Główna Zaloguj Wyloguj się Załóż Edycja Szukaj Kontakt grzyby.pl atlas-roslin.pl
Gotować - ile razy, smażyć - jak długo?
« Poprzedni Następny » bio-forum.pl « W kuchni « Archiwum porad i przepisów «

#6
od 05-2004

Moja żona wielokrotnie gotuje wszystkie grzyby. Boi się zatrucia. Po takiej operacji wszystkie pozostają bez smaku i zapachu. Jak długo powinno się gotować i smażyć poszczególne gatunki grzybów?

#446
od 05-2003

2004.10.20 11:54 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Anna Kujawa (ania)
A które gatunki zbieracie? Z powszechnie zbieranych należy obgotować opieńki i podgrzybki :-)

#7
od 05-2004

Ostatnio gotowała tak maślaki.

#447
od 05-2003

2004.10.20 12:07 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Anna Kujawa (ania)
Zdzisław, ale co to znaczy "wielokrotnie" ?? Maslaków nie trzeba wstępnie obgotowywać - czyścisz (zdejmując skórkę z kapelusza - lub nie różne są zdania :-)))i wrzucasz na patelnię lub kroisz i podduszasz na maśle i dodajesz do zupy, sosu itd..., albo zagęszczasz śmietanką i dodajesz podduszonej cebulki i pieprzu :-)) mniam, mniam...

#448
od 05-2003

2004.10.20 12:08 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Anna Kujawa (ania)
z podgrzybkami zresztą podobnie - tylko nie zaleca się ich jeść na surowo :-))

#48
od 03-2004

Czy dobrze rozumiem, że grzyby są smażone dopiero po kilkakrotnym obgotowaniu?

#8
od 05-2004

Dokładnie tak.

#449
od 05-2003

2004.10.20 12:19 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Anna Kujawa (ania)
Nie możesz sobie sam tych grzybów przyrządzić, przeżyć i następnym razem poczęstować żonę????
:-)))

#9
od 05-2004

Poproszę ją, by przeczytała Wasze odpowiedzi. A inne popularne gatunki?

#450
od 05-2003

2004.10.20 12:37 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Anna Kujawa (ania)
Inne - podobnie jak maślaki :-)) Poczytaj wątki "kuchenne".
Zapraszamy żonę na forum :-))

#10
od 05-2004

Ma to dzisiaj pewne! Dzięki!!!

#49
od 03-2004

Moja połowica nauczyła się już bezbłędnie odróżniać i smakowicie przyrządzać m.in. gąskę ziemistą, łuskowca jeleniego i czarnobrzeżnego, a nawet muchomora czerwonawego. Ale podstawą jest po prostu zaufanie.

#455
od 05-2003

2004.10.20 14:23 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Anna Kujawa (ania)
Nie tylko zaufanie :-)) również "podział obowiązków domowych" :-)))) SAMI SOBIE MOŻECIE SMAŻYĆ co chcecie i JAK chcecie :P

#11
od 05-2004

Pani Aniu - proponuje Pani nie podział a rozdział obowiązków domowych.

#457
od 05-2003

2004.10.20 14:46 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Anna Kujawa (ania)
Rozdział?? Myślałam raczej o wspólnym kucharzeniu ;-) W każdym razie wrażeń grzybowo-kulinarnych niezależnie przez kogo przyrządzanych :-))

#459
od 05-2003

2004.10.20 15:03 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Anna Kujawa (ania)
PYSZNYCH wrażeń grzybowo-kulinarnych miało być
:-)))

#504
od 04-2004

2004.10.21 10:37 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Jolanta Kozak (jolka)
Ania ma całkowitą rację. Ja nie obgotowuję nawet opieniek i podgrzybków. Przyzwyczaiłam się - jemy tak od zawsze.
Co do PODZIAŁU obowiązków kulinarnych - jestem ZA. Mój syn też sam sobie przyrządza te grzyby, których synowa nie chce jeść. Efekt? Ostatnio zjadła kanię.

