Główna Zaloguj Wyloguj się Załóż Edycja Szukaj Kontakt grzyby.pl atlas-roslin.pl
Polskie leśnictwo zaskarżone do TSUE
« Poprzedni Następny » bio-forum.pl « Botanika «

#2481
od maja 2007

2020.12.03 16:14 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Roman Ryś (borealis)
Komisja Europejska podjęła dziś decyzję o skierowaniu sprawy przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE, w związku z niezapewnieniem odpowiednich zabezpieczeń w celu ochrony leśnych siedlisk przyrodniczych oraz gatunków roślin i zwierząt w lasach.

Komisja zarzuca Polsce, że:

- Prawo krajowe uniemożliwia społeczeństwu dostęp do wymiaru sprawiedliwości w odniesieniu do planów urządzenia lasu. Zarzut jest konsekwencją orzecznictwa polskich sądów administracyjnych, które uznają że zatwierdzenie planu urządzenia lasu przez Ministra nie jest decyzją administracyjną i nie podlega ocenie sądów administracyjnych. W konsekwencji, społeczeństwo (ani inne organy) nie dysponuje narzędziami, które umożliwiałyby wyeliminowanie nawet takich planów urządzenia lasu, które Minister zatwierdził wbrew prawu, np. planów mogących znacząco negatywnie oddziaływać na obszary Natura 2000.

- W 2016 r. Polska wyłączyła gospodarkę leśną z przestrzegania obowiązków w zakresie ścisłej ochrony gatunków, przewidzianych w dyrektywach ptasiej i siedliskowej, a takie wyłączenie narusza wymagany system ochrony. Chodzi tu o przepis art. 14b ust. 3 ustawy o lasach, który ustala fikcję prawną: „Gospodarka leśna wykonywana zgodnie z wymaganiami dobrej praktyki w zakresie gospodarki leśnej nie narusza przepisów o ochronie poszczególnych zasobów, tworów i składników przyrody”.

Komisja skierowała wcześniej do Polski wezwanie do usunięcia uchybienia w lipcu 2018 r., a następnie uzasadnioną opinię w lipcu 2019 r. W odpowiedzi Polska zgodziła się rozważyć zmianę swojego prawa co do wyjątków dotyczących gospodarki leśnej. Do tej pory jednak tak się nie stało. Komisja postanowiła zatem skierować sprawę do Trybunału.

Komunikat prasowy Komisji: https://ec.europa.eu/commission/presscorner/detail/pl/ip_20_2152

#170
od maja 2015

Nie mam nic wspólnego z LP i z gospodarką leśną i jestem ciekawa, czy przyjęcie tych dyrektyw unijnych w znaczący sposób obroni miejsca gatunków chronionych roślin i ptaków, czy leśnicy obecnie niedostatecznie dobrze przeciwdziałali dewastacjom takich miejsc chronionych i dlatego niezbedne jest podpisanie tych dyrektyw? Czy np. taki zamek w Puszczy Noteckiej nie miałby racji bytu, gdybyśmy mieli podpisane te dyrektywy?

#18664
od września 2006

2020.12.04 07:55 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek
Tak samo o wiele łatwiej było by walczyć od stanowiska storczyków z Łysej Góry w Siedlcu k. Krzeszowic. Na szczęście od 2017 roku udaje mi się ich powstrzymywać - leśników i tych od kamieniołomu Dubie. Poza tym zapewne trudno było by uzasadniać wycinkę Puszczy Białowieskiej koniecznością walki z kornikiem.
Na szczęście czasami istnieją rozsądni leśnicy. Przykładowo, prawdopodobnie najobfitsze w Polsce stanowisko Cephalanthera rubra w Trzebini Krystynowie zostało uznane za drzewostan referencyjny. To w kontrowersyjnym skrócie myślowym forma ochrony ścisłej. W takim lesie tylko naturze wolno robić co zechce a leśnik ma się tylko przyglądać i nic nie robić.
Zamek w Stobnicy zapewne nie podpada pod racjonalną gospodarkę leśną. Tutaj jako narzędzie przestępstwa powinien być przejęty na skarb państwa a następnie przykładnie wyburzony.

