Główna Zaloguj Wyloguj się Załóż Edycja Szukaj Kontakt grzyby.pl atlas-roslin.pl
Wege - wszystko co podleci
« Poprzedni Następny » bio-forum.pl « W kuchni «

#1657
od listopada 2008

2015.04.10 21:40 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
coby Beatę odciążyć w przodowaniu w kucharzeniu, to zacznę ten wątek, nie żebym jakieś rewelacje miała zamieszczać, bardziej liczę, że ktoś mi podsunie pomysły i inspiracje jak żyć i czym żywić grymaśnego wegechłopca :D
na początek super pasta do chleba z kaszy gryczanej (palonej), której nie lubię (nie cierpię), ale w tej paście jest świetna
przepis jest stary, więc będzie na torebki :)
1 torebka kaszy gryczanej
200 g. pestek słonecznika (2 małe torebki)
1 mała puszka koncentratu pomidorowego (70 g.)
5! dużych ząbków czosnku (można mniej, ale to były czasy, gdy uwielbiałam, do tej pory lubię, ale dałabym chyba mniej)
kilka łyżek oliwy
woda (dla konsystencji)
sól, pieprz, ew. trochę vegety

Ugotować kaszę gryczaną i ostudzić. Słonecznik podprażyć na suchej patelni.
Włożyć do malaksera słonecznik, ząbki czosnku, kaszę i zmiksować.
Wsypać przyprawy, włożyć koncentrat i wlać oliwę, dalej rozdrabniać, dodając tyle wody, aby masa miała konsystencję pasty i można było ją rozsmarować na chlebie.
i

#828
od marca 2010

2015.04.10 22:04 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Alu! "Jak żyć?" Cóż to za pytanie? Nie przypominam sobie, żeby jakiś premier odwiedzał nasze forum :-D
Dzięki, zrobię:-) Zamiast koncentratu, dam świeże pomidory (albo odsączone z puszki) i woda będzie niepotrzebna.Czosnku chyba odrobinę mniej, rzeczywiście. A jak się zaczną świeże słoneczniki, to wyobrażam sobie, jak to zmieni smak pasty :-D Klękajcie narody. Jestem dla tego smaku (świeżych pestek słonecznika) gotowa obierać ziarna przez 3 godziny :-D
Za to w kwestii drugiej części pytania, czyli "jak żywić grymaśnego wegechłopca, może pomogę, i mam nadzieję, inni też ;-)

#1658
od listopada 2008

2015.04.10 22:11 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
na to liczyłam, Beatko!

a teraz coś co każdy student znać powinien, lata całe tego 'przysmaku' sobie nie robiłam, niech będzie, że to taki kuchenny żarcik ;)

Zupa czosnkowa z farfoclami
1 jajko, bułka kajzerka, 1/2 l. bulionu, 3 ząbki czosnku, masło
Bułkę pokroić w kostkę, zrumienić na maśle. Do miseczki wbić jajko, dodać rozgnieciony czosnek i zalać wrzącym bulionem. Wymieszać, posypać grzankami i zajadać.

#1659
od listopada 2008

2015.04.10 22:18 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
no i masz, przeglądam stare zapiski, pamiętam, że ta zupa też była dobra (!), i też wygląda na studencką :D

Zupa pomidorowa z fasolą i żółtym serem
20 dag drobnej fasoli, 20 dag startego sera żółtego (ostrego w smaku), 1,5 l. bulionu, 4 pomidory lub puszka pomidorów, 3 cebule, 4 ząbki czosnku, 50 g. masła, 1 łyżka suszonego rozmarynu lub jeszcze lepiej kilka gałązek świeżego, sól, pieprz
Namoczyć fasolkę dzień wcześniej, odcedzić i ugotować w bulionie do miękkości. Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać masło, włożyć pokrojoną w kostkę cebulę, jak się zeszkli dodać czosnek i pomidory. Po kilku minutach przelać zawartość patelni do garnka z bulionem i fasolą. Pogotować chwilę i dodać roztarty w dłoniach rozmaryn, sól i pieprz. Nałożyć na talerze i posypać obficie startym serem.

#1660
od listopada 2008

2015.04.10 22:45 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
a to jest hicior, zawsze

Smalec wege
1 szkl. drobnego granulatu sojowego
1 szkl. oleju
1 kostka planty (są to utwardzone oleje roślinne, 'zdrowe' jak smalec zwierzęcy, ale trudno, nie zastąpi się)
4 pieczarki (więcej daję zazwyczaj)
3 cebule
4 ząbki czosnku
sól, pieprz, trochę vegety
majeranek
sos sojowy
Cebulę i pieczarki pokroić w małą kostkę, czosnek posiekać albo przecisnąć przez praskę.
Na głębokiej patelni rozpuścić plantę, dodać olej.
Wrzucić cebulę i pieczarki, dodać granulat sojowy, smażyć aż cebula zacznie nabierać koloru.
Dodać przyprawy, a pod koniec, właściwie na końcu dodać czosnek, aby się nie przypalił.
Pozostawić do wystygnięcia i jeszcze raz wymieszać.
Przelać do słoiczków. Schłodzić.
i

#829
od marca 2010

2015.04.11 00:04 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Gienialne. Sama se chyba zrobię, bo moje wege dzieci, to by takiego nie chciały. One to bardzo uważające są na to, co jedzą. Planta! Apage! :-D
Dobra, daję ten ser w szpinaku.

