedź edytowana przez wink 08. grudnia. 2014)
Oj, to tyle tylko powinnam dodać.:-)))) Ze śmietaną, to było coś, ale jak człowiek biegał, jak opętany między domem a podwórkiem, to nie zawsze miał czas zebrać "cream of the crop".
To, definitywnie, jest coś, co można za Mickiewiczem cytować: "Kraj lat dziecinnych, on zawsze zostanie piękny i czysty, jak pierwsze kochanie" To jak jedzenie liści szczawiu zwiniętych w ciasną "tutkę", jak podjadanie "białych" truskawek, jak zjadanie owoców morwy białej prosto z drzewa, jak odrywaniem pijawek z łydki po kąpieli w sadzawce, jak karmienie kurczaków kijankami z sadzawki za stodołą i inne horrory z dzieciństwa:-) Dziękuję.:-)))
A "Chabry z poligonu" to gdzie? A puśćcie sobie na jutjubie:-)
ten rarytas - chleb, śmietana cukier - oj, pamiętam :)
czasem w uboższej wersji - chleb, margaryna, cukier...
Babcine powidła też pamiętam, a te serduszka i żołądeczki ugotowane w rosole z kogutka też pamiętam (zawsze tylko po jednym było, a takie dobre;-))
no i jeszcze, ambicja, by zrobić kolekcję motyli równą fiedlerowskiej..... biedne motyle....:- (( (( (
Beatko! - żaden fotomontaż, tak mam juz prawie od miesiąca a śniegu juz było nawet więcej ale teraz trochę zleżał i część stopniała... a dopadać nie chce bo ciągle mamy jakiś "zgniły wyż", ani to zima, ani jesień:-)
Co do tego chleba z różnymi dodatkami to w zupełności zgadzam się i chętnie teraz też by się jeszcze pojadło, tylko skąd wziąć chleba (prawdziwego!)?
Alu! - myślę że grzeczność to pojęcie względne, czy taki byłem nie wiem ale nic raczej złego nie robiłem. W młodości to przeważnie w domu mnie już nie było od samego świtu. "Łapałem" wędkę i na ryby. Poranki nad wodą są wspaniałe:-))
Wynik połowu nie miał znaczenia, godzinami siedziało się i obserwowało jak wydry kładąc sie plecami na nadwodnych gałęziach pożerały swoją zdobycz, zwinne norki grasowały po brzegach a leniwe bobry wpływały nieraz pod samą wędkę. A co najgorsze to taki potrafił po zauważeniu mnie, tak "przyładować" kielnią
(dla nie wtajemniczonych wyjaśniam że tak nazywa sie ogon bobra), że fontanna wody wytryskiwała na brzeg (na mnie nieraz też).
No i zewsząd ten poranny, niesamowity świergot naszych skrzydlatych braci.
Mirku, chleb trzeba upiec, tylko trzeba mieć zakwas żytni
mój zakwas ma parę lat, a gdyby poprzedni mi nie zdechł (bo za długo nie używałam), to miałby z 15 lat
no i taki chleb to naprawdę chleb z dzieciństwa
edit: przypomniało mi się, że w biedronce jest całkiem dobry chleb, nie pamiętam jak się nazywa, ale troszkę przypomina ten dawny na zakwasie, musi to być biedronka z piekarnią na miejscu
(wypowiedź edytowana przez wink 08. grudnia. 2014)
No i dostałam odpowiedz:
Witam!
w dniu 18 listopada wyslalismy emal:
prosze o pilny kontakt
kolejny mam od Pani:
Mam do Państwa zadzwonic? Czy załatwimy sprawe mailowo?
od drukarza:
wolałbym pogadac, moze P. podac nr do siebie?
Wiec sumujac drukarz rozmawiał z Panią o tym zleceniu, nie chciala
P. podjechac mówiąc ze zdaje sie na jego gust.
Skoro klientowi nie zależy to puścił prace z marszu jak stoi
bez żadnych zmian ustawien i tak wyszlo bo bylo w RGB.
Mogła P. przyjechac na akcept i nie byloby problemu.
Moge calosc powotorzyc za koszt papieru 250 zl netto
po akceptacji druku oczywiscie. Juz wykonalismy probe
z korekta kolorow i wydaje sie ok.
PRosze o decyzje
Od razu wklejam moją odpowiedz:
Witam!
