Wpadłam na chwilę, po (przyznaję) zgrubnej lekturze i przeglądzie postów mam sporo refleksji.
Cóż, od kiedy podstawą identyfikacji stały się cechy mikro, czyli tylko mikroskop, a mi padł transformator (nie da rady go odkupić), rzadko tutaj zaglądam. Jednak gdy analizuję wpisy, nasuwa mi się pewne pytanie:
W jaki sposób, bez połączenia cech makro i mikro, bez konfrontacji obu sfer charakterystyki znalezionego żywego okazu, można odkryć nowy gatunek? Opierając się tylko i wyłącznie na cechach mikro, staramy się dopasować do opracowań, do kluczy, do istniejących wytycznych, nie badamy chemicznie, nie badamy organoleptycznie, tylko podejmujemy próby wpasowania znalezionego okazu w już istniejące parametry i systematykę.
Kiedy ostatni raz, jak Marcin Fałdziński, ktoś na bio-forum odkrył nowy gatunek podstawczaka?
Proszę spokojnie odpowiedzieć, naprawdę nie jestem na bieżąco.
A ja powiem nawet więcej - obecnie trudno jest opisać nowy gatunek, bez sekwencjonowania DNA, chociażby klasycznego już regionu ITS. Z mojego doświadczenia, zarówno cechy mikro jak i makro bywają mniej jednoznaczne, niż chciała by tego literatura :)