Urodzony 26 marca 1932 roku w Chrzanowie. Zmarł 19 marca 2011 roku w Ottawie podczas uroczystości w tamtejszym Domu Polskim. Botanik, briolog, pasjonat, badacz araukarytów. 25 marca przybliżyłem jego sylwetkę podczas prezentacji w Chrzanowie.
Zainteresowani?
Nazwisko po raz pierwszy usłyszałem podczas studiów, kiedy asystenci botaniki systematycznej wspominali Mariana Kuca, który zamiast działać w kraju wybrał wolność. Po studiach i spełnieniu obowiązku wobec ojczyzny 1 kwietnia 1982 roku rozpocząłem pracę w Muzeum w Chrzanowie. Wówczas zauważyłem, że to nazwisko często przewija się w naszych zbiorach i dokumentacji naukowej. Często wspominałem go pozytywnie opowiadając o grupie młodzieży widocznej na jednym ze zdjęć na naszej wystawie stałej. Samo zdjęcie zaginęło po kolejnej wymianie wystawy.
Jest rok 1991. Oprowadzam po wystawie starszego pana, opowiadam z sympatią o Marianie Kucu i dopiero po wszystkim przyznał mi się, że to on jest tą osobą. I tak zaczęła się nasza przyjaźń.
W 1992 roku powrócił. Wówczas zainicjował utworzenie Muzeum Geologicznego pod Otwartym Niebem. Tego roku zorganizował wystawę pt. Zanim ustąpił lodowiec. W tym czasie ja zorganizowałem wystawę pt. Rozmaitości przyrodnicze. Podzieliliśmy wnętrza Domu Urbańczyka. Od teraz wykorzystuję kopie cyfrowe zdjęć z zasobów Muzeum w Chrzanowie. Oryginały są własnością prywatną. Jest zgoda obu stron.

Oto dr Marian Kuc i Areta Jaracz nauczycielka przyrody z I LO w Chrzanowie. W tle część aranżacji wystawy "Zanim ustąpił lodowiec".

Powrócił w 1993 roku. Rozpoczął organizowanie Muzeum Geologicznego pod otwartym niebem. Podjął próbę popularyzacji araukarytów. Między innymi zorganizował szlak araukarytowy. Z tego roku nie mamy zdjęć.
W 1994 roku przy okazji Dni Chrzanowa zorganizował pierwszy rajd araukarytowy. Młodzież odwiedza wąwóz Gródek w Kamionce Małej k. Kwaczały.

Gromadząc materiały do ogrodu geologicznego udaliśmy się do Żwirowni w Jankowicach w gminie Babice. Jest rok 1994. Ten dąb miał trafić do ekspozycji pod otwartym niebem. W jakiś czas później to drzewo zostało spalone przez pracowników żwirowni. Przekonaliśmy się o tym, kiedy udaliśmy się tamże aby ogarnąć logistykę.

Oto wizyta w drugiej edycji ogrodu. Na lewo Marian Kuc. Na prawo geolog Marek Szuwarzyński.

W 2007 roku pomimo zapowiedzi powrócił po raz kolejny. Wówczas najważniejszym działaniem była segregacja przekazanego w 2005 roku zbioru geologicznego w tym araukarytów.



W swoim życiu Marian Kuc odbył wiele wypraw. W rozmowach ze mną twierdził, że nie interesuje go Australia, ponieważ nie lubi sporych pustych przestrzeni oraz Chiny bo nie kręcą go ludzkie mrowiska. Tutaj podczas wycieczki do Serengeti. Daty brak. W zbiorach Muzeum w Chrzanowie mamy spore pudło z jego dokumentami w tym wszystkie indeksy i paszporty.

Oto kolejne badania terenowe. Na zdjęciu brak daty oraz wskazania miejsca. Na lewo Władysław Wojewoda, pośrodku Władysław Szafer, na prawo Marian Kuc.

Był taki czas, że za zgodą Władysława Szafera Marian Kuc pomieszkiwał w Ogrodzie Botanicznym. Tutaj odwiedza go siostra Józefa.

Oto Kraków. Jest rok 1959. Marian Kuc daje wykład podczas jednego z czwartków w Instytucie Botaniki PAN.

Jest rok 1961. Oto on z prawej strony nad jeziorem Ładoga. Osobę z lewej strony przedstawiał jako Siergieja Siergiejewicza.

Kilka ostatnich zdjęć. Wracamy do Chrzanowa. Jest rok 1996. W I LO trwa spotkanie poświęcone dendrochronologii. Po lewej stronie siedzi dr. Marek Krąpiec, prelegent.

W 2000 roku odwiedził Antarktydę. Po tej wycieczce zbiory Muzeum w Chrzanowie zostały wzbogacone o trzy buki nowego świata, ich "jemioły" czyli gatunki z rodzaju Misodendrum oraz słoik suszonych owocników grzyba Cyttaria darvinii oraz 100% gatunków rodzimej flory naczyniowej Antarktydy. To wszystkie dwa czyli Colobanthus quitensis oraz Deschampsia antarctica.

W 2010 roku Marian Kuc był po raz ostatni w Polsce. Tutaj w dniu 4 października wraz z geologiem Markiem Szuwarzyńskim ogląda spory araukaryt przy kościele w Zagórzu. Tego samego dnia spędziliśmy jakiś czas. Wówczas przede wszystkim snuliśmy plany ogarnięcia badań arakarytów. Sporo opowiadał mi jak ogarnął swój pogrzeb.
Dorobek Mariana Kuca w zestawieniu prof. Ryszarda Ochyry został ustalony na 114 publikacji. Większość z nich weszła do kanonu briologii, chociaż była na początku negatywnie oceniana. Jedną z nich jest publikacja o mszakach wysp Fidżi. Wizytę na tych wyspach miał w swoim planie życiowym mając klasyczny dylemat kanadyjskiego emeryta. Pojechać czarterem za około 2000 dolarów czy też dorzucić ten 1000 i pojechać samodzielnie. To było jeszcze w ubiegłym wieku. Zapewne wybrał drugą opcję skoro miał czas na realizację swojej pasji.