Paczka mrożonego szpinaku,(liści, nie glumzy rozdrobnionej, w Tesco jest, marki Tesco, nie zabija ceną) albo kilo świeżego.
300 gram sera włoskiego z Lidla lub, jak się ma dostęp, do hinduski paneer (10 zeta w necie za paczkę) lub zrobiony samemu, dobrze odciśnięty, między deskami do krojenia, twaróg.
mała cebula
2 ząbki czosnku
małe kłącze imbiru (jak mały palec)
łyżeczka curry masala
łyżeczka kurkumy
puszka mleczka kokosowego
masło klarowane
Metoda
Imbir obrać, zetrzeć na tarce, czosnek przecisnąć, zmieszać. Cebulę pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać masło, wyłożyć pastę imbirowo-czosnkową, dodać curry i kurkumę, mieszać. Dodać cebulę, podsmażyć trochę mieszając. Dodać szpinak, zmniejszyć płomień, przykryć. Jak szpinak się rozmrozi, odkryć, odparować większość wody, dodać mleczko kokosowe, dosolić lekko. Zdjąć z ognia, dołożyć ser pokrojony w grubą kostkę (3x3cm), przykryć pokrywką,żeby się ser zagrzał, ale nie podgrzewać mocno, bo się ser rozpadnie. Podawać z ryżem (dla Tomusia z makaronem ;-)

#1661
od listopada 2008

2015.04.11 00:48 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
oj, pyszne na pewno!
i właściwie wszystko mam, a nie, nie mam, musiałaś? :D

znalazłam taki przepis na curry massala
http://www.spicytreats.net/2012/08/homemade-curry-masala-powder-curry.html
nie mam liści curry, nasiona fenkułu, to w zasadzie nasiona kopru, ale kozieradka jest, fajnie, coś się wykombinuje :)
i

#831
od marca 2010

2015.04.11 01:13 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Garam masala to specyficzna mieszanka. Myślę, że dla nas to wsio ryba. Oni (Hindu people) to rozróżniają. Ja raczej nie, choć od paru lat się w tym szkolę:-)
i

#832
od marca 2010

2015.04.11 01:19 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Weź, kobieto, ile jedziesz SKMką do Wawy? Na Domanieckiej jest sklep Little India, zgoogluj se. Tam masz wszystkie przyprawy, w opór! Paczka, co starcza na rok, kosztuje 10 zeta. Takie, o których ci się nie śniło. Jak się jest wege i chce się dobrze jeść, trzeba sobie zadać trudu! :-D

#1662
od listopada 2008

2015.04.11 10:08 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
nigdzie nie będę jeździć i to jeszcze SKM-ką, zamówię :D
i

#836
od marca 2010

2015.04.13 21:31 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Dostałam przepis na białoruskie ziemniaki z grzybami, oryginalny, bo z pierwszej ręki, od Białorusinki. Zaznaczam, że sama nie robiłam, gdyż jeszcze niczego jadalnego w tym sezonie nie upolowałam.:-)Podam go dokładnie tak, jak jest zapisany a potem skomentuję, co w nim zmienię, jak będę robiła sama:-)
Ziemniaki z Grzybami:
Składniki:
pół kilo grzybów, najlepiej kurek, gołąbków lub mleczajów
35 deko ziemniaków pokrojonych w kostkę, jak do zupy
10 deko cebuli pokrojonej w kostkę
masło
sól
kwaśna śmietana
Garść siekanej zieleniny
Sposób przygotowania
Blanszować grzyby, odcedzić, wysuszyć w rondlu lub na patelni. Dodać masło, cebulę i ziemniaki, posolić. Smażyć na dość ostrym ogniu, mieszając lub potrząsając,aż wszystko będzie miękkie.Dodać kubek kwaśnej śmietany i zieleninę.
Moje zmiany. Grzybów, oczywiście, nie zamierzam blanszować. Jak spytałam po co blanszują, to usłyszałam, że niektóre grzyby trzeba obgotować, bo mogą zaszkodzić. Nie drążyłam tematu, bo wiem, że oni tam jadają i wełniankę i chrząstkę, więc się nie dziwie, że blanszują, ale ja nie jadam, więc nie zamierzam:-D Grzyby mają być z tych "suchych" dlatego blaszkowce, bo to danie nie ma być w sosie własnym. Ma być suche. Dlatego śmietana. Wygląda fajnie. Tak nigdy nie robiłam. Spróbuję. Jest wege, więc wstawiłam tutaj.
i

#841
od marca 2010

2015.04.14 22:03 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Tak tylko zdrowo się "żywimy" :-), ze pomyślałam o wstawieniu przepisu na coś bardziej dla łasuchów ;-) To jest ulubiony deser mojej córki. Wklejam z mojego folderu 'Kulinaria.'
Ciasteczka czekoladowe chilli.