(wypowiedź edytowana przez piotr_grzegorzek 04.grudnia.2020)
i

#6523
od lipca 2005

2020.12.04 15:36 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Grazyna Domian
Tu nie chodzi o podpisywanie nowych dyrektyw, tylko przestrzeganie tych, które na mocy traktatu już obowiązują od chwili przystąpienia Polski do UE. W szczególności chodzi o dostosowanie polskich przepisów prawnych do obowiązujących dyrektyw.

#67
od listopada 2018

Unijne dyrektywy niewiele zmienią, np. program Natura 2000 okazal sie być zupelnym fiaskiem choc byly tutaj wielkie nadzieje. Polscy leśnicy popierani przez wladze sa zupelnie bezkarni i dopuki ta władza sie nie zmieni, doputy zadne unijne czy inne naciski nie maja wielkiego sensu. Potrzebna jest wielka reforma Lasow Panstwowych, wymiana całego zarzadu tej firmy i rezygnacja z wiodącej komercyjnej roli przedsiebiostwa na korzyść zapisanej przecież w statucie roli ochrony bioroznorodnosci. Konsekwencją takiej zmiany może być redukcja zatrudnienia w LP i mniejsze wpływy do budżetu skarbu panstwa. Wiele jeszcze wody upłynie zanim któryś Polski rząd zdecyduje sie na taki krok. Musialaby istniec duża presja spoleczna a takiej trudno oczekiwac w sytuacji gdy tylko wąska grupa ludzi interesuje sie przyrodą. Wiekszosci wystarczy że jest zielono, sa jakies ptaki, dziki na ktore mozna polowac a reszta to jakies bzdury ekologow oszołomow broniacych stanowiska jakiejs żabki jak Czestochowy. taki kraj...

#224
od sierpnia 2013

2021.01.22 01:50 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Andrzej Ryś (andreaskot)
Dopóki nie wykonamy porządnej inwentaryzacji zasobów przyrodniczych, dopóki nie dowiemy się jaki jest ich rzeczywisty stan zachowania i rzeczywiste trendy populacyjne w długich (co najmniej stuletnich ) przedziałach czasowych, dyskusja na ten temat będzie zawsze jałowa a ochrona przyrody papierowa. To nie dotyczy tylko Polski. Dotyczy to również UE i reszty świata. Po za tym warto sobie uświadomić, że człowiek od momentu gdy stanął twardo na dwie nogi zawsze uwielbiał tworzyć przeróżne mity ( w tym również słynne "Mity greckie") i zjawisko to bez wyjątku dotyczy wszystkich dziedzin życia. Żeby się nie narazić nie będę pisał o jakie konkretnie mity mi chodzi a wierzcie mi - jest ich bardzo dużo. Ponadto, żeby było ciekawiej należy sobie również uświadomić fakt, że człowiek tworząc kolejne mity zawsze kieruje się egoistyczną strategią przetrwania. I nie widzę w tym nic szczególnie złego ponieważ jest to uniwersalna i odwieczna idea sensu życia jako takiego.

#18743
od września 2006

2021.01.22 06:16 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek
I dlatego, aby uniemożliwić publikowanie takich lokalnych wyników badań na zagładę skazano między innymi tytuł Fragmenta Floristica et Geobotanica. Tym nie mniej PTB walczy.

#18744
od września 2006

2021.01.22 06:57 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek

#225
od sierpnia 2013

2021.01.22 18:58 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Andrzej Ryś (andreaskot)
Problem tkwi głównie w tym, że rządom, UE, światowym (IUCN, WWF, Greenpeace itp) i krajowym organizacjom proekologicznym nie zależy na tym, żeby podjąć takie działania (chodzi o mój poprzednim wpisie: "Dopóki nie wykonamy porządnej inwentaryzacji zasobów przyrodniczych, dopóki nie dowiemy się jaki jest ich rzeczywisty stan zachowania i rzeczywiste trendy populacyjne w długich (co najmniej stuletnich ) przedziałach czasowych, dyskusja na ten temat będzie zawsze jałowa a ochrona przyrody papierowa". Pytanie dlaczego im nie zależy? Odpowiedź jest prosta. Zgodnie z ideą o strategii przetrwania to się po prostu nie opłaca !!!

