Jak super piekący, to na pewno jest to "mleczaj niejadalny", nazwy łacińskiej nie pamiętam;)
Swoją drogą podziwiam Cię, że z takim zapałem podchodzisz do poszukiwania nowych gatunków i tyle entuzjazmu wkładasz w ich rozpoznawanie, nazywanie, zapamiętywanie tych nazw i zliczanie co już "zaliczyłaś", czasem nawet ile razy zaliczyłaś już dany gatunek, zwłaszcza podziwiam to w odniesieniu do niejadalnych. Mnie się tak nie chce. Ja poprzestaję na ustaleniu cech charakterystycznych pozwalających mi odróżnić dobre od trujących/niejadalnych i szczegółowym nazywaniem zwłaszcza tej drugiej grupy nie zaprzątam sobie głowy. Mleczaje dzielę na rydze (rydz sensu stricto), prawie-rydze (rydz sensu lato) i mleczaje niejadalne i to mi wystarczy. Podobnie np. gołąbki: jadalne, niejadalne, o!, ładne kolorki, ale wysilać się nie będę, żeby toto ponazywać. Kurki? No niby słyszałam o jakichś bladych czy ametystowych, no ale tak naprawdę co za różnica? Drobne blaszkowe? Powąchać i jeśli pachnie nieprzyjemnie, to od razu zaliczam do niejadalnych i nawet nie szukam w atlasie, bo przecież nawet jak napiszą, że jadalny, to jeśli mi się zapach nie podoba, to i nie będzie przyjemności z jedzenia. Co innego jeśli pachnie zachęcająco, wtedy warto sprawdzić i zapamiętać co to i czy na przyszłość warto tego wypatrywać. Widać brakuje mi takiego bezinteresownego, nie nastawionego na konsumpcję grzybnięcia, jakim Ty możesz się poszczycić. A przecież już i tak rodzina zarzuca mi zaawansowaną grzybicę mózgu, to co by powiedzieli, gdybym poszła w Twoje ślady? Grzybica mózgu ciężka, przebieg ostry, rokowania: spodziewane przerzuty, możliwe że także na osoby przebywające w tym samym zagrzybionym zakątku internetu :)
Tineolo, dziękuję za tak miłą odpowiedź!😁😍Uwielbiam Twój podział rydzów😋❤️Nie wiem, z czego wzięło mi się takie zafascynowanie i chęć do zamiany w grzybowego (mykologicznego to kilka półek wyżej) świrka, ale ja ogólnie kocham ciekawostki przyrodnicze i korzystam z tego, że mam możliwości i dostęp do wiedzy, której za czasów mojej podstawówki czy liceum nie miałam/nie było. Acz powiem Ci i to, że im więcej się uczę, tym czuję, że mniej wiem. Ponoć to jakieś zjawisko wypłaszczania się krzywej uczenia czy "cuś"🤷♀️Cieszy mnie niesamowicie, że mogę dzielić tę pasję z takimi grzybniętymi jak Ty i inni na forum. Do tej pory pamiętam, że w zeszłym roku odpowiadałaś mi na pytania o gołąbki i czubajniki🥰Pozdrawiam cieplutko!😘❤️