• 8 dag rodzynek
• 3 łyżki rumu
• 30 dag gorzkiej czekolady
• 3 łyżki masła
• 6 łyżek mąki
• 15 dag cukru
• 2 jajka
• po 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia, soli i mielonego cynamonu
• 1-2 łyżeczki chili w płatkach (może być też chili mielone, wtedy trochę mniej)
• 1 łyżeczka cukru waniliowego
Rozgrzej piekarnik do 180 stopni C. Rodzynki włóż do rondelka, wlej alkohol i mocno podgrzej, ale nie gotuj.
Odstaw, aby ostygły. Do garnka włóż 17 dag połamanej na kawałki czekolady, dodaj masło, stop, mieszając, na małym ogniu. Ostudź.
Wymieszaj mąkę z proszkiem do pieczenia, płatkami chili, cynamonem i solą. Jajka ubij z cukrem, pod koniec ubijania dodaj cukier waniliowy. Ciągle ubijając, powoli wlewaj do masy jajecznej stopioną i przestudzoną czekoladę.
Powstałą masę delikatnie połącz z mąką, dodaj osączone rodzynki i pozostałą czekoladę pokrojoną w drobną kostkę.
Nabieraj łyżeczką porcje masy i układaj na blasze wyłożonej pergaminem.
Piecz 8 - 10 minut, wyjmij z piekarnika, odłóż, aby ostygły.

Z tej porcji wyjdzie ok 16 ciasteczek.

smacznego!
i

#843
od marca 2010

2015.04.15 19:39 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Chilli sin carne
Jak wiadomo, Chilli con carne to podstawa wyżywienia Meksykańczyków, ale że w niektórych niemeksykańskich kręgach mięso jest niemodne ;-), to i ja zmuszona zostałam do wyprodukowania wegetariańskiej wersji tego pysznego dania z mięsa :-D, które też mi smakuję, bo ja warzywa, w odróżnieniu od niektórych wegetarian, bardzo lubię :-)
Składniki:
30-40 deko czerwonej fasoli (można ją zastąpić cieciorką)
2 marchewki
1 duża cebula
1 łodyga selera naciowego
1-2 świeże papryki
4-5 świeżych, dojrzałych pomidorów lub puszka krojonych, poza sezonem
mała cukinia
pół bakłażana
1 paczka gotowej mieszanki przypraw do Chilli con carne

Sposób wykonania
Fasolę (cieciorkę) namoczyć na noc, ugotować do miękkości. Warzywa pokroić w drobną kostkę. W dużej patelni lub garnku rozgrzać olej, smażyć warzywa od najtwardszych zaczynając, mieszając cały czas. Na koniec dodać fasolę i pomidory, wsypać całą przyprawę do Chilli con carne, podusić razem chwilę. Podawać z ryżem lub pieczywem.

Kilka uwag. Warzywa, oprócz papryki, cebuli i pomidorów można dawać dowolne. Kapustne średnią się sprawdzają, wypróbowałam :-(. Cały smak wynika tu, oczywiście z mieszanki warzyw również, z tej przyprawy. Co prawda można ją sobie samodzielnie stworzyć, co też próbowałam, ale dobranie proporcji jest trudne, więc zdałam się na firmę Prymat lub Kamis, bo zdecydowanie lepiej im to wychodzi. Jak się człowiek postara z drobniutkim pokrojeniem warzyw (z marchwią najtrudniej) to po przesmażeniu, dodaniu przyprawy i pomidorów, naprawdę nie widać, jakie się warzywa dało do środka ;-)

#1665
od listopada 2008

2015.04.15 19:54 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
w odróżnieniu od niektórych wegetarian
czerwonej fasoli (można ją zastąpić cieciorką)

fajnie, czyli rozumiesz :D
reszta ok, nooo, bakłażana wyrzucę (bo wyczuje, sprytna bestia), zje

a co do ciastek, bardzo mi się podoba czeko z chili, wcześniej kombinowałam jakby tu połączyć czekoladę z solą i żeby to miało ręce i nogi (czekolada Lindta z solą morską mmmm), ale mi przeszło

(wypowiedź edytowana przez wink 15.kwietnia.2015)

#3663
od lipca 2004

2015.04.18 17:50 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Bogusław Mazurek (bogdan)
Bez urazy, ale tak w ramach żartu proponuję przeczytać definicję dotyczącą wegetarian z; „Słownik prawdy i zdrowego rozsądku” Kazimierz Bartoszewicz z 1905 roku która Faceobook'u zaprezentowała Jola Kozak ;-)
https://www.facebook.com/bnpolona/photos/a.345169308946279.1073741830.289732767823267/671487422981131/?type=1&theater

#1669
od listopada 2008

2015.04.18 18:21 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
ale nikt tu się nie obraża, no i fakt, kiedyś byłam chuda, znaczy wtedy kiedy mnie mąż brał :D

czekam na przepisy Beaty na hinduskie, a później wrzucę przepis na pyszny pasztet warzywny, ale taki naprawdę dobry, co się kroi i w ogóle ach i ech
i

#855
od marca 2010

2015.04.20 22:15 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Podstawowy sos curry
Składniki:
4 duże cebule pokrojone w plasterki
5-7 ząbków czosnku, przeciśniętych przez praskę
5-6 cm kawałek imbiru utarty na tarce
kartonik pasty pomidorowej (nie przecieru) a w sezonie 5-6 dużych dojrzałych pomidorów
2 czubate łyżeczki przyprawy Garam Masala
płaska łyżeczka kurkumy
płaska łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
płaska łyżeczka chilli
kilkanaście utartych w moździerzu ziaren zielonego kardamonu
łyżka suszonych liści kozieradki
2-3 łyżki masła klarowanego

