Główna Zaloguj Wyloguj się Załóż Edycja Szukaj Kontakt grzyby.pl atlas-roslin.pl
Jakie grzyby zbieracie do jedzenia?
« Poprzedni Następny » bio-forum.pl « W kuchni « Archiwum «

#45

2004.04.21 21:29 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr (Piotr) (Piotr)
Jakie grzyby spośród wielu znanych jadalnych zbieracie? Chodzi mi nie o wszystkie te które znacie i potraficie rozpoznać ale o te które rzeczywiście zbieracie do jedzenia. Porównanie mogłoby być ciekawe, w różnych rejonach niektóre gatunki pewnie są częściej lub rzadziej spotykane, różne są też tradycje zbierania grzybów.
Oto moja lista, w kolejności od najsmaczniejszych.
Ulubione grzyby na które najbardziej "poluję" to:
  • kanie
  • borowiki (szlachetne, usiatkowane)
  • kurki
  • podgrzybki brunatne

nigdy nie pogardzę też gdy trafią mi się:
  • żółte i siwe gąski
  • maślaki (ziarniste, zwyczajne, żółte)
  • koźlarze (wszystkie rodzaje)

a jak mam już naprawde sporo wolnego miejsca w koszyku to czasem zbieram też gorszej "jakości" grzyby:
  • podgrzybki zajączki i złotawe
  • panienki
  • pociechy (maślak pstry?)
  • sitaki
  • opieńki
  • rycerzyki czerwonozłote

Smardze zostawiam w spokoju natomiast rydze są w moich stronach bardzo rzadko spotykane i jeszcze nie udało mi się ich znaleźć.
A jakie są Wasze ulubione grzyby?

(wiadomość edytowana przez Piotr 21.Kwiecień.2004)

#0

2004.04.22 13:59 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

IWONA
Cześć! Dlaczego smardze zostawiasz w spokoju?Chronione? Niedobre? Czy pożera się je w całości,tzn trzon z "kapeluszem"? Dzięki za odpowiedź.

#5

Jadam i zbieram, wg.Grzyby znane i mniej znane A. Dermek:
uchówka ośla [rzadko],piestrzyca kędzierzawa [rzadko],ucho bzowe, kolczak obłączasty, pieprznik jadalny, pieprznik trąbkowy, lejkowiec dęty, ozorek dębowy [raz], ZOLciak siarkowy, bielaczek owczy, boczniaki, majówka wiosenna, lejkówka wonna, opieńka miodowa, gąsówka naga, rycerzy czerwonozłoty [mało, bo niezbyt dobry], gąska zielonka, gąska szara, zimówka aksamitnotrzonowa, twardzioszek przydrożny, muchomor czerwonawy, muchomor mglejarka i podobne, łuskowiec jeleni, czubajka kania, czubajka czerwieniejąca, pieczarki, czernidlak kołpakowaty, pierścieniak grynszpanowy, teraz przymierzę się do płachetki kołpakowatej, łuszczak zmienny, klejki i klejówki [w górach], piaskowiec modrzak, piaskowiec kasztanowaty [raz],maślaki, podgrzybki, borowiki [z wyjątkiem grubotrzonowego], w tym borowik omglony, kożlarze, mleczaj rydz, mleczaj świerkowy [dawno], gołąbki, purchawki, jeszcze jest parę innych, ale są niesmaczne, więc szkoda ruszać.
Raz jadłam ciemnobiałkę wiosenna. Ogromną przyjemność sprawiła mi ta wyliczanka - miałam te wszystki cudności przed oczami.

#47

2004.04.24 11:30 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr (Piotr) (Piotr)
Smardzy nie zbieram dlatego że znajduję je w zbyt małych ilościach żeby coś konkretnego z nich zrobić więc szkoda je niszczyć.

#13

Zgadzam się z Piotrem co do priorytetów z wyjątkiem kurki, którą ostatni raz widziałem w dzieciństwie i nie pamiętam jak smakuje.

Natomiast opieńkę awansowałbym do pierwszej kategorii, tam też znalazłaby się Płachetka kołpakowata.