Oczywiście drukarz ze mną rozmawiał, ale teraz to jest słowo przeciwko słowu. Wiadomo że powie wszystko żeby siebie ratować. Ja za to twierdzę że rozmowa dotyczyła rodzaju papieru- mat czy połysk, formatu- zasugerował większe marginesy gdyż otwory będą się znajdowały częściowo na fotografiach, oraz koloru drucika. Gdyby zaproponowano mi przyjazd i możliwość zobaczenia jak będzie wyglądał gotowy kalendarz to z miłą chęcią bym to zrobiła, tym bardziej że nie wiedziałam za bardzo jaką decyzję podjąć w sprawie marginesów i tu faktycznie zdałam się na sugestie drukarza.
Proszę przeczytać co Pan napisał i się zastanowić, czy jeśli jest klient nie zna się na wydrukach i zdaje się na Państwa gust, Państwo wiedzą że automatyczna konwersja daje koszmarne efekty, to czy tak profesjonalna firma jak Pańska nie przynosi sobie wstydu wypuszczając taki bubel?
Skonsultuję się z resztą forumowiczów i postaram się jak najszybciej odpowiedzieć.
Joanna Lewandowicz
W tej sytuacji proponuję założyć nowy wątek w którym każdy z zamawiających kalendarz opowie sie jak najszybciej, sam za siebie czy jest skłonny dokładać do wydruku i oczywiście ponieść ponownie koszty przesyłki (Ci do których kalendarze już dotarły).
Nie chcę tu się wypowiadać za innych bo jestem w dobrej sytuacji, zamówiłem jeden tylko egzemplarz i jeszcze nie płaciłem za przesyłkę, ale jak na to Ci co zamawiali większą ilość kalendarzy i do tego już raz za przesyłke zapłacili.
O ile sie nie mylę to dodatkowy koszt jednej sztuki przy 48 zamawianych wyniesie cos około 5, 20 za sztukę.
Czuję że ciężko będzie bo nie możemy decydować za kogoś a nie wiem czy wszyscy dadzą w miarę szybko odpowiedź. I w sumie co zrobić gdy na ofertę drukarni przystanie tylko część, a podejrzewam że tak stać się może???
Nie jestem pewien czy drukarnia zgodzi się wypuścić mniejszy nakład po proponowanej cenie???
Chyba nie mamy innego wyjścia, jak tylko demokratyczne głosowanie?
Nie, no fakt jest taki - wypuścili bubel. Totalny. Niegodny żadnej profesjonalnej firmy. Żenujące są odpowiedzi pana Wielanda.
Nie wiem Joasiu ile jeszcze masz siły na te przepychanki z drukarnią, ale może powalcz (my? - jakoś?) jeszcze?
Chciałbym tylko dodać, że w tej sytuacji ja przystane na każde rozwiazanie aczkolwiek uważam, że te 250zł (domniemany koszt papieru) to nie jest dla drukarni koszt papieru a cena za jaką sprzedają swój honor (nisko cenią się):- ((
Tak to rozumiem, bo skoro okaże sie, że następny wydruk będzie znacznie lepszy to jednocześnie będzie świadczyło o tym, że drukarnia nie dba o jakość swoich produktów, spaprała robotę a teraz nie chce ponieść tego konsekwencji:- ((
Wypuszczając ten sam produkt w znacznie lepszej jakości za dodatkową opłatą sami sie poniżą:- (( (
"Można było zrobić lepiej ale nam tego się nie chciało, dopłacicie to zrobimy jak należy" - tak powinniśmy odczytać ofertę drukarni:- (
Wobec tego zadajmy sobie pytanie: czy nadal chcemy współpracować z ludźmi bez honoru?
Powiem krótko: - nie rozumiem ludzi tego pokroju:- (
Podejmijmy szybko decyzje i miejmy to za sobą, a pogadajmy lepiej o przyjemniejszych sprawach:-)
Nie widziałem wypowiedzi Ani K. jak pisałem swój powyższy post ale uważam podobnie:-)
Tylko jak tu wspomóc Asiulkę... zamęczymy ją tą drukarnią:-)
Jak to mówił Kargul: - no i popadli my w kałabanie:-)
Proponuje tak:
jeśli Asiu masz jeszcze siły, to powalcz
a jeśli nie (bo masz już serdecznie dość) to ja jestem za dopłatą.
Jestem też za powiedzeniem/napisaniem do drukarni słów oburzenia jakością ich produktu i reakcją na niego.
I to Wielkopolanie, ceniący jakość i solidność!!!
Mają stronę na fb?