#173
od maja 2015

Niedawno wpadł mi taki oto artykuł z dyr. gen. Lasów Państwowych Andrzejem Koniecznym, zamieszczam go poniżej.

#68
od listopada 2018

Nie zgadzam sie z twierdzeniem , że istotne jest to , że tu jeszcze czegoś nie wiadomo np. nie ma inwentaryzacji zasobow przyrodniczych, i dopuki tego nie bedzie, nie można mówic o zlej gosp. Lasow Państwowych. Takie stawianie sprawy to demagogia. Poznanie stanu przyrody nie jest konieczne i nie tak istotne jak zadbanie o stan siedlisk przyrodniczych, a tutaj nie ma akurat żadnych wątpliwości, że są one w złym stanie, bo to widać gołym okiem i nie trzeba być naukowcem by to stwierdzić. Już sam brak martwego drewna eliminuje z siedlisk leśnych setki jesli nie tysiące gatunków, powszechne melioracje i osuszanie wszelkich siedlisk by uczynić powierzchnie zdatna do sadzenia drzew, monokultury leśne wciąz w modzie w LP a przecież wiele z siedlisk np. sosny nadaje się równiez dla dębu, sadzenie gatunkow obcych np. dąb czerwony, czeremcha amerykańska, niepozostawianie drzew dziuplastych ( choć takie są zalecenia, malo kto je w praktyce przestrzega), upraszczanie struktury lasu poprzez usuwanie drzew pochyłych, krzywych, usuwanie dolnych gałezi co skutkuje przesuszeniem dna lasu, gosp. łowiecka eliminująca tak potrzebne w lasach zwierzęta, szczegolnie dziki ktore ryjąc warunkują rozsiewani sie roslin jednorocznych w lasach i na łąkach, opryski chemiczne np. na chrabąszcza, obecny projekt spalania drewna w elektrownich woła o pomste do nieba i wiele innych grzechow Lasów Państwowych o ktorych nie napisze. Nie ma wątpliwości , że LP działa na niekorzyść przyrody i jest odpowiedzialne za spadek liczebności i eksterminacje wielu gatunkow. Gdyby zadbano o siedliska to przyroda mialaby szanse przetrwac i to bez dużego spadku pozyskania drewna. Tymczasem dbanie o przyrode sie po prostu nie oplaca tej firmie, ktora jest już calkowicie skomercjonalizowana. Z LP zrobiono maszynke do zatykania dziury budżetowej rządu, choc w statucie przed laty zapisano im role ochrony bioróżnorodności bo taka była i jest przecież wola społeczeństwa. Niestety nie ma też wystarczającej presji spolecznej by jakies zmiany wymusić. Mysle, że jestesmy jednym z ostatnich pokoleń , ktore jeszcze w ogole przyrody doświadcza i niestety nie jest to tylko Polski problem.

#226
od sierpnia 2013

2021.01.25 21:18 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Andrzej Ryś (andreaskot)
Pan Romuald z pewnością pije do mnie i wie, że jestem leśnikiem, ale chcę ponownie podkreślić, że jeżeli nie zweryfikujemy stanu naszej wiedzy o różnorodności gatunkowej to dyskusja ta jest wciąż jałowa. Po za tym czasu nie da się zatrzymać. A w przyrodzie wszystko jest w wiecznym ruchu i wszystko z biegiem czasu się zmienia. Niektóre gatunki wymierają inne nowe się rodzą. Zmieniają się również siedliska. Od ostatniego zlodowacenia czyli ok 12 tyś lat wstecz szata roślinna na ternie Polski zmieniała się diametralnie pięciokrotnie a wraz z nią inne żywe organizmy. Można sięgać jeszcze głębiej wstecz aż do czasu gdy powstało życie na Ziemi co najmniej 4,1 mld i wtedy może okazać się, że człowiek w historii życia na Ziemi jest nie istotnym epizodem.
Na koniec refleksyjna sztuka teatralna
application/vnd.openxmlformats-officedocument.wordprocessingml.documentsztuka teatralna
Miłość i oszustwo.docx (583.1 k)