Generalnie lubię eksperymenty smakowe i ostatnio do najbardziej udanych zaliczam
- Maślankę łagodną,
- Ciemnobiałkę wiosenną.

Rozczarowania to:
- Gąsówka mglista,
- Twadzioszek przydrożny,
- Boczniak.
Dwa pierwsze grzyby w smaku jeszcze ujdą, ale mam bardzo wrażliwy żołądek :-/
Boczniak mnie odrzuca :P

A jak nie ma wyboru, to zbieram wszystko, co rozpoznaję i jest oznaczone w atlasach jako jadalne, wybieram młode, ładnie wyglądające owocniki i robię supermix na ostro pod gorzałkę :)

Co do tradycji zbierania, to chyba w wawie jej nie ma.
Tzw rdzenni (np. ja) nie zostali raczej tego hobby nauczeni. Większość populacji jest napływowa i tworzy tygiel kulturowy (z czego z resztą się bardzo cieszę).

#74

Na stronie o grzybach jadalnych starałem się w miarę obiektywnie (czyli średnio na jeża) to przedstawić.

Natomiast jest to świetne pytanie aby podzielić się informacją o moich subiektywnych gustach.

Grzyby jadane przeze mnie mogę podzielić na takie rzeczywiście jadane (bo znajduję) i wirtualnie jadane (bo chętnie bym spróbował ale ich nie znajduję lub zbyt mało).

Tak więc najwięcej sobie cenię i rzeczywiście zbieram trzy gatunki: kurki (na gęsto), prawdziwki (wiadomo - aromatyczny susz do zupy grzybowej i do sosów do mięs oraz pierogów) i kanie (smażone jak sznycel - ostatnio także duszone z pieczenią). Kani zwykle jest tyle że zbieram tylko tyle ile potrzebuję. Kurek i prawdziwków w lasach gdzie bywam nie ma za dużo.

Poza tym chętnie marynuję młodziutkie podgrzybki złotawe (takie późnojesienne w fazie "czarnego łepka") są wtedy urocze w marynacie i mają przyjemną chrupką konsystencję. Takie wysypy że można sobie spokojnie nazbierać czarnych łepków aby warto było robić marynaty nie spotykam co roku.
Chętnie też bym marynował młode gąsówki nagie - bo są pięknie stalowoniebieskie w marynacie - ale tylko raz trafiłem na dużą ilość młodych egzemplarzy - aby chciało mi się uruchamiać kuchenny kombinat do marynowania.

Z całej reszty przyprawowo zbiorę od czasu do czasu uszy bzowe (do gulaszy, potrawek, zup) i lejkowca dętego (do gulaszy, sosów).

Poza tym gdy trudno liczyć na konkretne jednogatunkowe zbiory to z miksu (podgrzybki, jakiś koźlarz, maślak, gołąbek jeden z drugim plus kilka kurek, podgrzybek brunatny, prawdziwek jak sie znajdzie) robię mieszanke na gęsto.
Generalnie zbieram wtedy trochę aby się nie narobić w kuchni - bo potrzebuję jeszcze czasu na zrobienie notatek - to uroki fotografowania do atlasu :).

Zjadałem jednokrotnie lub niewiele częściej (bo np. tylko raz znalazłem większą ilość młodych lub uznałem że nie rewelacja i nie warto próbować): czernidłaka kołpakowatego (w racuchach), wodnichę późnojesienną (tu mi nie wyszło (na gęsto) - muszę kiedyś spróbować przyrządzić inaczej - warto zauważyć, że sposób obróbki jest bardzo ważny dla smaku grzybów), rydza (tego właściwego, sosnowego) oceniam pozytywnie, rydza świerkowego (hm, od czasu do czasu można), płachetkę kołpakowatą (warto, choć sporo odrzutu bo zwykle zaczerwiona), zimówkę aksamitnotrzonową (warto od czasu do czasu bo cieszy o tej porze roku, to atrakcja), pieczarki (te z pastwisk) - od dawna nie chodzę w miejsca gdzie rosną ale są wyborne smażone na patelni, bardzo aromatyczne, lakówki (małe i łykowate, nie warto), twardzioszki przydrożne (tu komentarz do Nightcomera, mi się kojarzą z sielskim dzieciństwem, gdy cioteczna prababcia zbierała i robiła zupkę twardzioszkową z kartofelkami - tego smaku później nie udało mi się powtórzyć), purchawka chropowata (przyprawowo, z rzadka), boczniak ostrygowaty (te czasami, panierowane), opieńki (rzadko bo nic szczególnego dla mnie).