A ja w ostateczności mam nieco podła propozycję, ale na podłość inaczej nie da się reagować:- (
Ewentualnie jeśli będą upierać sie przy swoim to mamy dwie opcje.
Dopłacić i po poprawnym wydrukowaniu, te dwie wersje zestawić i opublikować takie zestawienie gdzie się da, z krótkim komentarzem, podając namiary wykonawcy.
Ewentualnie wersja bardziej kosztowna. Dać druk do innej drukarni, sprawa sie przeciągnie ale kalendarze mieć będziemy, i postąpić podobnie.
Pozostaje jeszcze jedna bardzo ważna kwestia!
Kto chciał kalendarze podarować na Święta i tak raczej tego już nie zrobi, pewnie i tak nie wyrobimy się, więc trzeba by skorygować nakład???
Niech wypowiedzą się zainteresowani!
Podejrzewam, że i tak w następnym roku z ich usług nie skorzystamy:- (
Facet trochę zmiękł, ale jeszcze chce coś ugrać.
Chciałbym zauważyć, że od samego początku usiłuje zrobić z Joanny idiotkę!
Joanna jest naszym przedstawicielem i w naszym imieniu występuje. Gość obrażając Joannę obraża nas wszystkich!!
Co prawda nie uczestniczyłam w tworzeniu kalendarza, ani tez nie zamawiałam go ale doskonale rozumiem problem i podzielam Wasze niezadowolenie (delikatnie mówiąc). Pozwolę sobie podpowiedzieć, że chyba najkorzystniej by było aby na tą kolejną turę negocjacji, Joasi i Basi towarzyszył jakiś mężczyzna.
jeszcze raz przypominam o opcji z UOKiK
nie wiem czy to dobry pomysł, ale Joasia mogłaby mu odpisać, że forumowicze są oburzeni jego postawą (... bla bla...) i tym samym zgłasza całą sprawę do UOKiK, bo nie będzie się z nim dalej użerać
a propozycja dopłaty za nowy druk to zwykłe naciąganie
Ja dziś otrzymałam kalendarz i faktycznie zdjęcia są kiepskie. Ja się dostosuję do decyzji waszych i jeśli trzeba poniosę koszty dodatkowe.
Pamiętajcie tylko że to jest kwota netto, czyli z VAT 307, 5. Nakład 48 egzemplarzy, czyli dodatkowo 6, 4 zł
Pomyślałam, że może należałoby sprawę zacząć załatwiać formalniej, ale potrzebuję wiedzieć, czy Joasia podpisywała z nimi umowę, czy wszystko zlecała nieformalnie. Jeśli umowa jest, to poproszę o przysłanie mi jej na maila. Jeśli nie, to jeszcze lepiej, bo będzie pana można postraszyć urzędem skarbowym. Mam tego trochę dość, jak pewnie wy wszyscy. Wzory pism w internecie są. Jeśli znajdę chwilkę w weekend (jak Witek pośpi m:-), to powinnam wysmarować stosowne pisemko przy pomocy zięcia, prawnika.
Jestem za bezpośrednią i stanowczą rozmową z właścicielem!!!
Może to nieelegancko zabrzmi, ale widzę pierwszy krok w postaci swoistego "szantażyku", czyli uprzedzenie o antyreklamie w dosyć rozbudowanej formie.
Prowadziłem kiedyś podobną firmę i na miejscu tego właściciela zrobiłbym wszystko, aby sprawa nie ujrzała światła dziennego!!!
Prawdopodobnie będę w Poznaniu, ale dopiero na początku nowego roku
Dopiero wczoraj, po przeczytaniu tego watku zajrzałam do kalendarzy, bo leżały sobie i czekały na święta. No i rzeczywiście, jakość do bani. Na niektórych zdjęciach widać nawet jakby ziarno jak na starych analogowych. No i kolory.... Najbardziej żal mi zdjecia Rysia, gdzie smardz wygląda jak kawał węgla i zjawiskowych maków Krzysia.
Beata nie podpisywałam umowy, zamawiałam mailowo. Nie ma co straszyć US bo fakturę wystawili. Mogę przesłać Tobie całą korespondencję mailową jeżeli podasz mi na pw adres.
Bogusław gdy przyjechałyśmy z Basią do drukarni to nie było z kim rozmawiać bo właściciel był na jakimś spotkaniu i nie odbierał nawet telefonu.
Mój adres mailowy to ten sam, co w moim profilu. beatalyszkowska@poczta.onet.pl[mailto:beatalyszkowska@poczta.onet.pl]
Poproszę o całość korespondencji i kopie faktury.