Sposób wykonania
Cebulę zeszklić w rondlu na maśle, na wolnym ogniu, dodać szklankę wody, dusić 20 minut, nie krócej, bo sos będzie gorzki. W międzyczasie rozgrzać resztę masła na patelni, wsypać suche przyprawy (bez liści kozieradki), zamieszać, dodać czosnek i imbir, mieszać chwilę, aż będą intensywnie pachniały. Dodać pomidory pokrojone lub pastę, gotować chwilę na wolnym ogniu, mieszając, żeby trochę odparować.
Ugotowaną cebulę zmiksować, dodać pomidory z przyprawami.Wylać masę na patelnię, posolić lekko, pogotować jeśli jest zbyt rzadka.
To jest baza. Można takiego sosu używać, żeby go jeść po dodaniu warzyw pokrojonych w kostkę i uduszonych w nim. Ja, zwyczajowo, daję 2 papryki pokrojone w kostkę, soczewicę zieloną ugotowaną wcześniej lub cieciorkę, cukinię pokrojoną w kostkę, oczywiście nie wszystkie na raz, a czasem na raz, jak akurat mam albo mi się chce :-)
Najczęściej jednak robię ten sos na zapas, zamrażam i używam jako bazy do innych dań hinduskich, ale o tym innym razem :-D
i

#856
od marca 2010

2015.04.20 22:30 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Zapomniałam dodać, że kardamon i kozieradka opcjonalnie, a kozieradkę należy dodać, jeśli się używa, razem z warzywami do sosu, żeby się tylko kilkanaście minut pogotowała.
i

#857
od marca 2010

2015.04.20 22:40 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Zapomniałam dodać, że mam "rewolucyjną" zmianę przepisu na szpinak z mleczkiem kokosowym. Pojawił się świeży szpinak, byłam u Ady i nagotowałyśmy gar szpinaku z serem po hindusku. Ależ było dobre! Mniam. Zjadłam 2 porcje. Składniki tak jak poprzednio, ale po przysmażeniu przypraw dodajemy do nich mleczko kokosowe i jak zawrze, wrzucamy poszarpane liście szpinaku (kilogram niecały), lekko solimy, zagotowujemy, ale nie gotujemy długo, wrzucamy ser pokrojony w grubą kochę, chwilę podgrzewamy. Z ryżem rewelka :-D
i

#860
od marca 2010

2015.04.21 19:02 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Przerwa w przepisach na curry. Jak zrobicie sos bazowy, spróbujecie, czy dobry, będę pisała dalej. Przypomniał mi się przepis na starter, albo danie główne, jak kto woli, czyli pieczarki za szpinakiem. Przypomniał mi się, bo znalazłam pieczarkę:-)
Składniki:
20 dużych, ale nie starych pieczarek
kilogram świeżych liści szpinaku
1 serek Ricotta
4-5 ząbków czosnku
masło
twardy ser żółty (kawałek)
gałka muszkatołowa, sól, pieprz
Sposób wykonania:
Pieczarki płuczemy szybko w zimnej wodzie, żeby pozbyć się resztek podłoża. Oddzielamy delikatnie trzony od kapeluszy. Trzony siekamy, odkładamy. Topimy kilka łyżek masła (2-3) i maczamy w nim kapelusze ze wszystkich stron, układamy na dużej blaszce wyłożonej pergaminem, blaszkami do góry. Na patelnię z roztopionym masłem wrzucamy poszarpane liście szpinaku, chwilę smażymy aż "zdechną", dodajemy serek Ricotta, mieszamy, doprawiamy gałką muszkatołową, lekko solą i pieprzem.Wrzucamy do tego pokrojone trzony pieczarek, przeciśnięty czosnek, mieszamy dokładnie, odstawiamy z ognia do przestygnięcia. Masą napełniamy kapelusze pieczarek, lekko ubijając i robiąc małą "górkę", na wierzch której posypujemy starty ser. Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni pieca na kwadrans. Podajemy z czym i jak chcemy :-D Dobre do tego są ziemniaki pieczone "po angielsku" :-) i sałata. Wtedy mamy pełny obiad.

#1671
od listopada 2008

2015.04.23 18:59 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
moje 'Palak paneer'
sporo tego, zostało na jutro, a robiłam z jednej paczki szpinaku (300 g)



dobre, ale... :D
dałam Shahi Paneer Masala, no bo do tego przeznaczona, a nie wiedziałam której użyć, no i złamałabym ten smak czymś kwaśnym (odrobinę), może tamaryndowiec? a może pomidor, który występuje w różnych wersjach przepisów?
a poza tym zbyt łagodne jak dla mnie, następnym razem będę wiedziała jak mam tę potrawę potraktować, tzn. duuużo chili i chyba więcej przypraw, łącznie z imbirem :D
Tomkowi smakowało (nie miał uwag), dziękujemy :)
przy okazji znalazłam jakieś kniżki o kuchni indyjskiej o których kompletnie zapomniałam, przejrzę, może coś stworzę
i

#863
od marca 2010

2015.04.23 22:54 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Shahi paneer jest łagodną przyprawą. To celowe, żeby nie "zabić" smaku szpinaku, który jest, moim zdaniem, cudny. Ja kocham szpinak w każdej postaci ze względu na jego łagodny aromat. Dlatego łyżkę chilli i tamaryndowca to sobie dodaj do ostrych potraw. Tę zostaw właśnie taką, jaka powinna być. Prawdą jest jednak fakt, że łyżeczka garam masala dałaby więcej ostrości. Ale ta potrawa NIE ma być ostra. Ona ma właśnie taka być :-D