#12
od 05-2004

W tej wypowiedzi jest sprzeczność. Jak synowa, która nie chce jeść grzybów syna mogła w efekcie zjeść kanię? Co do podziału obowiązków domowych.
- Kochane Panie rozwiązaniem problemu podziału obowiązków domowych nie jest postawienie sprawy: "jak nie chcesz jeść, to sobie zrób sam" (wg. mnie to jest rozdział - w konsekwencji dalszej rozpad). Rozwiązaniem jest pomoc w razie wystąpienia problemu w spełnianiu ich (czy to poprzez naobieranie ziemniaków, zrobienie zakupów, czy naprowadzenie na opinie takich ekspertów jak to Szanowne Grono) Ja bym się nie odważył mojej żonie powiedzieć: „jak ci się nie podoba moje np. kopanie ogrodu, to sobie kop sama”.

#471
od 05-2003

2004.10.21 12:25 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Anna Kujawa (ania)
Zdzisław, wycofuję się z rozmów o podziale, rozdziale itp. bo zejdziemy na manowce różnego (a może jednak bardzo podobnego??) rozumienia partnerstwa w związku, a to nie to forum :-)) Przepraszam, że zaczęłam :-)
Kopanie ogrodu - uwielbiam - wiosną nikt z mojej rodziny nie ma szans na potrzymanie szpadla w ręce :-))) Ot, co związek to inne rozwiązanie :-))

#14
od 05-2004

Szanuję każde rozwiązanie prowadzące do wzajemnej zgody. Propozycję z radością przyjmuję. Przesyłam wyrazy uznania i szacunku dla Pani Ani i Joli!

#475
od 05-2003

2004.10.21 13:03 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Anna Kujawa (ania)
Wiem, że my z Jolą już "czcigodne wielce", ale miło by nam było (pewnie obu) gdybyś zrezygnował z formy "Pani". Chyba, że bardzo Ci pasuje :-) Wtedy spróbuję zapamiętać i też używać tej formy (oczywiście w rodzaju meskim)wobec Ciebie :-)

#15
od 05-2004

Propozycję ochoczo przyjmuję.
Pozdrowienia dla Ani, Joli i wszystkich "Forumowiczów "
- Zdzisław.

#526
od 04-2004

2004.10.21 13:35 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Jolanta Kozak (jolka)
No jasne, że Jola.
Ania ma rację.

#0

2004.10.21 15:01 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Tomek Janiszewski
Wielokrotne obgotowywanie z odlewaniem wody maślaków i podgrzybków jest niecelowe (te ostatnie próbowałem nawet jadać na surowo, bez konsekwencji). Wskazane byłoby tylko w przypadku borowików "szatanopodobnych" (ceglastoporego i ponurego, zresztą ten ostatni znowu zaczyna być uważany za lekko trującego). Zalecano takie postepowanie wobec olszówki i piestrzenicy - dziś uważa się je za śmiertelnie trujące grzyby, i zdecydowanie odradza ich spożywania). Przede wszystkim jednak należy tak postepować w przypadku "trujących" mleczajów (rudego i wełnianki) które po takim zabiegu stają się jadalne, kosztem utraty wszelkich walorów smakowych. Tylko czy w ogóle warto zbierać takie barachło? Pozostawmy "gorkuszki' i "wołnuszki" naszym "Braciom zza Buga" ;-P

Pozdrawiam
Tomek Janiszewski

#16
od 05-2004

Moja żona twierdzi, że przy obgotowywaniu "czarnych łebków" do marynowania woda jest tak czarna, że trzeba ją wielokrotnie obgotowywać i odlewać.

#511
od 05-2003

2004.10.25 11:41 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Anna Kujawa (ania)
"Czarne łebki" wystarczy obgotować 10-15 min przed włożeniem do słoików i zalaniem zalewą octową. Kolorem wody (do której przechodzi część barwnika ze skórki kapeluszy) w tym wypadku nie trzeba się przejmować :-)

#17
od 05-2004

Aha ;-)

#335
od 04-2003

2004.10.26 09:36 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Marek Snowarski (admin)
Nie będę tym razem cytował Marczyka "Grzyby w kulturze ludowej"
ale z tym odlewaniem i gotowaniem "bo woda czarna"
to typowy efekt naturalnego "ludowego" systemu klasyfikacji grzybów na "dobre" i "złe".