My z Rysiem już nie potrzebujemy 4 kalendarzy - wystarczy nam tylko jeden ( tak na pamiątkę), więc już nie potrzebujemy 48 tylko 45 kalendarzy. Oczywiście pokryję koszty ponownej przesyłki i dopłatę do normalnego kalendarza. A na przyszłość myślę, że jednak komu innemu można dać zarobić, a nie takiej nierzetelnej firmie. No i jak więcej osób zredukuje swoje zamówienie, to okaże się, że na papier będzie potrzebne tylko 200 złotych? Ale jak zadecydujecie, ze zamawiamy pełen skład - dostosujemy się do większości.
(wypowiedź edytowana przez Malgi 09. grudnia. 2014)
(wypowiedź edytowana przez Malgi 09. grudnia. 2014)
(wypowiedź edytowana przez Malgi 09. grudnia. 2014)
Ja podobnie jak Margo jeszcze nie rozpakowałem kalendarzy, które spokojnie czekały na Gwiazdkę. Dotychczas zawsze były doskonałe. Z zamieszczonych na naszym forum fotek widać co się w tym roku stało.
Serdecznie żal mi Asiulki i mogę sobie wyobrazić co przeżywa. BEZINTERESOWNIE poświęcała swój czas w przygotowanie materiału do druku, zlecała druk jak dotychczas, a z winy drukarni wyszło..... Z kolei Autorzy pięknych zdjęć chyba też nie marzyli o ekspozycji swoich ujęć w kalendarzu w jego obecnym kształcie.
Ze swojej strony podtrzymuję zamówienie 4 egz. kalendarza z dopłatą + oczywiście koszty ponownej wysyłki.
PS. Przypuszczam, że w ubiegłych latach wykonanie samego druku z dostarczonych plików RGB w tej drukarni szczęśliwie trafiało w ręce drukarza "starego pokolenia" szanującego swój zawód, swoją pracę i wreszcie swojego klienta. No cóż, czasy się zmieniają. Właściciel drukarni jest dalej ten sam tylko tamten drukarz może odszedł np. na emeryturę.
Oczywiście wolałabym, aby właściciel drukarni pokazał komuś ten "nowy" kalendarz, żeby się nie okazało, że znowu coś jest nie tak jak powinno.
Ja chcę dwa tak jak wcześniej i dopłacę do kalendarza i przesyłki, choć uważam że drukarnia powinna zrobić to za darmo i pokryć koszty przesyłki. Szanujący się przedsiębiorca by tak zrobił i myślę, że powinien w ramach przeprosin zaproponować kalendarz na następny rok z rabatem np. 30% (właściwie napisałem co ja bym zrobił)
Beato, mówiłam już Asiulce, a dla Ciebie, w kontekście redagowania pisma z reklamacją to też istotna informacja - rezygnuję z kilku kalendarzy. Z ośmiu zmówionych zmniejszam zamówienie do pięciu. Jest to istotne dla Ciebie, bo rezygnacja oznacza konieczność zwrócenia mi przez p. Wielanda kosztu trzech kalendarzy.
Jeśli nie uda się załatwić nowego wydruku kalendarzy bez tych dodatkowych kosztów za papier, to dopłacę do moich, obecnie pięciu, kalendarzy.
Jak uda się wynegocjować dodruk bez dopłaty, to tylko oczekuję od p. Wielanda zwrotu kosztów za trzy kalendarze.
Moim zdaniem pismo z reklamacją należałoby po tym weekendzie, gdy Beata je opracuje, wysłać tak szybko, jak to tylko będzie możliwie, prawda?
Ja już pismo dziś rano wysłałam do Asiulki. Jeżeli trzeba w nim coś zmienić, to może, Basiu, pomyślcie o tym razem. Myslę, że będzie nam trudno uzyskac zwrot jakichkolwiek kosztów. Jeżeli w ogóle facet się wystraszy i uzna reklamację, z pewnością będzie chciał wydrukować tę samą ilość, Basiu. Dla niego to i tak strata, ale przy drukowaniu tej samej ilości ponosi mniejsze koszty niż zwracając za niechciane. Nie wiem, czy jasno się wyrażam. Asiulka jak chce, może moje pismo wstawić na forum, żebyście wiedzieli, o co chodzi.
2014. 12. 11 14: 49 Beata Łyszkowska napisała
cytat:Dla niego to i tak strata, ale przy drukowaniu tej samej ilości ponosi mniejsze koszty niż zwracając za niechciane.