#20
od grudnia 2014

2021.04.11 17:05 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Paweł Bida (pabulo)
Widzę, że trochę czasu minęło od ostatniego wpisu, niemniej jednak pozwolę sobie skierować parę pytań do Pana Andrzeja. Co ma Pan na myśli pisząc o konieczności weryfikacji wiedzy o bioróżnorodności? Dlaczego uważa tą dyskusję za jałową, totalnie nie rozumiem... Czy bioróżnorodność nie jest wartością samą w sobie? Przecież każdy utracony gen jest stratą dla ludzkiego zasobu wiedzy.
Ponadto, zgadzam się, że człowiek najprawdopodobniej okaże się marginalnym epizodem w dziejach ziemi, ale nie rozumiem dlaczego sami mamy przyspieszać proces własnego wymierania?!

#227
od sierpnia 2013

2021.04.15 12:18 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Andrzej Ryś (andreaskot)
Panie Pawle.
Zebrałem się w końcu i spróbuję panu odpowiedzieć na pytania zadane w poście z dnia 11.04.2021
W ostatnich kilku- lub kilkunastu latach sprawa bioróżnorodności nagle nabrała globalnego znaczenia. Media w dramatyczny sposób informują niedoinformowane społeczeństwo, że gatunki giną w zastraszającym tempie i jeżeli człowiek nic w tym temacie nie będzie robił, to bardzo szybko utracimy całą bioróżnorodność a życie na Ziemi bardzo szybko przestanie istnieć. Czy rzeczywiście tak jest? Na jakiej podstawie naukowcy to stwierdzili? Czy wiedza jaką posiadają upoważnia ich do takich stwierdzeń?
Od ponad 40 lat zajmowałem się zawodowo a teraz jako emeryt amatorsko problematyką ochrony przyrody. W szczególności ornitologią i botaniką. Ponieważ z wiekiem słuch trochę mi osłabł od kilkunastu lat powróciłem do botaniki. W ostatnich latach pracy postanowiłem sprawdzić jaki jest stan zachowania rzadkich paprotników i roślin naczyniowych w zachodniej części Puszczy Piskiej. Zabrałem się energicznie do roboty i po sześciu latach intensywnej penetracji terenu okazało się, że udało mi się spenetrować tylko około 2% powierzchni w/w terenu. Natomiast skończenie inwentaryzacji całej zachodniej części P. Piskiej zajęłoby mi bagatela 250 lat. Można by to skrócić do 10 lat, ale całą robotę musiało by wykonać 25 doświadczonych botaników, którzy non stop przez te 10 lat siedzieli w terenie od kwietnia do października.
Mimo tego tylko na tych 2% zachodniej części P. Piskiej udało mi się odnaleźć bardzo dużo rzadkich gatunków. Wśród nich między innymi takie rarytasy jak uznany za wymarły w Polsce groszek różnolistny (Lathyrus heterorophyllus), uznane za wymarłe w województwie warmińsko-mazurskim: groszek wielkoprzylistkowy (Lathyrus pisiformis), ponikło sutkowate ( Eleocharis mamillata), widłak cyprysowaty (Diphasiastrum tristachyum) i wiele innych. Co ciekawe wszystkie te gatunki stwierdzono w lasach gospodarczych.
Po 5 latach moich botanicznych poszukiwań stwierdzam z pełnym przekonaniem, że stan wiedzy o rzadkich gatunkach roślin występujących w Polsce jest beznadziejny. Na dodatek w kraju nie ma instytucji z prawdziwego zdarzenia, która ten temat by ogarnęła. Chodzi głównie o stworzenie solidnej centralnej bazy danych i rozpoczęcie w końcu profesjonalnego monitoringu.
Dlatego uważam za bardzo pilne zweryfikowanie wiedzy o bioróżnorodności. I do póki tego nie uczynimy ponownie podkreślam, że dyskusja na temat stanu zachowania bioróżnorodności będzie jałowa. Po za tym proszę sobie odpowiedzieć na pytanie czy lekarz podejmuje się leczenia chorego pacjenta, bez stwierdzenie co mu dolega ?!
„Czy bioróżnorodność nie jest wartością samą w sobie?” Może i jest ale tak naprawdę to jest problem człowieka, który ma wielką potrzebę wartościowania wszystkiego. To on stworzył na własne potrzeby pojęcie bioróżnorodności i próbuje ją nieudolnie wartościować. Tak naprawdę, każdy jeden element/gatunek z niezmierzonej i „wycenionej” przez człowieka bioróżnorodności ma to w nosie ponieważ kieruje się tylko i wyłącznie strategią przetrwania, która w istocie jest najważniejszym elementem ewolucyjnego zjawiska jakim życie. Zasada to oczywiście dotyczy również Homo sapiens (to odpowiedź na ostatnie Pana pytanie).
Na koniec żeby było ciekawiej cytat: W ostatnim okresie w prestiżowym czasopiśmie „PLoS ONE” ukazała się praca międzynarodowej grupy naukowców pod kierownictwem Camilo Mora (Uniwersytet na Hawajach). Autorzy w oparciu o analizę 1,2 miliona gatunków z baz danych Catalogue of Life oraz World Register of Marine Species doszli do wniosku, że na Ziemi żyje 8,7 miliona gatunków. Podkreślają oni, że na odkrycie czeka aż 86% gatunków lądowych i 92% morskich. Wciąż odkrywamy nowe gatunki, w tempie około 6200 rocznie. Według kalkulacji autorów, trzeba jeszcze około 1200 lat (!) i około 303 tysięcy taksonomów, aby opisać gatunki dotychczas niepoznane. Taka operacja kosztowałaby 252 miliardy euro (Moro i in. 2011).
O co więc chodzi z tą bioróżnorodnością???
JAK NIE WIADOMO O CO CHODZI, TO WIADOMO, ŻE CHODZI O KASĘ!!!

