bio-forum.pl Zaloguj Wyloguj Edycja Szukaj grzyby.pl atlas-roslin.pl
2006-05-13 Góra Świętej Anny, Sławięcice, Pławniowice
« »
Botanika « wędrówki z Grzegorzkiem « 2006 «

#11214
od września 2006

2006-05-13 Góra Świętej Anny, Sławięcice, Pławniowice #1

2015.02.28 12:09 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Grzegorzek
Góra Świętej Anny to przede wszystkim sanktuarium. Po prostu Święta Góra Ślązaków. W tym odcinku tego tryptyku obejdę cały ten teren okiem geologa i botanika, aby było inaczej niż tradycyjnie.
Na początku bruki wykonane z miejscowego nefelinitu.



Nefelinit jest także wykorzystywany w wielu budowlach. Tutaj jako tak zwany dziki, łamany kamień, czyli to co czasami zwie się odpadami produkcyjnymi. W każdym bądź razie stanowią one w konstrukcji tego muru sporą domieszkę. Analogicznie w odległej Alwerni w podobny sposób wykorzystuje się miejscowe melafiry.



Wchodząc na dziedziniec klasztorny mijamy płytkę wapienia z odlewem muszli małża Plagiostoma striatum.



W owym czasie w klasztorze trwał remont. W związku z tym zwiedzanie wnętrza było utrudnione. Dla odmiany przed wejściem umieszczono okazała tablicę upamiętniającą wizytę Jana Pawła II.



Tutaj mamy jeden z obiektów bardzo ważnych dla komfortu pielgrzymów.



Z tej okolicy zerknąłem na zachód. Gdzieś w tych lasach skrywa się amfiteatr i cała reszta, którą dopiero co oglądaliśmy.



Potem zauważyłem obiekt zbudowany z wapieni, które posiadały ciekawe dziurki. Moim zdaniem to między innymi kociołki wirowe co wyraźnie widać na drugim i trzecim zdjęciu w tej sekwencji. Kamień z pierwszego zdjęcia to raczej wapień komórkowy.









Tym obiektem jest Grota z Lourdes. Do jej budowy jak się dowiedziałem wykorzystano wapienie retu oraz wapienie muszlowe z kamieniołomu w Porębie. Ret to nieformalna jednostka stratygraficzna, w dużym uproszczeniu góra, góry dołu, czyli najwyższe piętro triasu dolnego. Inna jej nazwa to pstry piaskowiec.



W owym czasie nabyłem tutaj przewodnik po tym miejscu. Po przeczytaniu pierwszego zdania tekstu opisującego kontekst geograficzny byłem zszokowany. Oczywiście usiłowałem rzecz wyjaśnić dzwoniąc do wydawnictwa, ale tamże uznano, że to nic takiego. Tak to wówczas opisałem w prasie lokalnej, czyli jaworznickim i mysłowickim Co Tydzień - "Wiele informacji o tym miejscu można posiąść czytając przewodniki turystyczne. Sam nabyłem jeden z nich u źródła, czyli w miejscowym sklepiku z dewocjonaliami. Autorem jest gwardian o. Jozafat R. Gohly OFM, a wydawcą mieszczące się we Wrocławiu wydawnictwo ZET. To nowe wydanie ukazało się w 2005 roku i zawiera 100 kolorowych zdjęć. Ma ono jednak pewną bardzo poważną wadę i to wcale nie ukrytą. Pierwsze dwa zdania pierwszego rozdziału przedstawiającego środowisko geograficzne tego miejsca brzmią: „Wyżyna Śląska rozciąga się od Tarnowskich Gór do Opola. Najwyższym wzniesieniem w Masywie Chełmskim jest Góra św. Anny o wysokości ok. 406 m n.p.m.” Każdy, kto udzielił by takiej odpowiedzi na temat granic Wyżyny Śląskiej nawet na poziomie szkoły podstawowej miałby zagwarantowaną najgorszą możliwą ocenę, że nie wspomnę o opinii na długie lata. Tymczasem anonimowa przedstawicielka wydawnictwa, z którą rozmawiałem telefonicznie nie widzi w tym nic zdrożnego, gdyż jej zdaniem zawsze znajdzie się Ktoś komu Coś się nie podoba. Nie wiem skąd autor zaczerpnął tę wiadomość; w bibliografii po linii przyrodniczej wymieniana jest tylko pozycja zatytułowana: „Przyroda województwa opolskiego” red. A. Nowak, Opole 1997. Będzie to krytyka druzgocąca, ale w tej materii ze względu na osobę autora przewodnika, być może jest niewinny, skorzystam z rady biskupa warmińskiego z tytułem księcia Ignacego Krasickiego – szanujmy mądrych, przykładnych chwalebnych, śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych."
Tak w ten sposób pojmowana "wyżyna" wygląda, kiedy z dziedzińca klasztornego spoglądamy na północ.







I ponownie Grota z Lourdes z próbkami wapieni retu. To też raczej "komórkowiec".





Kolejna ciekawa stacja Drogi Krzyżowej została wzniesiona ze skandynawskich przybłędów wzbogaconych o koła młyńskie. To moim zdaniem stacja VIII, gdy Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty,



I jeszcze jedna kapliczka z nefelinitu. To zapewne Domek Matki Boskiej.



Na zakończenie zajrzeliśmy do przyległego parku. Tutaj zwróciłem uwagę na martwą lipę drobnolistną - Tilia cordata wygiętą w łuk. Spiralne skręcenie kory nastąpiło zapewne po śmierci drzewa.



Po przerwie obiadowej ruszyliśmy w drogę powrotną. Kolejny postój wypadł w Sławięcicach. Teraz to wschodnia część Kędzierzyna Koźla. Tutaj postój był krótki, ponieważ zaczął padać deszcz. Udało mi się wykonać jedynie dwa ujęcia kościoła p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej.





Poza tym, co można przeczytać w sieci, miejscowość jest słynna jeszcze ze "znikniętych" rzeźb. Ponieważ do tej pory nigdzie nie wypłynęły, można przypuszczać, że spełniły się w roli złomu metali kolorowych.
Trzeci postój wypadł w Pławniowicach.











Na dziedzińcu pałacu znajduje się pomnik. Jest to Giovanni Babtista Angelo von Ballestrem di Castellengo (1709-1757). Niemieckojęzyczny napis informujący o tym, kim jest postać został pieczołowicie skuty przez patriotyczną młodzież dawno, dawno temu w odległym PRL-u.



W parku na szczególną uwagę zasługują dwa okazy cyprysika błotnego - Taxodium distichum.





I jeszcze jedno widzenie zamku.



A na zakończenie spojrzenie na całość poprzez kwitnącą magnolię pośrednią - Magnolia x soulangeana.



Tuż przed powrotem do Chrzanowa przystanęliśmy na chwilę nad jeziorem Pławniowickim. To element infrastruktury Kanału Gliwickiego.





« »
Botanika « wędrówki z Grzegorzkiem « 2006 «
Czy jesteś pewien/pewna, że masz coś (rzeczowego) do dodania?

Główna Ostatnia doba Ostatni tydzień Szukaj Instrukcja Kopiuj link Kontakt Administracja
ta strona używa plików cookie — więcej informacji