Nie dajcie się ponieść niepotrzebnej euforii, że coś zostało osiągnięte, lub że drukarnia poniesie dodatkowe koszta (karę)!
1. Dla niego to nie "strata", tylko w najgorszym wypadku zero lub mniejszy zysk per saldo na obu drukach (nieudanym i poprawkowym).
2. Nikt z nas nie zna kosztów zakupu papieru przez drukarnię, więc nikt nie wie, że to będzie "po kosztach", czy +10% dla zasady, ja natomiast nie wierzę w tym przypadku w druk po kosztach.
3. Właściciel po prostu - spójrzmy prawdzie w oczy - zaproponował opust na kolejnym wydruku:- (
Natomiast na Twoje cyt.: "Myslę, że będzie nam trudno uzyskac zwrot jakichkolwiek kosztów" ZE SMUTKIEM by wypadało, żebym napisał: "A nie mówiłem?":- (
Cały jutrzejszy dzień jestem poza netem, wyjazd do Warszawy.
To dla wyjaśnienia, że z mojej strony będzie cisza cały dzień, jeśli będę mogła coś pomóc, to w weekend.
Czekam na odpowiedź Asiulki. Chyba ona musi zdecydować, co robimy. Niektórzy są skłonni zapłacić za ponowne wykonanie druku, zaproponowane przez Wielanda. Ja nie jestem skłonna płacić dwa razy za to samo. Przepraszam, wolę nie mieć kalendarza, niż dać partaczowi zarobić. Mnie pewnie jest łatwiej, niż autorom fotografii, bo nie mam aż tak emocjonalnego do nich podejścia. Pismo, które napisałam razem z moim zięciem w zasadzie wyklucza rozwiązanie zaproponowane przez drukarza. Jeśli Asiulka bedzie chciała, zamieści je na forum, żebyście mogli się wypowiedzieć, ale czas działa na naszą niekorzyść, a nie widzę wielkiego zainteresowania tematem, czemu się wcale nie dziwię. Każdy ma na głowie własne sprawy, Święta idą, szkoda nerwów. Dlatego zaproponowałam napisanie i napisałam pismo dość zdecydowanie żądające tego, co się nam należy, czyli darmowego druku poprawionej wersji, odrzucające propozycję Wielanda. Prawnik, adwokat, specjalista od prawa spółek, czyli mój konsultant, powiedział, że jak najbardziej mamy rację, zapoznawszy się z korespondencją Asiulki z drukarzem. Ale powiedział też, że jeżeli facet odmówi, to pozostaję nam sąd. Sprawa jest bez watpienia do wygrania, ale, niewątpliwie też, gra nie warta świeczki. Asiulka się nie odzywa. Pewnie jest zajęta. Zaczekajmy.
Ja też jutro do Warszawy jadę:-) Czym jedziesz, Basia? Ja Polskim Busem.:-) Ale ja będę miała internety u córki.;-)
Ja również pokryję dodatkowe koszty kalendarza i wysyłki, jeśli będzie trzeba, kalendarz rozpakowałam, szkoda słów.
Beato, jadę pociągiem, zaraz wychodzę z domu:-)
Kalendarz - mieliśmy przez siedem lat i szkoda byłoby, żeby z powodu tego partacza to nam przepadło:- (
Jak nie będzie wyjścia to i swoje osiem odbiorę, ale na pewno z tym gościem nie będziemy chcieli mieć więcej do czynienia:- (
Asiulka, zrób co uważasz, wysyłaj pismo, albo najpierw je zamieść tutaj, ale niech coś się dzieje, bo na pewno czas działa na naszą niekorzyść: (
Przed dodrukiem będziemy oglądać kalendarz, oby to coś dało...
Reklamację wysłałam wczoraj priorytetem, więc powinna była dzisiaj do nich dotrzeć. Beato, niestety napisałaś maila już po tym jak list wysłałaś, ale w sumie te literówki to nie tragedia.
Jeżeli dobrze sprawdziłam historię konta to nie dostałam przelewu od 5 osób: Bogdan, mirek63, piotr_krzyska, andrzej528, Dandy
Treść pisma:
Szanowny Panie,
W nawiązaniu do naszej korespondencji oraz rozmów telefonicznych w sprawie reklamacji kalendarza zamówionego przeze mnie 3 listopada 2014 roku w Pańskiej drukarni oraz Pańskiej propozycji ponownego wykonania kalendarza w cenie papieru, informuję, że nie mogę wyrazić zgody na Pańską propozycję.
