
Cześć:-) Rano dostrzeżone i sfocone. Dziś w ciągu dnia się niewiele zmieniły, może lekko urosły?:-) Najpierw pomyślałam o "mojej" ubiegłorocznej Tarzetta. która kilkanaście metrów dalej była, ale te są sporo ciemniejsze i bardziej grudkowate. Będę je obserwowała, bo mam blisko. Może ktoś coś podpowie już na tym etapie?:-D
Fajne. Strzelę sobie Disciotis venosa.
No, nie wiem, nie wiem;-) Poczekamy:-D Sporo się wyjaśni, jak je z ziemi wydłubię:-)
Nic nie wydłubiesz, bo po łapach...§§§
Ale konkretnie, wie Pan, czy Pan nie wie?;-):-D Bo mam swoje podejrzenia:-D
A mrówki się tam nie kręciły? Przecież to landryny malinowe z wyżartym nadzieniem.: P
Masz rację, Przemku, że to pewnie landryny;-) Oj, sto lat takich malinowych nie jadłam:- ( Robią to jeszcze? Jakoś nie w sferze moich zainteresowań odkąd dzieciaki duże, czyli od dawna;-)
Może Mirki coś napisze oprócz szyfru z paragrafami;-) a ja będę je obserwować:-)
no co, Mirki jest tego samego zdania co roto i tyle: P
Ależ zagadka z tymi grzybkami.:-) Jeśli miałbym typować, to skłaniałbym się mimo wszystko w kierunku młodych Peziza, (może nawet P. vesiculosa?). Z chęcią obejrzę dalsze odcinki tego "grzybowego serialu".: D
Moim zdaniem zdecydowanie nie Disciotis venosa, choć owocnik jest bardzo młody :)

Wiem jedno, to nie Coprinus;-):-D Baaardzo powoli rośnie. Dostrzegłam dwa maluchy niedaleko. Pażywiom, uwidim, jak mawiają nasi byli sojusznicy;-)
Jak duże to jest teraz?
Może to jakieś złoże jaj?
Jutro zrobię zdjęcie z miarką. Obstawiam 1, 5 cm.
Grzyb, jak byk, Tadeuszu. Wiele już nie wiem, ale to wiem na pewno:-D
Ta Peziza vesiculosa na 1 fotce z 5 kwietnia pasuje bardzo:

Obiecałam zdjęcie z miarką i zrobiłam. Prześwietliłam je bardzo, ale wybaczcie, nie umiem jeszcze tego naprawiać:- ( Nie o to chodzi. Grzybek rośnie bardzo powolutku. Już się zastanawiam nad zbudowaniem palisady przeciwślimakowej i przeciwkotowej, bo jeszcze to potrwa. Następne zdjęcia po niedzieli, bo mnie w weekend nie ma w domu.
Kończę wątek bez zakończenia, niestety:- ( Grzyb okazał się być Peziza i to rosnącą na kawałku węgla drzewnego zagrzebanego w ziemi, ale z powodu zbyt długiego zwlekania z pobraniem i niekorzystnych warunków (najpierw długa susza, potem gwałtowne deszcze) nie dał się zidentyfikować. Pełno w nim było jakiś obcych elementów, zarodniki zdeformowane, zewnętrzna warstwa była nadgniła, rozpadająca się, budowy kolejnych można się było tylko domyślać. Może się jeszcze raz pokaże, zobaczymy. Dzięki wszystkim za odzew.:-D
Szkoda, że obydwie miski się zepsuły. Gratuluję poszerzenia bazy badawczej:-)
Dzięki:-) Baza, bazą, a wiedza, wiedzą. Mnie to byłby potrzebny taki mikroskop, co jak się już zrobi preparat w miarę czytelny, to na ekraniku wyświetliłaby się nazwa gatunkowa grzyba:-D Nie wiecie nic o takich? chętnie kupię;-)
Ubung macht den Meister:-))
Ubungen to ja robię w każdej chwili, tylko Meister ze mnie kiepski;-)
Nie narzekaj, poczekaj jak kupię mikroskop to wtedy będą prawdziwe powody do narzekań i dla mnie i dla wszystkich którzy będą próbowali zinterpretować co tam zobaczyłem:-)
Beatko! - jak taki znajdziesz, zamów od razu i dla mnie:-)))
Łe, Mirek, myślałam, że TY taki masz:- ( Bo inaczej, to jak byś te wszystkie grzyby rozpoznawał?;-)