W ludowych systemach klasyfikacji grzybów to co w czasie obróbki czernieje, sinieje, generalnie zmienia barwę - jest przynajmniej podejrzane jeśli nie groźne. Odium może być zdjęte jeśli grzyb ma jakąś inną cechę klasyfikującą do kategorii "dobre" lub przez specjalne traktowanie - tu gotowanie aż woda będzie biała.

Stąd tradycyjnie cenie się grzyby które pozostają białe w przetworach lub jedynie ciemnieją - prawdziwek, podgrzybki, część maślaków, zielonki, pieczarki "ze sklepu".

Maślak sitarz czerwieniejący przy przetwarzaniu jest traktowany po macoszemu. Gąsówka naga (fioletowe blaszki- ostrzeżenie że coś nie tak) nie jest tradycyjnie zbierana a gąsówka omglona (mimo że podła kulinarnie ale blaszki kremowe) budzi zainteresowanie zbieraczy, czarny lejkowiec dęty budzi obawy, itd.


Jeśli wyjść poza tradycyjny system klasyfikacji grzybów na rzecz bardziej obiektywnego (np. na www.grzyby.pl lub w ksiażkowych atlasach grzybów) to można kierować się bardziej racjonalnymi zasadami przy wyborze gatunków grzybów do jedzenia - np. ich smakowitością i łatwością oznaczania.

#8
od 12-2004

2005.01.29 16:25 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

tomasz polanski (bercik)
obgotowywac chyba trzeba tylko babie uszy,wełnianki,opienki,panienki,reszta od razu na patelnie:)
i

#670
od 04-2004

Berciku! Poszperaj w wątkach na temat niektórych gatunków.
Jest tutaj wyszukiwarka na forum. Wpisz np. "babie uszy" i zapoznaj się z postami pisanymi przez forumowiczów.

#9
od 12-2004

2005.01.30 19:37 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

tomasz polanski (bercik)
no ja wiem ze one niby trujace sa,ale po obgotowaniu zmniejszaja toksycznosc
i

#672
od 04-2004

Bercik. Sam napisałeś: "po obgotowaniu zmniejszaja toksycznosc".
Ale są zawsze trujące. Starsze owocniki piestrzenicy mogą nagromadzić taką dawkę, że Ci pięciokrotne gotowanie nie pomoze.
Poza tym co warte grzyby pięć razy obgotowane???
Pamiętaj tylko, nie podawaj takiej starwy innym. Jedz je na własne ryzyko, jak musisz.

#10
od 12-2004

2005.01.30 20:04 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

tomasz polanski (bercik)
w sumie prawda,sam sie tego balem jesc tylko ze u rodziny wszyscy to jedza i chwala ze przysmak,wiec uwierzylem.
i

#673
od 04-2004

#11
od 12-2004

2005.01.31 15:16 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

tomasz polanski (bercik)
ja specjalnie czytalem o piestrzenicy,ale sam nie wiem co sadzic o tym.w starszych atlasach pisze ze jadalna.np francuzi czy szwedzi importuja od nas susz.wiec ciezko sie rozeznac.
i

#932
od 04-2004

2005.01.31 15:40 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Jolanta Kozak (jolka)
Mimo że jestem odważna - nie próbowałabym jeść piestrzenicy. Jest masa doniesień o tym,że są trujące. Nie warto. Jest tyle dobrych grzybów. Jeżeli chcesz poryzykowac - ucz się o tych, które SĄ PODOBNE do trujących, a nie trują albo o niejadalnych. Też dreszczyk emocji.
i

#163
od 04-2003

2005.01.31 15:43 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Marek Snowarski (marek)
Ta sprawa była onegdaj szeroko dyskutowana na forum - https://www.bio-forum.pl/messages/33/697.html. Fakty wydają się proste jak drut (jeśli tylko nie podchodzić do nich ahistorycznie).

A morał jest taki, że jedzenie (i spożywanie) tego grzyba jest obarczone pewnym ryzykiem.
Decyzje co z tym robić każdy i tak podejmuje indywidualnie.