Moje argumenty przedstawiałam już w naszej korespondencji, ale pozwalam sobie przypomnieć je Panu.
Przede wszystkim, zawarła Pan ze mną kolejną umowę o takie samo dzieło. Nie pierwszą, więc podejmowanie dyskusji o jakości i technologii, po kilku latach i kilku bezproblemowo wykonanych kalendarzach świadczy, iż tym razem zabrakło należytej staranności zawodowej. Pański pracownik reprezentował Pana i podjął samodzielną, ale wiążącą Pana decyzję o przyjęciu plików RGB do druku i jak najlepszego wykonanie powierzonego mu przeze mnie zadania. Jednocześnie, jak Pan wie, nie została mi zaproponowana możliwość obejrzenia wydruku próbnego ani też, co chyba ważniejsze, nie zostałam poinformowana o możliwości znacznego pogorszenia się jakości przesłanego przeze mnie materiału w przypadku tejże konwersji z formatu RGB na CMYK. Jak się zresztą okazało, wykonanie poprawnej wersji wydruku jest możliwe, co sam Pan przyznał, proponując mi ponowne, poprawne jej wykonanie. Zwracając się do Państwa o wykonanie specjalistycznej usługi, jaką jest druk kalendarza, nie muszę posiadać wiedzy o samym procesie technologicznym. Pragnę też nadmienić, iż w żadnym momencie nie wywierałam presji na przyspieszenie terminu wykonania usługi.
W związku z tym, że kalendarz ten jest przedmiotem przede wszystkim ozdobnym, dopiero w drugiej kolejności użytkowym, kompozycja i walory estetyczne kalendarza zostały określone przeze mnie, a nie przez Pana, czy drukarza, nie zgadzam się z Pana bezpodstawnym twierdzeniem, że pozostawiłam kwestię jakości zdjęć do decyzji drukarza. Jakość tychże w wykonaniu Pańskiej firmy jest nie do przyjęcia. Dobra praktyka rzemieślnicza nakazywałaby przyłożenie większych starań do wykonania przedmiotu o tak specyficznym zastosowaniu jak kalendarz. Pańska firma wyprodukowała towar, który nie spełnia podstawowych wymogów z nim związanych.
W związku z tym, zgodnie z przepisami art. 637 § 1 Kodeksu cywilnego, pod rygorem odstąpienia od umowy i zapłatą odszkodowania wzywam do wykonania umowy w nieprzekraczalnym terminie 3 dni od otrzymania niniejszego pisma. Z uwagi na termin– zbliżająca się połowa grudnia, na podstawie przepisu art. 636 § 1 Kodeksu cywilnego zastrzegam sobie prawo powierzenia wydrukowania kalendarza innemu przedsiębiorcy na Pana koszt i niebezpieczeństwo. Pragnę również nadmienić, że z tytułu wadliwego wykonania przez Państwa usługi, poniosłam już koszty wysyłki części kalendarzy. Jestem gotowa polubownie zrezygnować ze zwrotu tych kosztów, jeśli otrzymam od Państwa produkt pozbawiony wad.
W przypadku decyzji odmownej będę zmuszona do podjęcia w/w kroków prawnych.
(wypowiedź edytowana przez asiulka 12. grudnia. 2014)
Przelew czeka na decyzję odnośnie ceny końcowej bo być może konieczna będzie dopłata którą zaakceptuję.
Joasiu! - wpłaty mogę dokonać natychmiast o ile tak zadecydujesz.
Nie wpłacałem ze względów oczywistych o których już wspominałem.
Czekamy na wyjaśnienie sprawy czy przelać teraz pieniążki a ewentualnie później wyrównać???
Spokojnie poczekam, tylko wolałam się upewnić że pieniądze nie zginęły po drodze, czy co, a właśnie się zajęłam przeglądem historii konta.
Ja też jeszcze nie wpłaciłem, ale na 100% biorę kalendarz bez względu na to czy będzie taki jak jest, czy tez będzie nowy z dopłata lub bez.
To dostałam odpowiedz mailem:
Witam!
Dostałem Pani list o reklamcji.
Niechce dłużej ciągnąć tej sprawy
w przyszlym tygodniu wydrukujemy kalendarze ponownie na nasz koszt.
pozdr.
