Wspominałem też o arcywrogach mojego starego, czyli nadleśnictwie i leśnikach. Stali się oni kompletną obsesją ojca i jak na przykład w telewizji mówią, że gdzieś było trzęsienie ziemi, to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z nadleśnictwa powiedzieć. Gazety niegrzybiarskie też przestał czytać, bo miał ból dupy, że o grzybiarstwie polskim ani o tym, co leśnicy w lasach odpierdalają, nic się nie pisze.
Nadleśniczym w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim lasom przez leśników i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś spotkanie edukacyjne w nadleśnictwie z pokazem oznaczania gatunków, na którym występował Adam, i stary wrócił do domu z podartą koszulą i koszykiem na głowie, bo siłą go usuwali z sali, jak krzyczał, że Adam wyciął mu najlepszą miejscówkę z prawdziwkami pod harwester i że leśnicy specjalnie zrywają grzyby, żeby „zwykły człowiek nic nie miał”. Takie tam inby odpierdalał.
Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem nadleśnictwa, czyli strażą leśną, ojciec rozpoczął partyzantkę internetową, polegającą na szkalowaniu leśników i Adama na grzyby. pl i forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty, typu że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo że go widział, jak o piątej rano z ambony strzelał do grzybiarzy z procy itd. Nie nauczyłem ojca into TOR, więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi dwa tysiące złotych.
Jak płacił, to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, nadleśnictwo, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że leśnicy jak jacyś masoni rządzą całym krajem, pociągają za sznurki i mają wszędzie układy, a szlabany w lasach stawiają tylko po to, żeby on nie mógł dojechać na miejscówkę. Przeliczał też te dwa tysiące na koszyki, nożyki czy słoiki i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł na przykład octu do marynat za te 2k kupić (kilkaset litrów).
Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć przyczepę kempingową, żeby nocować pod lasem i być na miejscówce przed wszystkimi, bo niby noclegi w agroturystyce za drogo wychodzą i wszyscy go chcą oszukać.
SYNEK, KTO PIERWSZY W LESIE, TEN MA PRAWDZIWKI! PO SZÓSTEJ TO JUŻ SAME GORYCZAKI ZOSTAJĄ!
Ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać, a hehe frajerem to on nie jest, żeby komuś płacić za przechowywanie, więc zgadał się z jakimiś grzybiarzami z grzyby. pl, że kupią przyczepę na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś Janusza, który ma dom, a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe, i się będą tą przyczepą dzielili albo będą jeździć razem na grzyby.
Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle, ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać, i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że jest wysyp jak pojebany, prawdziwki jak pięści, a kanie jak talerze, i wrzucali zdjęcia pełnych koszyków na grzyby. pl, więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie, odświeżał forum i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy, co zawsze robi (próbował na leśników, ale nawet jemu się to nie skleiło). W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni zbierają bez niego, bo przecież po równo się zrzucali na przyczepę, i w niedzielę wieczorem, jak te Janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.
Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz, a tam nasz samochód z przyczepą kempingową xD. Pytam, skąd on ją wziął, a on mówi, że Januszowi zajebał z podjazdu przed domem, bo oni go oszukali, i żebym łapał z nim przyczepę, i wnosimy do mieszkania xD. Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście przyczepa nie zmieściła się w drzwiach do klatki, więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi. W środku jeszcze stały koszyki Januszy z niedzielnym zbiorem, więc stary od razu zaczął je przebierać i oceniać, że „połowa robaczywa, amatorzy jebani”.
Za pomocą jakichś łańcuchów, co były w przyczepie, i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania, a tu nagle przyjeżdżają dwa samochody z Januszami współwłaścicielami, którzy się domyślili, gdzie ich własność może się znajdować xD. Zaczęła się nieziemska inba, bo Janusze drą mordy, dlaczego przyczepę ukradł i że ma oddawać, a ojciec się drze, że oni go oszukali, on 500 złotych się składał, a nie zbierał w ten weekend, i że te prawdziwki z koszyków mu się należą jako odsetki.
Ja starałem się załagodzić sytuację, żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu, bo było blisko.
Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak: – Mój ojciec leży na ziemi, jedną ręką kurczowo trzyma się dyszla przyczepy, drugą koszyka z prawdziwkami, i krzyczy, że nie odda. – Janusze krzyczą, że ma oddawać. – Jeden Janusz ma rozjebany nos, bo próbował leżącego ojca odciągnąć od przyczepy za nogę i dostał drugą nogą z kopa w kaloszu. – Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat, bo pobił człowieka. – Ojciec krzyczy do policjantów, że to na pewno leśnicy ich nasłali. – Po trawniku walają się rozsypane kanie. – We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi. – Moja stara płacze i błaga ojca, żeby zostawił przyczepę, a policjantów, żeby go nie aresztowali. – Ja: smutnazaba. psd.
W końcu policjanci oderwali starego od przyczepy. Ja podałem Januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali przyczepę, rzucając wcześniej staremu 500 złotych i mówiąc, że nie ma już do przyczepy żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy w lesie nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz, co dostał w mordę kaloszem, powiedział, że on się nie będzie pierdolił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie, tylko ojca nie chce więcej widzieć. Stary jeszcze pozbierał z trawnika te rozsypane kanie i zrobił z nich w nocy kotlety, bo „szkoda, żeby się zmarnowały”.
Stary do tej pory robi z Januszami gównoburzę na grzyby. pl, bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem i przed chodzeniem z nim do lasu. Obserwowałem ten temat i widziałem, jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta:
Kurkowy54 Liczba postów: 1 Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały grzybiarz! Chcą go oczernić bo zazdroszczą pełnych koszyków! A w ogóle to pewnie są opłacani przez nadleśnictwo!
Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od przyczepy. Jak któryś z nich wrzucał zdjęcie zbioru, to ojciec się tam wpierdalał na trollkoncie i na przykład pisał, że to nie prawdziwki, tylko goryczaki, i widać, że nie umie zbierać xD.