Obecnie nie ma tego gatunku na liście dopuszczonych do obrotu handlowego i przetwórstwa w przemyśle spożywczym.
Tak, że (prawie na pewno) nie eksportujemy tego. Jeśli ktoś ma inne (aktualne!) dane to bardzo proszę o info tutaj.
i

#686
od 04-2004

Tomek.
Mnie jeszcze uczono, że atom jest niepodzielny.
Rozumiem to, bo wtedy w Polsce rządził Gomułka.
Pierwsze litery poznawałem z elementarza Falskiego.
Ale dzisiaj to ja piszę do ciebie na klawiaturze kompa, wysyłam maila i podaję źródło najbardziej przyswajalnej wiedzy dostępnej od zaraz.
Francuzi jedzą polskie winniczki i żabie udka.
Kosztowałeś kiedyś?
Szwedzi kupowali od nas węgiel i zatapiali w swoich jeziorach.
Nasi rodacy jechali do Szwecji za chlebem.
A my nie napełnialiśmy francuskim winem beczek z polskiego drewna dębowego.
Jeżeli chcą kupować babie uszy to niech kupują.
Niech smażą, gotują, pieką, suszą, etc.
Starsze atlasy nie są poparte nowymi badaniami i osiagnięciami w dziedzinie toxykologii.
To forum jest między innymi po to, aby nieść jakąś wiadomość, a tym samym wiedzę.
Pomyś lepiej, co "baba" może mieć lepszego od uszu. Uśmiecham się pod wąsem w tej chwili.

#13
od 12-2004

2005.02.01 15:12 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

tomasz polanski (bercik)
piestrzenice nie sa takimi zlymi grzybami,to jest normalny grzyb,a np niektorzy pisza ze zbieraja łuskowce,pierscieniaki czy czernidlaki a przeciez to sa psie grzyby!

#15
od 12-2004

2005.02.01 15:28 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

tomasz polanski (bercik)
Trująca piestrzenica kasztanowata bywa mylona z jadalnym, podobnym do niej, smardzem, oba grzyby występują w wielkopolskich lasach i są jednymi z pierwszych każdej wiosny - mówi Barbara Tuszewska z Oddziału Grzyboznawczego Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologiocznej w Poznaniu. - W naszym kraju piestrzenica nie jest dopuszczona do obrotu handlowego, ale może być eksportowana do Francji, gdzie ciągle jest używana w postaci suszu jako przyprawa. Trująca gyromitryna ulatnia się przy 40 stopniach C, ale nawet w trakcie suszenia dochodzi do zatruć. W Brusach pod Bydgoszczą suszono piestrzenicę na eksport, ale zaniechano tego, ponieważ u pracowników suszarni występowały zapalenia spojówek i górnych dróg oddechowych. Szwajcarzy i Włosi zrezygnowali z piestrzenicy, ciągle jest jeszcze w użyciu we Francji. Jeżeli ktoś zbiera ją i eksportuje, nie jest potrzebne nasze zewolenie. Natomiast nigdy nie otrzyma takiego osoba, która chciałaby handlować piestrzenicą na polskim rynku.
i

#937
od 04-2004

2005.02.01 16:40 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Jolanta Kozak (jolka)
Co, Bercik, nazywasz psim grzybem? Nie ma czegoś takiego. Różnica między piestrzenicą, a tymi "psimi grzybami", jakie tu wymieniłeś, polega na tym, że piestrzenica zawiera w sobie truciznę, a tamte nie. Mianem "psie grzyby" niezorientowana w temacie ludność nazywa wszystko, czego nie zna i nie potrafi zidentyfikować. A to jeszcze wcale nie oznacza, że są nie do jedzenia. Poczytaj atlasy, poszperaj, poszukaj, popytaj. Zobaczysz, że to bardzo ciekawe.

#690
od 04-2004

Jolu dziękuję. Ja pasuję.

#16
od 12-2004

2005.02.02 18:33 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

tomasz polanski (bercik)
ja wiem ze część "psich"grzybow jest jadalna ale nikt ich nie zbiera podczas gdy w niektorych rejonach kraju piestrzenica jest nadal zbierana,i uwazana za smaczny grzyb
i

#175
od 04-2003

2005.02.02 20:11 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Marek Snowarski (marek)
Rzekłeś.

Tomku, tak piszesz, ale ani w tym pytania nie znajduję, ani jakiegoś morału, co by zamykał dywagacje.

