Główna Zaloguj Wyloguj się Załóż Edycja Szukaj Kontakt grzyby.pl atlas-roslin.pl
Wędrówki roślin - nie tylko nasza wina?
« Poprzedni Następny » bio-forum.pl « Botanika «

#18014
od września 2006

2020.01.31 15:04 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek
Przy okazji pytania o przegorzan rozwinęła się ciekawa dyskusja o wędrówkach roślin.
Piotr Grzegorzek — Przegorzanów jest więcej, w tym uciekinierów z ogrodów. Ten jednak sprawia wrażenie kulistego. Kluczowa cecha dla dwu sugerowanych to owłosienie. U kulistego łodygi, wierzch liści oraz grzbiet łusek okrywy są gruczołowate owłosione. Węgierski jest tylko białawo kutnerowaty, bez gruczołów a grzbiet łusek okrywy jest nagi.

#18015
od września 2006

2020.01.31 15:05 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek
Tako rzecze Borealis.
Borealis — Temat uciekinierów z upraw (czy zdziczałych z uprawy) nastręcza sporo problemów, gdy chce się jakoś określić status tej rośliny w systemie klasyfikacji geograficzno – historycznej. Czy gatunek rósł tu na stanowisku naturalnym, skądś przybył, czy zdziczał z uprawy? Zawsze nachodzą mnie wątpliwości, gdy spotykam takie taksony jak: barwinek pospolity, groszek szerokolistny, jastrzębiec pomarańczowy, kosaciec syberyjski, lilia bulwkowata, miodunka plamista, naparstnica purpurowa, oman wielki, orlik pospolity, pierwiosnek wyniosły, pióropusznik strusi, przegorzan kulisty, smółka pospolita, śniedek baldaszkowaty, śnieżyca wiosenna, śnieżyczka przebiśnieg czy wiciokrzew pomorski.

#18016
od września 2006

2020.01.31 15:05 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek
Oto wypowiedź Andrzeja Rysia.
Andrzej Ryś — Problem się pogłębia przy określeniu naturalności stanowiska. Np w przypadku lilii bulwkowej wg PCZKR za naturalne uznano stanowiska zlokalizowane na łąkach, miedzach, skrajach lasu czy stadiach regeneracyjnych łąk na gruntach porolnych. Wszystkie w/w siedliska mają pochodzenia antropogeniczne. Czy zatem stanowiska lilii bulwkowej rosnącej na tych siedliska można uznać za naturalne? A jeżeli na łące reglowej w Sudetach na stanowisku naturalnym (wg PCZKR ) zdziczeje jakiś okaz a obok rośnie "naturalny" - jak je odróżnić; czy zdziczały czy "naturalny"? Dlaczego zdziczały to "gorszy sort" ?! ·30.1 17:36

#18017
od września 2006

2020.01.31 15:06 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek
Teraz ja.
Lista takich gatunków jest większa. Rozprzestrzenianie się ich areałów przy naszej pomocy to poniekąd szczególny rodzaj zoochorii. 30.1 23:05

#18018
od września 2006

2020.01.31 15:07 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek
Znowu Borealis.
Borealis — W szczególności to antropochoria ma duże „zasługi” w rozprzestrzenianiu się roślin, a tą można podzielić jeszcze na etolochorię, speirochorię i agochorię (za Wikipedią). Zwłaszcza ten ostatnio wymieniony sposób, w dobie powszechnej globalizacji, jest już nie do powstrzymania, niestety.
Rośliny (i nie tylko) z pomocą człowieka "złamały" bariery geograficzne.

#18019
od września 2006

2020.01.31 15:08 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek
I jeszcze raz Andrzej Ryś.
Andrzej Ryś — Znamienne jest, że za wszystko obwinia się człowieka!!! Ale przeżuty nawet z kontynentu na kontynent następowały i następują również w sposób naturalny. Ale wtedy jest OK. ·31.1 11:55