#18877
od września 2006

2021.04.15 17:12 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek
Mówiąc w skrócie - żniwo jest wielkie jeno robotników mało.

#2487
od maja 2007

2021.04.20 09:23 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Roman Ryś (borealis)
Proponuję powrócić do głównego tematu wątku, czyli o zagrożeniach ochrony leśnych siedlisk przyrodniczych oraz gatunków roślin i zwierząt w lasach.

Przykładem niech będzie artykuł Nesweeka „Mapa wycinek w lasach. Już niebawem Wasze ulubione miejsca i uroczyska znikną”, a w nim głos z wewnątrz LP, głos leśnika oraz ostatnio głośna w mediach (i kontrowersyjna wg LP) mapa wycinek w lasach :

https://mapy.lasyiobywatele.pl/zanim-wytna-twoj-las.html

Twoje ulubione miejsca, uroczyska, znikną. Miejsca rozrodu gatunków – rzadszych , częstszych – znikną. Wszędzie, gdzie jest czerwono, będą pracować harwestery albo piły, będą jeździć ciągniki, płonąć ogniska, będą orać – Michał Książek, reportażysta, inżynier leśnik i ornitolog, opowiada o mapie obrazującej skalę wycinek w polskich lasach.

Inne ciekawe fragmenty artykułu:

Powinniśmy wypracować w Polsce koncepcję lasu-gąbki, czyli dojrzałych starodrzewów, z dużą ilością wielkich drzew i martwego drewna, z bogatą warstwą mchów i porostów. Czas zakazać budowy w nich dróg i szlaków zrywkowych, zatkać rowy melioracyjne i opracować operaty wodne. Takie lasy, lasy o charakterze naturalnym, potrafią utrzymywać tysiące hektolitrów wody w czasie opadów i powoli oddawać ją w czasie susz. Regulują w ten sposób hydrologię głównych rzek kraju. Zdewastowane, zryte drogami Bieszczady, przeciekają jak sito. Z lasu-gąbki zrobili tam las-szmatę.

Jestem po technikum leśnym i Wydziale Leśnym SGGW. Na studiach bardzo brakowało mi humanistycznej wizji lasu. Nie uczono nas, jak las jest ważny dla kultury, dla sfery emocjonalnej i psychicznej. Dziś dostrzegam, jak ważnym czynnikiem lasotwórczym jest… czas. To kompulsywne wycinanie starych puszcz, niszczenie stanowisk rzadkich gatunków, osuszanie bagien o milenijnej historii to okradanie środowiska z czynnika czasu, okradanie nas wszystkich z czasu, którego w antropocenie zabraknie. Klimatolodzy mówią, że możemy ograniczać emisję CO2, że są jakieś szanse na uratowanie Ziemi, ale brakuje nam czasu. Dla nas czas to życie, dla leśników czas to pieniądz.