#824
od 07-2004

2005.02.03 12:46 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Bogusław Mazurek (bogdan)
Swoją drogą ciekawa może być genealogia określenia "psie grzyby" ???

One są "psie" bo nawet pies ich nie chce tknąć :-)

W oparciu o obserwacje kulinarnych gustów kilku psów, które miałem, mogę dosyć pewnie stwierdzić, że psie czworonogi za grzybami nie przedają. Ani tymi "psimi" ani tymi z górnej półki w ludzkiej klasyfikacji.

Różne owoce, warzywa, nawet surowe ziemniaki - tak, nigdy natomiast grzyby ?

Co do piestrzenicy, to nigdy jej nie "kosztowałem", chociaż w celach poznawczych trzeba by z jeden owocnik np. zasuszyć i sprawdzić jego walory smakowe.

Jednak, mając na uwadze naukowe stwierdzenie, że piestrzenica zawiera toksyny, raczej nie będę się nią "zajadał" bez względu na jej, jakie by nie były, walory smakowe :-)

Znowóż "odwracając kota ogonem" to jestem osobą palącą - czy robię coś mądrzejszego ?
A jednak robię :-(
i

#736
od 08-2002

2005.02.03 12:51 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Perz (pimpek)
Dziadziu dawno temu mi mówił, że "psiary" to sa wszystkie grzyby, które rosną przy drogach, w parkach itp... gdzie pieski mogą je "podlać" :) Może stąd "psie grzyby" ?
i

#191
od 10-2004

2005.02.03 13:13 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Elmira Brzozowska (elma)
Jednak istnieją zwierzaki, jak np moj kot, które uwielbiaja wręcz grzybki, ale w occie.....Nie wiem czy jest ON odosobniony w swych upodobaniach, ponieważ akurat nikt z moich znajomych kota nie posiada. Niemniej wydaje mi sie, że chyba jest to jakiś ewenement. Szkoda, że nie funkcjonuje pojęcie "kocie grzyby"

KOTA

#826
od 07-2004

2005.02.03 13:33 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Bogusław Mazurek (bogdan)
To chyba jednak taki ewenement z Twoim kociem.
Ma on swojego "smaczka" :-)

Jest sporo gatunków czworonogów, które lubią grzyby.

Sześciomiesięczny pies sąsiada "nażarł się" jakichś grzybów na trawniku. Nie obeszło się bez wizyty u weterynarza. Jedna należy to raczej przypisać jego szczenięctwu, niż temu że był smakoszem grzybów.

Miałem pieska który wprost zajadał się surowymi ziemniakami, a nawet obierkami. Żadne obieranie ziemniaków nie obyło się bez jego asysty.
Trzeba było nawet pilnować co by nie przesadził w konsumpcji, oczywiście w trosce o jego zdrowie :-)
i

#192
od 10-2004

2005.02.03 14:04 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Elmira Brzozowska (elma)
Przed Kocią miałam psa - dalmatyńczyka (suczka), której przysmakiem były skórki z ogórka. Było podobnie jak u Ciebie Bogdan - zawsze stała przy mnie jak robiłam mizerię....Grzybów się jednak nie czepiała. (ani obierek z ziemniaków...:o)))
i

#941
od 04-2004

2005.02.03 19:23 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Jolanta Kozak (jolka)
Może nazwa psie grzyby bierze się z tego, że mówi się np: "Psia pogoda", "Psi żywot", czy "Pieskie życie", "Pies z tobą tańcował". Chodzi o pogardę. Akurat na psa padło. Pies, skądinąd miłe i kochane stworzenie, jest namolny i nachalny, kocha bez zastrzeżeń. Więc można nim pomiatać. Kot jest niezależnym panem.Trzeba go prosić o względy. Zatem na kota nie padło. Osobiście wolę niezależne, uparte koty.
« Poprzedni Następny » bio-forum.pl « W kuchni « Archiwum porad i przepisów «
Czy jesteś pewien/pewna, że masz coś (rzeczowego) do dodania?

Główna Ostatnia doba Ostatni tydzień Szukaj Instrukcja Kopiuj link Administracja
ta strona używa plików cookie — więcej informacji