#638
od marca 2014

2020.02.01 01:08 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Krzysztof Komar (komarek)
Ciekawa dyskusja o wędrówkach roślin, więc dorzucę swój kamyczek do tego ogródka. Mamy tu do czynienia z różnymi sytuacjami.
1. Gatunki rodzime wnikające za pośrednictwem człowieka do środowiska w którym istnieją, czyli wtórne wsiedlenie osobników pochodzących z innego terenu (za przykładem Andrzeja Rysia "...A jeżeli na łące reglowej w Sudetach na stanowisku naturalnym (wg PCZKR ) zdziczeje jakiś okaz a obok rośnie "naturalny"... ")
2. Gatunki rodzime wnikające za pośrednictwem człowieka do środowiska w którym ostatnio lub nigdy nie występowały (za przykładem Borealisa "...Temat uciekinierów z upraw (czy zdziczałych z uprawy) nastręcza sporo problemów, gdy chce się jakoś określić status tej rośliny w systemie klasyfikacji geograficzno – historycznej. Czy gatunek rósł tu na stanowisku naturalnym, skądś przybył, czy zdziczał z uprawy? ")
3. Gatunki obcego pochodzenia wnikacące za pośrednictwem człowieka do przypadkowego ekosystemu ( za przykładem Borealisa "...Rośliny (i nie tylko) z pomocą człowieka "złamały" bariery geograficzne. "
W tym punkcie możemy wyróżnić rośliny nieinwazyjne obcego pochodzenia jak np omawiany przegorzan i inne "różnej maści" antropofity nie mające większego wpływu na ekosystem oraz rośliny inwazyjne mające wpływ na dany ekosystem.
Odrzucając cały punkt trzeci za jego oczywistość skupiłbym się na punkcie pierwszym i drugim.
W drugim punkcie możemy w najlepszym przypadku mówić o reintrodukcji lub "lokalnej naturalizacji" co skutkuje wzrostem liczby stanowisk.
Jeśli zaś chodzi o punkt pierwszy , to mam tu najwięcej obaw. W dobrej wierze można uznać, że osobniki wprowadzone za pośrednictwem człowieka uzupełnią daną populację tworząc większe obszary i korytarze łączące odosobnione populacje.
A co będzie, jeśli dany gatunek wygląda nieco inaczej? Mam tu na myśli rodzime gatunki w odmianach zdolne do generatywnego rozmnażania np Lilium martagon o różnokolorowych kwiatach,(od bieli poprzez żółć i czerwień po ciemne bordo). Obawy można przygasić tym, że w dalekiej przyszłości takie kombinacje mogą utrwalić się w określonych warunkach i dać początek nowym gatunkom.
Przedstawione rozważania adresuję do szerokiej rzeszy producentów roślin chronionych.
O ile Galanthus nivalis od dawna gości w naszych ogródkach bez szczególnego wpływu na naturalne zbiorowiska tego gatunku, to czy dalsze rozpowszechnianie roślin chronionych np Cypripedium calceolus i innych będzie miało podobnie neutralne znaczenie.
Jestem ciekawy Waszych opinii.

#2475
od maja 2007

2020.02.01 07:29 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Roman Ryś (borealis)
Odniosę się na razie do pkt. 1 (stanowisko naturalne, czy synantropijne), a za przykład podam śnieżyczkę Galanthus nivalis.

„Gatunek uprawiany od kilkuset lat jako roślina ozdobna, w ogrodach i w parkach. Zadomowiony w wilgotnych lasach i zaroślach, zwłaszcza na południu Polski. Zwykle występuje łanowo lub w dużych grupach. Preferuje wilgotne i bardzo wilgotne lasy łęgowe, grądy lub buczyny, gleby bogate w humus i o obojętnym odczynie” (Atlas)
„Występuje w Polsce południowej i środkowej. Stanowiska w północnej Polsce mają charakter synantropijny” (Rośliny chronione wyd. III)

No właśnie, obszar po którym łażę za roślinkami, choćby Wzniesienia Żarskie, leży w południowo-zachodniej Polsce (100 km od granicy z Czechami), gatunek spotykam w wilgotnych lasach łęgowych i grądach bogatych w próchnicę. Najczęściej jednak w łęgach przystrumieniowych. Razem z Piotrem Kobierskim na niewielkim fragmencie pow. żarskiego, zanotowaliśmy 7 stanowisk w kwadratach AtPol 10 x 10 km. Z mapki w publikacji „Rośliny chronione” i „Atlasu roślin 2001” wygląda, że na naszym terenie śnieżyczka nie powinna rosnąć na naturalnych stanowiskach. Z opisu w/w publikacji wynika też, że gatunek jest masowo niszczony, wykopywany i przesadzany do ogrodów. Skoro tak, to na naszym terenie też tak z pewnością było. Jeżeli chodzi o charakter stanowiska, to jak w takim razie odróżnić stanowisko (naturalne czy synantropijne) śnieżyczki nad strumieniem, nad którym zlokalizowany był w przeszłości młyn, po którym dzisiaj pozostały tylko wspomnienia - kamienienie. Czy rósł tam wcześniej, czy młynarz je przesadził ? Można by rzec, co było pierwsze jajo czy kura 😊

Oczywiście, takie stanowiska jak np. stary poniemiecki cmentarz, nie budzą wątpliwości. Ale inne, np. na typowych siedliskach dla tego gatunku dają pewność, że są na "moim" terenie naturalnego pochodzenia. Fakt ten jest o tyle istotny, że gatunek ten (ponoć masowo niszczony) został objęty Dyrektywa Siedliskowa Natura 2000 (zał. V), warto wiec notować wszystkie jego stanowiska.