Cały artykuł:

https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/mapa-pokazujaca-wycinki-drzew-dlaczego-lasy-panstwowe-ja-krytykuja/dw2kxw6

#228
od sierpnia 2013

2021.04.20 19:40 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Andrzej Ryś (andreaskot)
Jestem po technikum leśnym i wydziale leśnym SGGW i czas spędzony w tych "znamienitych" szkołach, które mile wspominam, nauczyły mnie zahukanego wiejskiego chłopaka przede wszystkim życia. Wiedza zdobyta w tych szkołach miała oczywiście tylko charakter ogólny i tak na prawdę generalnie nie wzbudzała mojego zachwytu. Natomiast istotne szczegóły potrzebne do zrozumienia istoty i sensu idei ochrony przyrody oraz konfliktu na styku człowiek i przyrody, chłonąłem przez całe życie jak gąbkę aż do dnia dzisiejszego. Dopiero po ponad 40 latach pracy w Lasach Państwowych i aktywnego działania w proekologicznych organizacjach pozarządowych zrozumiałem mechanizm działania idei ochrony przyrody czy szerzej pojętej ochrony środowiska. Podsumowując ten temat konstatuję, że idea ochrony przyrody to mit bardzo często przeradzający się w klasyczną hipokryzje. Nie wdając się w szczegóły chciałbym tylko uzmysłowić forumowiczom pewne fakty. Na dzień dzisiejszy na razie tylko jeden temat.
Dla mnie oczywistym faktem jest, że największe spustoszenie w różnorodności gatunkowej, zachowaniu cennych siedlisk przyrodniczych oraz osuszaniu kraju odbyło się na gruntach zajętych obecnie przez rolnictwo. Wg danych GUS stanowią one około 60,3 % powierzchni kraju. W związku z tym zadaję nieskomplikowane pytanie? Dlaczego proekologiczne organizacje pozarządowe, państwowe instytucje oraz w szczególności media nie podejmują tego tematu. Dlaczego
skąd i non znany mi zbuntowany (sam zresztą takim młodym i pięknym byłem przez wiele lat) młody leśnik Michał Książek w tym temacie milczy? Ponadto chciałbym podkreślić, bez jakiejkolwiek emfazy, że lasy państwowe są jedynym w Polsce podmiotem, który w temacie zatrzymywania wody cokolwiek robi. Nie zawsze realizowane jest to tak jak sam osobiście realizowałem te działania na początku lat tego wieku. Uwierzcie mi, że w całej Polsce zostały zrealizowane wg mojego pomysłu projekty ochrony mokradeł w 20 nadleśnictwach. Generalnie polegały na odtwarzaniu mokradeł poprzez zasypywanie rowów, budowaniu stałych progów piętrzących, odtwarzania naturalnych cieków itp. Niestety to co się dzieje obecnie w rolnictwie to kompletna degrengolada. Ostatnie obszary mokradłowe na terenach rolniczych giną w błyskawicznym tempie. Szczególnym przykładem są Kurpie, które z terenów bagiennych bardzo szybko w chwili obecnej stepowieją. I tak na prawdę to tylko na terenach leśnych coś z dobrze zachowanych mokradeł jeszcze zostało. Chcę przy tym mocno podkreślić, że na terenach LP generalnie melioracje obecnie są wstrzymane. Mogą w skali mikro zdarzać się sytuacje wyjątkowe. Najgorsze jest jednak to, że melioracje, regulacje i pogłębianie rzek prowadzone na terenach rolniczych sąsiadujących z lasami mają bardzo negatywny wpływ na stan obszarów mokradłowych w lasach. Jeżeli zatem zbuntowanemu leśnikowi M. Książkowi zależy na zachowaniu w dobrym stanie obszarów mokradłowych (w tym wszystkich lasów bagiennych i łęgowych) proponuję, żeby swoją energię w walce o zachowanie i przywrócenie różnorodności oraz cennych siedlisk przyrodniczych skupił na walce z rolnikami. Na koniec ponieważ las działa jak ta uniwersalna gąbka proponuję również, żeby wszyscy "walczący ekolodzy" zaczęli sadzić las na gruntach rolnych.

