

Dzisiaj znalazłem 1 porażony owocnik Gymnopus dryophilus. Miałem szereg wątpliwości co do dojrzałości pasożyta. Postanowiłem więc grzybka pozostawić na miejscu, ryzykując ewentualną jego konsumpcję przez ślimaki.;-)
Mam zatem pytanie, czy słusznie zrobiłem? Czy pojawienie się "widzialnych" objawów porażenia gwarantuje, że pasożyta będzie można określić co do gatunku pod mikroskopem?
Śliczności :) a pokaż jak mikro wygląda

:) Wreszcie znalazłem chwilę na mikroskop. Zdjęcia słabiutkie, ale starałem się skoncentrować na tym co najważniejsze przy ewentualnym oznaczeniu gatunku.
H20.
Konidiofor:
Ze względu na rozmiar zarodników: średnio 7, 5-2, 29 (4, 75-10, 48/1, 97-2, 9) - chętnie oznaczyłbym jako Syzygospora mycetophila.
zgłaszaj i przesyłaj: D
Dzięki: D





Tak więc zamierzałem zgłosić i przesłać, ale doszedłem do wniosku, że zrobię dokładnie odwrotnie.;-) Naczytałem się trochę i już nie mam pewności czy moje pomiary dotyczą zarodników, czy którejś z form konidiów? Może jednak Syzygospora tumafaciens?
Niech więc to Kustosze sobie rozstrzygną.;-) Ja tymczasem zadbałem by mieli bogaty materiał do badań.:-) Dzisiaj dozbierałem w tym samym miejscu jeszcze 250 gram grzybka - suszy się.:-) Po grupce Gymnopus prócz Syzygospora nie pozostał nawet ślad, (rosną za to kilka metrów dalej całkiem zdrowe owocniki).
Przy okazji przypomnę ten wątek:
Podobieństwo wg mnie jest bardzo duże i nie dziwię się sobie, że myślałem o Syzygospora. Nieśmiało jednak zasugeruję, że grzybek z tamtego wątku to coś z Tremella. Liczę na coś "nietuzinkowego" i uzbrajam się w cierpliwość.:-)
Miałem sporo wątpliwości, ale w końcu oznaczam jak S. mycetophila z cf.