#2412
od lutego 2007

2020.02.01 09:35 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Kobierski (koberek)
Chyba przesadziłeś z tymi naturalnymi stanowiskami, sprawdź literaturę niemiecką nie widzę tam żadnych stanowisk poza ogrodami.

#2476
od maja 2007

2020.02.01 11:45 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Roman Ryś (borealis)
Wiem, ale moje wątpliwości (naturalne czy zdziczałe) dalej pozostają :)

#213
od sierpnia 2013

2020.02.01 18:00 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Andrzej Ryś (andreaskot)
Problem moim zdaniem tkwi głównie w ideologicznych założeniach postrzegania świata przyrody przez człowieka. Człowiek z góry założył, że to co rośnie i żyje tylko w naturalnym środowisku ma nie podważalnie największą wartość. To co rośnie w środowiskach przekształconych przez człowieka na ogół nie jest cenne przyrodniczo i społeczeństwo nie zwraca na nie uwagi. Dlatego między innymi człowiek (w Polsce nie zawsze z merytorycznym sensem) tworzy rezerwaty i parki narodowe wierząc w to, że tam zachowa się w nich to co wg niego jest naturalne i tym samym najcenniejsze.

Czy tak zawsze jest? Przykładowo las gospodarczy z którego utworzono rezerwat przyrody w momencie jego powołania od razu nabrał cech naturalności. Turyści wchodząc do takiego rezerwatu są mocno przekonani, że przebywają w naturalnym nie przekształconym przez człowieka środowisku. Często jestem świadkiem takich sytuacji ponieważ pracuję w nadleśnictwie z dużą ilością rezerwatów, których powierzchnię w zdecydowanej większości stanowią lasy gospodarcze, w tym stosunkowo dużo lasów sosnowych w wieku 40 -60 lat rosnacyh na siedliskach grądowych.

Idealnie naturalnych siedlisk/fitocenoz, w których człowiek coś nie grzebał w Polsce jest jak na lekarstwo. Dlatego moim zdaniem najbezpieczniej przy określeniu statusu stanowiska rośliny najbezpieczniej zrezygnować z używania przymiotnika "naturalny".

W istocie dla lilii bulwkowej czy rośnie w ogródku, czy na łące reglowej, w rezerwacie lub parku narodowym jest kompletnie bez znaczenia. Problem natomiast nabiera znaczenia, gdy człowiek weźmie go na warsztat i zacznie roztrząsać. Taka już jest ludzka natura. I nic na to nie poradzimy.

#18021
od września 2006

2020.02.03 19:39 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek
Stanowisko lilii bulwkowej - Lilium bulbiferum podaję w tym wątku - https://www.bio-forum.pl/messages/3280/974096.html. To ewidentny wyrzutek z ogrodu, który jakoś odnalazł się na wolności.

#18305
od września 2006

2020.07.09 07:24 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek
Obecnie u siebie znajduję gatunki, których nie widywałem w okresie swojej pracy zawodowej i to w miejscach często penetrowanych.

#7898
od września 2005

Od jakiegoś czasu notuję i zbieram "uciekinierów", którzy pojawiają się w lasach komunalnych i na nieużytkach w Poznaniu, głównie na Grunwaldzie (interesują mnie wyłącznie rośliny z samosiewu lub mnożące się wegetatywnie wyrzutki z ogrodu, a nie intencjonalnie sadzone). I im bardziej się przyglądam, tym bardziej jestem zadziwiony; pomijając pospolite gatunki inwazyjne, znalazłem (na przykład):
Taxus sp. (bardzo licznie, największe okazy mają po 2 m), Abies concolor, Pinus mugo, Celtis occidentalis (drzewo obserwowałem od 30 cm siewki do 2 m "młodzieńca"; w tym roku bardzo zmarniało), Cotoneaster hjelmqvistii (licznie), C. divaricatus (licznie), C. dielasianus, C. atropurpureus, C. apiculatus, C. lucidus, C. boisianus, C. horizontalis, Rubus occidentalis, Berberis koreana, Datura innoxia, Ipomoea purpurea (licznie), Solanium luteum, Arthemicia dracunculus, Viola x williamsi, Crocus tommasinianus, C. vernus, C. speciosus (zajmuje jakieś 400 m2 w grądzie, ale kwitnie masowo co kilka lat), Allium paradoxum (miejscami masowo), Muscari armeniacus (licznie), M. botryoides, Chionodoxa luciliae, Aronia sp., Rhodotypos scandens (kilka krzewów + siewki), Ilex sp., Loniceta x bella, L. x muendeniensis, L. x muscaviensis , L. ruprechtiana, L. x notha, L. maackii, L. quinquelocularis, L. pericyclamen, L. x minutiflora, L. aff. x salicifolia, Viburnum lanata (licznie), Spiraea chamaedryfolia (licznie), S. japonica, S. salicifolia, Sedum album, S. hispanicum, S. telephium, Physalis alkekengi, Puschkinia libanotica, Deutzia crenata.