#125
od maja 2012

2021.05.01 09:40 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Bogdan (mazurek)
myślę, że rozsądnych leśników częściej można spotkać, niż "czasami" - to na ich barkach spoczywa dopilnowanie tego co najcenniejsze z przyrody pozostało w Europie. Leśnik to nie tylko pracownik Lasów Państwowych - to także często pracownik Parków Narodowych i współpracownik różnorakich organizacji ekologicznych. I z pewnością statystycznie tych prawdziwych ochroniarzy jest więcej niż w gronie np. nauczycieli, lekarzy czy też policjantów.
A co do ciągłych pouczeń - to lepiej przyjrzeć się zachowaniem stanu przyrody w krajach starej Unii. Najłatwiej chronić bioróżnorodność np. w Polsce i to za polskie pieniądze.

#70
od listopada 2018

Niezaprzeczalne fakty sa takie - spadek bioroznorodnosci na calym swiecie we wszystkich znanych srodowiskach, postepujaca degradacja siedlisk, powszechna antropopresja. Tych tendencji nie da sie zatrzymać, za sto lat być może będziemy już ogladać przyrode tylko na zdjęciach. Na pytanie czemu tak jest odpowiedz jest prosta - bo ludzie nie maja pojecia o przyrodzie, nikt ich tego nie uczy, co wiecej, uczy sie problemy przyrody bagatelizować. Ludzie nie walcza o cos co niema dla nich wartości. Przecietny zjadacz chleba potrzebuje przyrody w postaci kawalka trawnika na ktorym mozna zrobić grila. Dla malej grupy przyroda to gołąb na dachu, jezioro w ktorym mozna sie wykapać, grzyby, ktore mozna pozbierać. Dla garstki zaledwie, przyroda to nasięzrzał księżycowy, ptak wodniczka i owad pachnica dębowa. Żyjemy w demokracji, ktora poza zaletami , ma tę wade, że racja musi mieć wiekszość aby mogla spowodować zmiany. Dopuki nie zmieni sie model życia, doputy edukacja przyrodnicza będzie marginalizowana i żadne istotne zmiany nie nastapią. Jestem sceptyczny jesli chodzi o wiarę w przebudzenie człowieka, nawet wtedy gdy juz bedzie bardzo zle. Ludzkosc raczej poszuka sobie nowej przestrzeni zyciowej gdzieś w kosmosie niż zajmie się naprawą własnej planety. Zródłem nadziei jest fakt, że przecież materia nie ulatuje w kosmos i , że kiedyś życie odrodzi sie w calej pelni, oby już bez człowieka. Tymczasem, nastapil powszechny dyktat pieniądza w wyniku wykrystalizowania sie modelu zycia polegajacego na maksymalnej konsumpcji. Zarabianie pieniedzy ma zawsze najwyzszy priorytet, uzasadnia każde dzialanie, Takie tez sa nasze Lasy Państwowe i takie wobec nich oczekiwania ze strony wladz państwa i wiekszości spoleczeństwa. A ,że garstka ekologow się burzy- trudno, interes większości jest ważniejszy. A większość chce pieniędzy, za każdą cenę. Dlatego jest z przyroda lasow zle a bedzie jeszcze gorzej. Ach gdyby wiał inny wiatr historii albo przypadek sprawił, ze na świecie przebilaby sie inna filozofia, chyba mozna nazwać ją buddyjską ? A mowi ona, że ludzie powinni podziwiać się nie za to, że sa w czyms lepsi od innych , ale za to, że potrafia powściągnąć swoje ego. Wtedy może mielibysmy inny stosunek do przyrody....
« Poprzedni Następny » bio-forum.pl « Botanika «
Czy jesteś pewien/pewna, że masz coś (rzeczowego) do dodania?

Główna Ostatnia doba Ostatni tydzień Szukaj Instrukcja Kopiuj link Administracja
ta strona używa plików cookie — więcej informacji