Paweł Wieland
:-):-):-)
Cieszę się niezmiernie:-) Ile trzeba dopłacić za przesyłkę, Asiulka?:-)))
dziękuję Asiu, Basiu i Beato:-)
to bardzo dobra wiadomość
WOW!
No gratulacje dziewczyny!
Beata i Asiulka - brawo!:-)
(wypowiedź edytowana przez topazzz 13. grudnia. 2014)
My też cieszymy się i czekamy na nowe kalendarze!
Oczywiście koszty przesyłki pokryjemy.
Gratulacje i dziękujemy wszystkim, którzy walczyli w tej sprawie.
Oooo! Ile za przesyłkę ponowną?
Fajnie, że się wyjaśniło - przelew poszedł :)
Przelew poszedł
Ja również przelewu przed chwilą dokonałem.
Możesz mi wysłać oba egzemplarze (oczywiście jak dostaniesz te poprawione), cholernie jestem ciekaw jak wygląda ten "niedorobiony".
Jakby cena za przesyłkę zmieniła się albo wynikły inne dodatkowe koszta, to daj znać... dopłacę.
Asiulka, chciałabym, pewnie jak wszyscy, wysłać ci przelew za wysyłkę, ale ni cholery nie mogę znależć jej kosztów, bo wątek kalendarza nam się rozrósł. Napisz, proszę, raz jeszcze. Dzięki.:-)
Kalendarz: 27 zł/ sztuka.
Wysyłka z kopertą:
1-2 sztuki list polecony 8, 50
3-5 sztuk list polecony 10, 50
6-12 sztuk paczka 18, 00
Wpłaty:
Joanna Lewandowicz
os. Boh. II Woj. Św. 67/5
61-383 Poznań
31 2490 1044 0000 4200 4458 3485
Dopłata wysłana
Dzięki, Mirku, za przypomnienie. Wyślę dopłatę, jak Asiulka potwierdzi, że odebrała kalendarze. Mam nadzieję, że się wszystko uda i będziemy mieli ładny kalendarz na Nowy Rok.:-)
Przelew dopłaty za ponowną wysyłkę wykonany.
Joanna, jak się da, to poproszę o stary i nowy kalendarz.
Pieniążki przeleję dopiero dziś wieczorem, ale niestety mam "urwanie głowy" w pracy i "chodzę na rzęsach";-)
Przelew dopłaty zrobiony. Nasz jeden kalendarz odstąpiliśmy Uri, Asiulka - proszę pamiętaj o tym.
Zrobiłam dopłatę.
W piątek dostałam informację że kalendarze są gotowe do odbioru i wczoraj je odebrałam, nie kontaktowali się w celach akceptacji wydruku i przez to niestety nie poprawiłam majowego błędu (sobota i niedziela powinny być 9 i 10 a są 10 i 11). Kalendarz teraz wygląda bardzo ładnie i ma format A4 (mniejsze marginesy) co znacznie dodaje mu urody.
Za wysyłkę zabiorę się w poniedziałek, postaram się w te cztery dni świąt przygotować naklejki adresowe i mam nadzieję że w poniedziałek wszystko trafi na pocztę, ale nie obiecuję że na pewno tak będzie.
No i OK, ważne, że udało się wszystko jakoś załatwić:-)
Dziękujemy!
Świątecznie odpoczywaj i relaksuj się:-)))
Uff, mam kalendarze i.... są takie, jakie powinny być:-)
edit: Zawsze od Joasi odbieramy osobiście, dlatego już je mam:-)
(wypowiedź edytowana przez topazzz 30. grudnia. 2014)
Dopiero dziś wysłałam dopłatę za kalendarz, wcześniej nie było kiedy... :) Czekam z niecierpliwością na te wspaniałe zdjęcia w nowym kalendarzu!
I życzę Wam wszystkim Nowego Roku jeszcze lepszego, niż ten poprzedni.
Czy ktoś wie co z Asiulką?
Wysłała te kalendarze?
Może chora...:- (
Albo poczta nas nie lubi.....
Fatum jakieś wisi nad kalendarzami, bo i chora jestem od świąt (zamiast mi się polepszać, jest coraz gorzej, a tu za klika dni WOŚP i cały dzień na dworze) i co chwilę jakieś problemy.
W pracy mieli mi zostawiać kartony, to się okazało że wszystko jeden gościu zabrał bo się przeprowadza, tak więc musiałam zorganizować sobie z innego źródła.
Właśnie spakowałam listy i zaadresowałam, niestety jest już za późno żebym dzisiaj na pocztę zdążyła, tak więc albo uda mi się wyrwać jutro w pracy na pocztę, albo po pracy o 15 jadę prosto na pocztę.