Zastanawiam się, ile z tych gatunków przełamie status "lokalnie zdziczałych" i zacznie ekspansję...

#18316
od września 2006

2020.07.09 19:17 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek
Dopiero co w Chrzanowie na polach w rejonie osiedla Kolonia Leśna natknąłem się na Hemerocallis fulva.



(wypowiedź edytowana przez piotr_grzegorzek 09.lipca.2020)

#221
od sierpnia 2013

2020.07.20 17:11 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Andrzej Ryś (andreaskot)
Myślę Panowie, że problem rzeczywiście tkwi w samym człowieku. Jeżeli coś nie wie, nie rozumie i nie może zbadać to na ogół tworzy na ten temat własne wizje, stawia niepotwierdzone tezy i tworzy różne mity. Przykładem choćby słynne "Mity greckie". Mity te często przeradzają się w dogmaty, prawdy objawione itp. W rzeczywistości na ogół są to oszustwa. Osobiście nie widzę w tym coś nadzwyczajnego i złego. Oszustwa i kłamstwa to podstawowe elementy strategii przetrwania gatunku. To koło napędowe ewolucji. Bez oszustw, udawania, kłamstw stosowania chwytów niedozwolonych życie przestałoby istnieć.
Przykład: Sztuka teatralna pod tytułem: "Miłość i kłamstwo".
Aktorzy:
1. Krwiściąg lekarski (Sanguisorba officinalis L.)
2. Modraszek nausitous (Phengaris nausithous)
3. Wścieklica zwyczajna (Myrmica rubra)
Miejsce - łąka trzęślicowa.
Krwiściąg lekarski zwabia zapachem swoich kwiatów modraszka nausitusa nie dlatego, że go lubi i w zamian za to daruje mu swój nektar. Nie on go w perfidny sposób zwabia tylko i wyłącznie po to, żeby go zapylił. Ten z kolei (modraszek) bez jakichkolwiek skrupułów składa w kwiatach krwiściąga jaja, z których wykluwają się gasienice. Gąsienice te z przyjemnością mając na uwadze tylko i wyłącznie swój egoistyczny cel nażarcia się wpylaja nasiona oszusta krwiściąga. I dobrze mu tak.
W trzecim akcie wkracza do akcji trzeci aktor.
Po ostatniej wylince gąsienica modraszka spada na ziemię i wydziela atraktanty - substancje symulujące zapach larw mrówki wścieklicy zwyczajnej. Oszukane po chamsku wścieklice z miłością (???) przygarniają porzucone nie swoje dziecko i zanoszą do mrowiska. Warto przy tym dodać, że w momencie adopcji bezczelna gąsienica pięknego modraszka w akcie przekupstwa wydziela słodką substancję, którą spijają mrówki.
Dalej to już tylko horror. Gąsienica cudownego modraszka na zupełnym luzie obżera się larwami i jajami wścieklicy. Mało tego głupie wścieklice dodatkowo jeszcze je dokarmiają.
Ile perfidii, oszustw, zakłamania, obłudy, podstępów i wykorzystania jeden drugiego. Czy to dramat? Nie. To jest obraz postrzegany przez człowieka. W rzeczywistości jest to strategia przetrwania gatunku. Ta strategia to istota życia ziemskiego. Dotyczy ona również ssaka Homo sapiens.
Nade wszystko zastanawiam się również nad tym czy określeni "sapiens" ma jakikolwiek sens.
« Poprzedni Następny » bio-forum.pl « Botanika «
Czy jesteś pewien/pewna, że masz coś (rzeczowego) do dodania?

Główna Ostatnia doba Ostatni tydzień Szukaj Instrukcja Kopiuj link Administracja
ta strona używa plików cookie — więcej informacji