#1672
od listopada 2008

2015.04.23 23:15 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
nie szkodzi :D ale ok, niech Ci będzie, jednak garam masala sobie nie odpuszczę 'następną razą'
i

#864
od marca 2010

2015.04.24 22:45 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Tajskie zielone curry
Składniki:
1 łyżka pasty curry
1 puszka mleczka kokosowego
trochę oleju (powinien być kukurydziany, ale ja używam rzepakowego i jest OK)
4-5 liści limony kaffir
kilkanaście liści tajskiej bazylii (dokładam razem z łodygą)
2 łyżki sosu sojowego
łyżka oleju sezamowego (opcjonalnie)
łyżka sosu rybnego (opcjonalnie, dla nie wege)
łyżka cukru trzcinowego
połówka limonki
świeża kolendra
świeża młoda cebulka ze szczypiorem
Warzywa: Napiszę w jakich kombinacjach ja robię, ale można sobie zmieniać w zależności od upodobań, albo tego, co akurat mamy pod ręką. Wersja pierwsza: 4 gotowane w mundurkach ziemniaki, obrane, pokrojone w gruba kostkę, spora garść fasoli szparagowej, właściwie 2 garście, pokrojone na pół, 2 marchewki pokrojone w słupki, 1/3 cukinii pokrojona w grube półplasterki. Wersja druga: Papryka czerwona w kostkę, kilka różyczek kalafiora i kilka brokuła, 2 łyżki pędów bambusa marynowanych. Wersja trzecia: szklanka pokrojonej dyni hokkaido albo innej, która lubimy, groszek cukrowy-kilkanaście strąków, 2-3 łyżki kiełków fasoli mung.
Sposób wykonania:
Rozgrzać olej na patelni, dołożyć pastę, mieszać aż zacznie intensywnie pachnieć, wlać mleczko kokosowe mieszając. Zagotować. Dołożyć liście kafiru, bazylię tajską, wlać sos sojowy, olej sezamowy, sos rybny, cukier wsypać. Zagotować, dołożyć warzywa od najtwardszych zaczynając, dusić aż będą lekko chrupiące (5-10) minut, dokładając pozostałe. Doprawić sokiem z limonki. Zdjąć z ognia, dołożyć liście kolendry i pokrojoną ukośnie młodą cebulkę ze szypiorem. Podawać z ryżem jaśminowym. Smacznego :-)

#1673
od listopada 2008

2015.04.24 23:33 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
nie dam świeżej kolendry, nie cierpię, mogę, prawda?

#865
od marca 2010

2015.04.25 00:58 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Nie, nie możesz! Zakazane :-D
i

#874
od marca 2010

2015.04.28 21:33 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Samosy vege
Ciasto:
2 szklanki mąki
1/2 paczki masła
szczypta soli
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 czubate łyżki jogurtu greckiego lub gęstej śmietany
Masło, jogurt, sól mieszam dokładnie. Dodaję mąkę wymieszaną z proszkiem, wyrabiam ciasto. Ma być dość miękkie, ale nie bardzo kleiste. Czasem muszę dosypać mąki, a czasem dołożyć jogurtu, wiecie, gotowanie to nie apteka, to czary ;-)
Nadzienie:
5-6 ziemniaków ugotowanych w mundurkach
szklanka (spora) zielonego groszku, najlepszy świeży, ale mrożony jest OK
mała cebula
mała marchewka
łyżka mielonej, białej kolendry
łyżeczka mielonej czarnej kolendry (ja ucieram ziarna w moździerzu)
łyżeczka garam masala
łyżeczka hot Madras curry
łyżeczka chana masala
łyżeczka kurkumy
ew. łyżeczka proszku chilli, jak ktoś lubi jeść żyletki :-)
masło klarowane (2 łyżki)
Ziemniaki obrać z łupiny, pokroić w półsłupki lub kostkę grubszą. Marchew pokroić w kostkę. Cebulę pokroić drobno. Rozgrzać masło na patelni, wsypać suche przyprawy, mieszać, aż będą aromatycznie pachniały, dodać cebulę cały czas mieszając, aż się zeszkli, dodać marchew, groszek, ziemniaki, mieszać. Wszystko powinno się połączyć (nie na papkę, ale trochę się powinny ziemniaki rozpaść, trochę), spróbować, ew. doprawić, czym się chce. Ja ostatnio dosypywałam garam masala, bo mi było lekko bez wyrazu, ale jak się da chilli (nie dawałam), to raczej będzie dobre. Jak ktoś musi, lekko posolić. Odstawić, żeby przestygło (w ogóle można zrobić sobie nadzienie godzinę, dwie wcześniej)
Sposób wykonania:
Odrywać kawałki ciasta, żeby powstały kulki większe niż piłeczka do pingponga, ale mniejsze, niż golfowa :-D Żarcik.:-D Kulki, jakie się chce, bo to zależy, czy chcemy mieć mniejsze, czy większe samosy. Rozwałkować, żeby powstało mniej więcej koło. Przeciąć na pół. Na każdą połówkę nakładać farsz, sporo. Tak, żeby tylko brzeżki zostały wolne, ale żeby dało się je skleić. Zlepić jak pieroga, układać na tacy grubo posypanej mąką, bo się przylepią i rozwalą. W międzyczasie nagrzać piec do 180 stopni, układać samosy na blaszce wyłożonej papierem, piec około 20-25 minut. Nie muszą nawet być rumiane, bo wyschną, wystarczy, że są lekko złote.
Dodam jakieś słabe zdjęcia z robienia tychże.
Smacznego :-)samosy kulkisamosy nadzieniesamosy

