







Róża znaleziona na początku lipca, łąka, na kredzie, lubelskie. Wysokość max 1m. Cechy jak na zdjęciach, myślałem początkowo że to może R. villosa albo mollis ewentualnie tomentosa. Swojemu nosu nie ufam, ale obstawiał bym że bardziej pachniała terpentyną niż jabłkami. Może jakiś mieszaniec? Gdyby nie wąskie oficjarum uznałbym że jabłkowa, linijki nie miałem ale więcej jak 1.1mm to nie było.
Rosa pseudoscabriuscula? Czy jest uznawana za oddzielny takson?
Rosa sheradrii (czyli w ujęciu wielu rodologów synonim R. pseudoscabriuscula)


Do Rosa sherardii pasuje w zasadzie większość cech, jedynie poza tym wąskim orificjum. W okolicy w nieco podobnych warunkach mam rozpoznanych kilka krzewów Rosa sherardii ale miały one wyjątkowo szerokie orificjium (2-3mm). Chociaż były mierzone w wczesnym stadium. Na zdjęciach Rosa sherardii z okolicy.
To bardzo zmienny gatunek. Zieliński podaje "ujście hypancjum na ogół szerokie", znaczy że może być wąskie: D Zbierałem takie okazy o wąskim orificjum.
Pozostałe cechy wyglądają tak typowo, że trudno się doszukiwać domieszki innego gatunku, jeśli już, to może R. tomentosa? Brytyjczycy nazywają tego bękarta R. x suberectiformis, i twierdzą że odpowiada temu, co na kontynencie nazywają R. pseudoscabriuscula. Ale jeśli zerknąć do opracowań BSBI, to wygląda on inaczej niż Twój okaz - przede wszystkim ma kolce wyraźnie rozszerzone u podstawy. Ma też inny pokrój.
Zerknij w przyszłym sezonie na kwiaty - R. tomentosa ma najczęściej płatki prawie białe, R. sherardii - intensywnie różowe, więc może będzie widać jakąś "pośredniość".
Nieco nie w głównym temacie, ale zapytam przy okazji czy Rosa kostrakiewiczii jest dobrym gatunkiem czy poszła w synonimy?
Zdaniem Zielińskiego R. kostrakiewiczii to mieszaniec R. rubiginosa i R. agrestis. Chyba nikt, poza twórcą, tego gatunku nie uznaje.
Choć należy pamiętać, że pojęcie gatunku w wypadku róż z sekcji Caninae jest umowne. Raz - młode, dwa - mieszańcowego pochodzenia, trzy - swobodnie hybrydyzujące, cztery - charakterystyczna dla nich mejoza powoduje, że nie podporządkowują się prawom Mendla...
Niestety to problem nie tylko różany, moim zdaniem tendencja do niewystarczająco uzasadnionego rozdrabniania w niektórych rodzajach/sekcjach wprowadza tylko wiele niepotrzebnego zamętu choćby dla osób które inwentaryzują florę. Dewaluuje się też pojęcie gatunku.
Dlatego cenię ujęcie Zielińskiego, który odrzuca te wszystkie drobne gatunki, nie mówiąc o odmianach czy formach, zostawiając kilka głównych, szeroko ujętych, które wydają się być ustabilizowane.
Przy różach i jeżynach w miarę sobie z tym bałaganem poradzono (choć Francuzi zaczęli ostatnio mnożyć w Rubus te apomiktyczne taksony).
Natomiast w wypadku Hieracium czy Alchemilla doprowadzono do tego, że czasami każda szczelina skalna ma swój endemiczny gatunek, o populacji liczonej w kilkunastu egzemplarzach;D