Basiu ile kalendarzy Tobie dałam, bo zapakowałam wszystko i zostały mi 4 sztuki, 2 są dla mnie, dla Piotra Krzyski (zrobiłeś przelew? bo albo go nie ma, albo przeoczyłam), no i teraz nie wiem czy jeden kalendarz jest nadprogramowy, czy dałam Tobie jedynie 8 a nie 9 (czyli jeden ekstra dla Asi Niedźwiedzkiej). W razie czego koperta dla niej też jest gotowa i mogę jutro z resztą wysłać.
(wypowiedź edytowana przez asiulka 07. stycznia. 2015)
Asia, dałaś Januszowi 9 kalendarzy, w tym ten dla Asi Niedźwieckiej, który jej wysłałam:-)
Joasiu ten kalendarz co ci został jest mój. już zrobiłam przelew. przepraszam, że dopiero teraz ale nie miałam dostępu do internetu.
Asiulka, mam nadzieję, że spakowałaś jeden z naszych kalendarzy Monice Urbaniak (Uri)? Bo nic nie piszesz o tym?
Przepraszam, dopiero teraz wysłałam przelew za przesyłkę kalendarza. Mam nadzieję, że i tak wyślesz nie czekając na moje 8, 50, które nadejdzie niebawem, mam nadzieję. Przepraszam raz jeszcze, ale skleroza nie boli, tylko musi się człowiek potem naprzepraszać:-)
Witam przepraszam, że się nie odzywałem, na śmierć zapomniałem o kalendarzu. Juz ogarniam temat i wysyłam przelew, tylko muszę się dokopać do informacji ile i na jakie konto. Chyba, że ktoś szybko zareaguje i mi te dane poda: D.
Przelew juz idzie znalazłem dane: D pozdrawiam: D
Kalendarz do Moniki (Uri) poszedł.
Wysyłałam do wszystkich nie patrzyłam na dopłaty.
Piotr do Ciebie niestety w tym pakiecie nie posłałam, już nie zaglądałam na forum przed wysyłką, w sumie dopiero teraz to zrobiłam. Kalendarz dla Ciebie mam zapakowany i jutro podejdę na pocztę.
Będę wdzięczna za informacje czy otrzymaliście kalendarze, to sobie odkreślę na liście.
(wypowiedź edytowana przez asiulka 12. stycznia. 2015)
Melduję, że kalendarze do mnie dotarły, wiszą i ślicznie się prezentują :)
Dziękuję Joanno za Twoją pracę przy edycji, druku i wysyłkach.
Podziękowania również dla osób, dzięki którym mamy kalendarz w takich barwach, jakie były na fotografiach, a nie w takich, jakie niechcący wyszły drukarzowi - i tu mam na myśli Joannę, Beatę i Basię (jeśli kogoś pominęłam, to przepraszam)
Kalendarze dotarły - teraz są piękne:-)
Dziękujemy.
Kalendarze dotarły całe i zdrowe - są piękne. Jeszcze raz dziękuję Wszystkim naszym Paniom za Wasz trud i nieustępliwość:-).
Kalendarze dotarły. Ładne są!
Są dzięki:-)
A do mnie wróciły pieniądze za wysyłkę, chyba pomyliłam konta a może zmieniłaś Joasiu nr konta?
Dziś też odebrałam z poczty. Już wisi na ścianie. Dzięki :)
Kalendarz dotarł. Pieniążki wysłane, dziękuję bardzo :)
Serdeczne pozdrowienia wraz z podziękowaniami:-))
Ładny:-))
OK, dziękuję.
Mam kalendarz, mój pierwszy - wszystkim się bardzo podoba! :) Dziękuję.
Dotarły:-)
Niezwykle serdeczne podziękowania, w szczególności za wytrwałość, stresy i doprowadzenie sprawy do szczęśliwego finału:-)
Trzymaj się ciepło i pozytywną dozą nastawienia do świata;-)
Haniu konto zmieniłam rok temu, może posłałaś na stare. Obecnie: 31 2490 1044 0000 4200 4458 3485
(wypowiedź edytowana przez asiulka 21. stycznia. 2015)
Ja właśnie zobaczyłam, że też otrzymałam zwrot na wysłane dwa tygodnie temu pieniążki za kolejną przesyłkę, wysyłałam na konto 56 1140 2004 0000 3802 3540 4868, zaraz wyślę powtórnie :)