#1678
od listopada 2008

2015.05.03 18:11 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
ostatnio zrobiłam samosy i tajskie curry
w farszu do samosów zamiast groszku znalazła się cukinia, wiadomo dlaczego
(bo T. nie lubi groszku) ;)
farsz przyprawiony po Twojemu, czyli nie za dużo soli (ciasto posoliłam jak normalny człowiek) :D no i ON je pożera namiętnie i bardzo mu smakują
dla siebie mam curry, oj jakie dobre, tylko nie należy przesadzić z liśćmi limonki (jak ja zrobiłam), bo jest awaria, ale dołożyłam świeżego imbiru i jest ok
użyłam warzyw jakie akurat miałam: szparagi, cukinia i kilka liści botwiny, dusiły się dosłownie 3 minuty, więc wszystko chrupie i jest pyszne, przy okazji stałam się fanką zielonej pasty curry, w końcu danie było tak ostre i aromatyczne jak lubię (poza tym kaffirem) :)



i

#881
od marca 2010

2015.05.03 21:23 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
W ogóle to twoje Tajskie nie wygląda jak moje :-D A gdzie mleczko kokosowe? Mój sos jest białozielony, a twój jakby brązowy. Jak zrobię Tajskie następnym razem, to wstawię zdjęcie (mam czym zrobić :-) i zobaczysz, że całkiem inne :-)

#1679
od listopada 2008

2015.05.03 21:29 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
mleczko kokosowe to zupełnie inna para kaloszy, trafiło mi się jakieś 'bio' ale beznadziejne, w litrowym kartonie, nawet kolor miało bury, smak też dziwny, nigdy więcej! poszło w pikuty

#1701
od listopada 2008

2015.05.21 19:05 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
jako, że jest sezon na żółciaka którego uwielbiam, ale kotletów zjedliśmy dość, naszło mnie i w końcu zrobiłam sos curry (post #258024)
kurde, dobry :)
tylko dużo, a mi się miejsce w zamrażalniku kończy, łeee
podgotowany chwilkę żółciak, pokrojony w paski, parę łyżek sosu curry, troszkę liści kozieradki (tyle ile mi się zmieściło w trzy palce), podduszone chwilę pod przykryciem, zjedzone z grzanką z bułki, wskazana zielenina, ale nie było ciśnienia ;)
nie wygląda, ale doble

#1710
od listopada 2008

2015.06.05 20:53 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
muszę się z Wami podzielić tą pysznością, spaghetti z cukinii zainspirowane przepisem z jadłonomii, dobra dusza przesłała mi linka do bloga i wsiąkłam, to już kolejny przepis który stamtąd podebrałam, oczywiście nie obeszło się bez drobnych zmian, ale danie jest wyborne, rili :)
mięsożercy pewnie będą kręcić nosami, że takie tam, nie do najedzenia, otóż nieprawda :D

i

#939
od marca 2010

2015.06.08 11:14 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Wygląda cudnie. Poproszę linka do tej maszynki, co kroi na spaghetti:-)No jak już wstawiasz zdjęcie, to wstaw też przepis, poproszę:-)
Teraz w kwestii, którą poruszył Boguś. Ja nie jestem wegetarianka. Moje dzieci są. Ale odkąd zdałam sobie sprawę, czemu niektórzy, coraz więcej ludzi, przechodzą na wegetarianizm, znacznie ograniczyłam spożycie mięsa. Jem je nie częściej niż dwa, trzy razy w tygodniu. Boguś, gdybyśmy kierowali się tym, co natura dla nas przeznaczyła, w zasadzie powinniśmy mieszkać w jaskiniach, chodzić odziani w skóry, jeść mięso pewnie nie częściej niż raz w tygodniu. Resztę naszej diety powinny stanowić nasiona, owoce, jadalne rośliny zielne. Nie jestem antropologiem, może skład naszej diety "zgodny z naturą" byłby inny, ale chyba nie o to tu chodzi. Tysiąclecia cywilizacji oddaliły nas od źródeł tak mocno, że nie da się do nich wrócić. Ale, o ile nasi przodkowie, żywność musieli zdobywać, potem uprawiać i hodować, my nie musimy. Podział pracy w społeczeństwie, rozwój technologii i, wreszcie, ogromny przyrost ludności na naszej planecie, spowodował, że żywność jest, w naszej, rozwiniętej, części świata, bardzo tania i bardzo łatwo dostępna, czego nie mogą, niestety, powiedzieć mieszkańcy Afryki czy Ameryki Południowej. My jemy o wiele za dużo, nie znaczy to, oczywiście, że jemy dobrze i zdrowo. Wystarczy popatrzeć na ilość otyłych dzieci w szkole. Mam taką możliwość na co dzień. Wiemy wszyscy jak wygląda przemysłowa hodowla zwierząt i nikt w dzisiejszych czasach chyba nie powie, że nie wie, co się dzieje na fermach drobiu, tuczarniach świń, famach bydła. Nie chcę w nikim wzbudzać wyrzutów sumienia. Nie to jest moim celem. Nie wyobrażam sobie również, że moje posty skłonią kogokolwiek do przechodzenia na wegetarianizm. Do tego trzeba dojrzeć samodzielnie. Chciałabym tylko zauważyć, że od każdego z nas zależy, czy będziemy nakręcać tę maszynę, czy też zrezygnujemy ze zjadania kurczaka codziennie, kotleta wieprzowego co drugi dzień, gulaszu wołowego co trzeci. Można sobie urozmaicić dietę dużo zdrowszymi warzywami, z których dania są równie smaczne, co, mam nadzieję, pokazujemy z Alą :-D Dlatego zachęcam do jedzenia warzyw w większych ilościach. Są pyszne :-) Boguś, mam nadzieję, że nie odbierzesz tego postu osobiście. Nic nie wiem o twoim sposobie żywienia się. Po prostu twój post sprowokował mnie do wyrażenia swojego zdania na ten temat, o co chyba nikt się nie pogniewa :-D

#1713
od listopada 2008

2015.06.08 12:19 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
dobrze gada :)
ja oczywiście też nikogo nie namawiam na zmianę diety, ale od momentu jak zajrzałam na jadłonomię, wykorzystałam już kilka przepisów z tej strony i np. zamiast (prawie) codziennych kanapek z serem żółtym na śniadanie jemy pasty ze strączków, warzyw, kasz i muszę powiedzieć, że jest mi z tym znacznie lepiej i mimo, że bardzo lubię żółty ser (pewnie każdy lubi), to cieszę się, że bez problemu mogę go ograniczyć do minimum
przepis na spaghetti jest tutaj:
http://www.jadlonomia.com/2014/09/witarianskie-spaghetti-z-cukini.html
moje zmiany polegały na tym, że pesto zrobiłam z rukoli i podprażonego słonecznika, cukiniowego makaronu nie wkładałam do zimnej wody i nie chłodziłam w lodówce, a pokroiłam go bezpośrednio przed podaniem, pomidorów nie soliłam, aby odlać płyn, tylko posiekane wrzuciłam na sito, porządnie odsączyłam a sok wypiłam :)
z tej strony robiłam jeszcze fasolowy smalec z kaszą gryczaną:
http://www.jadlonomia.com/2013/12/wegetarianski-smalec-z-jabkiem.html
i fasolkę po bretońsku z wędzoną papryką (cudny aromat!)
http://www.jadlonomia.com/2015/03/fasolka-po-bretonsku.html

a obieraczkę kupowałam tutaj:
http://allegro.pl/victorinox-obieraczka-julienne-7-6072cede-i5403115693.html

a tak w ogóle, to carpaccio z buraków oraz to spaghetti to nasze ostatnie hiciory
i

#940
od marca 2010

2015.06.08 22:34 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Obieraczka zamówiona :-) Dzięki :-)Teraz wreszcie obiecany przepis na tartę buraczaną, ale wstawiam ją w "Burakach" OK?

#1826
od listopada 2008

2015.08.02 20:44 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
Cisza tutaj, więc odświeżę :)
Ciastka czekoladowe z chili, a przepis wrzucony wcześniej przez Beatę.
Pyszne, tak czekoladowe, jak to tylko możliwe, jednak ja miałam tylko mielone chili a nie w płatkach, więc dałam mniej i to był błąd, no ale nie szkodzi, następnym razem nadrobię.
Beata, musimy jakieś grzybowe ciastka wymyślić, żeby było w temacie ;)

(wymyślić czy wymyśleć? to pierwsze mi nie pasuje, ale słownik mi poprawia?)

#3740
od lipca 2004

2015.08.02 21:20 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Bogusław Mazurek (bogdan)
Ślinka pociekła i to obficie :-)
W nocy (jak siedzę) jestem niesamowity łasuch - tak, jakby samowolnie organizm mi się domagał o słodkości ;-)
Podstawa to jakieś ciastka lub domowe wypieki + dużo zimnego mleka z lodówki.
Chyba namówiłem żonę na uskutecznienie tych ciasteczek :-)

Jednak chili chyba zapodamy minimalnie, bo jak kiedyś żona zaopatrzyła mnie w czekoladę chili, to ta dosyć długo zalegała w barku ;-)

#1827
od listopada 2008

2015.08.02 21:47 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
Boguś, skoro kupna czekolada z chili była za ostra, to faktycznie przybastujcie ;) Te ciastka są tak dobre, że właściwie żadne dodatki nie są potrzebne, chociaż rodzynki swoje robią, są bardziej 'glamdziaste' :))
Aha, mi z tej porcji wyszło 30 szt. (licząc na porcje łyżeczkowe). Ta ilość szt. o których Beata pisze to są CIACHA, a nie ciasteczka, zresztą tak też mi mówiła, jak o nich rozmawiałyśmy.
i

#1081
od marca 2010

2015.08.20 14:32 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Pogoniona przez Tessę, podaję przepis na Złoty Sos z pieczarek. Innych grzybów na razie brak, więc ten może się przydać. Przepis jest banalny i właściwie aż głupio mi go wstawiać.
Składniki:
1 kg pieczarek
2 duże cebule
3 gałązki natki pietruszki
3 gałązki kopru
2-3 gałązki oregano
mała śmietana 18%
1/4 kostki masła

Sposób wykonania:
Pieczarki obrać, oczyścić z podłoża, nie myć, pokroić w plasterki. Masło rozpuścić na dużej patelni. Wrzucić pieczarki, smażyć na dużym ogniu mieszając często. Jak odparuje woda z pieczarek dołożyć pokrojone w kostkę cebule, zmniejszyć płomień i smażyć razem, również często mieszając, aż będą brązowo-złote. Trwa to z pół godziny albo lepiej. Jak człowiek próbuje przyspieszyć, to cebula się pali i sos jest gorzki, więc trzeba, niestety, powoli. Zdjąć z ognia, dodać śmietanę i posiekaną zieleninę, doprawić solą i pieprzem.
Jak widać jest to kolejna wersja grzybów na gęsto, tylko trick polega na tym, żeby grzyby i cebulę dobrze wysmażyć. Mają wtedy sporo więcej smaku. Podaję ten sos do kaszy gryczanej albo do klusek kładzionych łyżką. :-) Prawie identyczny przepis podawałam na maślaki, ale chyba gdzieś w czeluściach działu Grzybobranie, zanim się zorientowałam, że W kuchni jest osobnym działem. :-(
i

#3961
od października 2005

Proszę o przepis sera smażonego. Kiedyś, kiedyś, na Ślasku na wsiach z twarogu go robiono. Wiem, że ma się zestarzeć, smażyc na patelni i ostudzić w misce. Nigdy nie widziałem procesu jego powstawania. Na Ślasku za komuny kupowało się go w sklepach z kminkiem - ale był jakis przeźroczysto-blado-żółtawy. Nie smakował mi. Teraz Gosia przywozi cos podobnego z Niemiec Kochen ser. Jest zdecydowanie smaczniejszy od tych ze starych sklepów. Jednak ten wiejski, zrobiony ( smażony ) przez gospodynie - był niezwykle smaczny. Opis nic nie daje - musi to być fotoprzepis, bardzo szczegółowy aby zobaczyćv wygląd w poszczególnych fazach przygotowania. Jak zobacze ten przepis, będę go robił - teraz boję się spaprać robote.

#2098
od listopada 2008

2015.11.09 22:00 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
Rysiu, chodzi Ci zapewne o ser zgliwiały. Kiedyś go robiłam, nie pamiętam skąd wzięłam przepis, albo z netu, albo (co bardziej prawdopodobne) z jakiejś książki, śmierdziało w całej chałupie.
i

#1136
od lipca 2007

U mnie w domu się robiło, chociaż ja nie ze Śląska. Trzeba mieć zwykły twaróg i zostawić , aż zgliwieje czyli stanie się śmierdządzy i pokryty żółtą mazią, trochę jakby prześwitującą.. Wtedy trzeba go powoli topić na patelni z dodatkiem soli i kminku. Potem wylać na talerz, zostawic do ostygniecia i kroić w paski. W każdym razie tak się to u mnie w domu robiło. Podobny produkt kupiłam kiedys w Poznaniu i był niezły. To chyba w ogóle produkt charakterystyczny dla niemieckiej kuchni (moja mama miała częściowo niemieckie korzenie).
i

#1464
od marca 2010

2015.11.09 23:20 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Pewnie, że charakterystyczny dla niemieckiej kuchni. Polak by taki zepsuty ser dał kotu albo psu, martwiąc się, czy nie zdechnie aby :-D ;-) No może jeszcze w Wielkopolsce i Krakowie by znaleźli zastosowanie jakieś ;-) :-D

(wypowiedź edytowana przez beata_lyszkowska 09.listopada.2015)
i

#3962
od października 2005

W kuchni nic nie śmierdziało. Widocznie nie leżał tak długo. Czy na patelni dawało się masło? Czy wbijano do tego twarogu żółtko?
Małgosiu. Tego sera nie da się kroić w paski. On jest lejący się gęsto - jakby to powiedzieć - z opuźnieniem lejący.
i

#1137
od lipca 2007

To u mnie się robiło wysmazony tak, aby po ostygnięciu zastygł. Masła nie pamiętam, moze odrobina na spód patelni, a żółtka na pewno nie. Najbardziej lubiłam wyjadać przysmażoną warstwę z dna patelni chrupiąca i zbrązowiałą. U mnie sie to chyba długo smażyło.

#10254
od maja 2003

2015.11.10 16:53 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Anna Kujawa (ania)
spróbuj z sodą - wtedy nie "gliwieje aromatycznie"
https://www.youtube.com/watch?v=qyG8yyHL5Os
+ żółtko, + kminek

#3966
od października 2005

No i trzeba będzie spróbować :-)

#2333
od listopada 2008

2016.03.23 17:01 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

ala mikołaj (wink)
Właśnie Beata mi przypomniała, że miałam wrzucić przepis na pasztet wielowarzywny, który jest super hiper świetny, pierwszy do którego nie mam o co się przyczepić. A ponieważ nie chce mi się pisać (a nuż się pomylę), to cyknęłam zdjęcie :D



Niestety nie pamiętam skąd wzięłam przepis :(

edit: ale kilka sekund w google i już wiem ;)
http://wegetari-anka.blogspot.com/2012/03/pasztet-wegetarianski-wielowarzywny.html

(wypowiedź edytowana przez wink 23.marca.2016)

#1812
od marca 2010

2016.03.23 18:23 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Beata Łyszkowska
Wygląda nieźle :-) Dzięki.
« Poprzedni Następny » bio-forum.pl « W kuchni «
Czy jesteś pewien/pewna, że masz coś (rzeczowego) do dodania?

Główna Ostatnia doba Ostatni tydzień Szukaj Instrukcja Kopiuj link Administracja
ta strona używa plików cookie — więcej informacji