#20

Lejkowiec dęty to dla mnie wspaniały farsz do pierogów, jest go trochę koło Janowca tego na przeciw Kazimierza Dln., w tym roku jeszcze się nie pokazał.

Z twardzioszkiem przydrożnym podobna relacja do czasów dzieciństwa jak u Marka - wyśmienita kartoflanka z dodatkiem tych grzybków robiona przez babcię - też mi taka jak "babcina" nie wychodzi - a może to jednak zbyt duży sentyment do szczenięcych lat?

Młodziutkie, marynowane muchomory mglejarki - są wyśmienite ale nie zawsze udaje się ich naskubać.

Opieńki to mój kulinarny odchył (na plus oczywiście)

Boczniak a'la flaczki - polecam.

Problemem przy rzdziej zbieranych grzybach często bywa ich mała ilość aby zrobić z nich potrawę jednogatunkową - ukazującą ich często specyficzne walory smakowe - wrzucone do "mieszanego" kotła giną jak "igła w stogu siana"

#0

2004.08.05 22:48 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Ewa
Wątek zrobił się bardzo smakowity, ale jak dla mnie bardzo egzotyczny.W najbliższy weekend wybieram się w rodzinne strony i zaraz raniutko w sobotę jadę do lasu. Zgodnie z tradycją rodzinną będę się rozglądać za borowikami, podgrzybkami, kożlarzami, które u nas nazywa się stojakami i (dzieli się tylko na białe i czerwone, może uda mi się wytropić maślaki łącznie z maślakiem pstrym, który nie wiedzieć czemu nazywa się tam łuzakiem. Do tego kilka rodzajów gołąbków, głównie z kapeluszami w kolorze od żółtego do czerwonego zwanych bedłkami,(najbardziej smakują dzieciom posypane solą i pieczone na kuchennej blasze).Oczywiście kurki, jeśli się trafią.Potwierdzam "tendencję do zanikania gatunków", ale w mojej okolicy wiązałabym to zjawisko z dwoma przyczynami.Po pierwsze, kurki w czasach mojego dzieciństwa były bardzo pospolitymi grzybami drugiego , a nawet trzeciego gatunku.Zbierało się je tylko wtedy, gdy zupełnie nie było innych grzybów.A i wtedy nie wiadomo było co z nimi robić-do suszenia nie bardzo, do sosu też nie, czasem troche do zupy.Póżniej zaczęły przyjeżdżać do lasu wycieczki na grzyby.Dla nich kurki były bardziej wartościowe.Generalnie wszystkich grzybow w lesie ubyło.Zaczęliśmy doceniać te żółte grzybki, które w dodatku nigdy nie robaczywiały.Pamiętam, jak kiedyś zaprosiłam koleżankę,miłośniczkę grzybobrania.Termin umówiony, jedziemy do lasu, a tam żadnego przyzwoitego grzyba, tylko same kurki.Byłam załamana, a ona nad każdą kurką piała z zachwytu. A potem nauczyła mnie robić jajecznicę z kurkami.Pycha.Ale tak naprawdę kurki zaczęły zanikać gdy zorganizowano skup(wysoka cena + wielu chętnych = zanik gatunku).Drugim grzybem, który ewoluował od trującego muchomora do grzybowego rarytasa była kania.Zbiór ok. 8-10 szt. uważany jest za bardzo szczęśliwy. A dawniej, według opowieści ojca, można było kosą kosić.Co do płachetki kołpakowatej to bardzo dobry grzyb na pierogi, zwłaszcza w połączeniu z gołąbkami.Zbierany podobno od czasów wojny i dlatego nazwany niemką. No i jeszcze podgrzybki zajączki.Zapomniałam o gąskach zielonych i niekształtnych (najlepsze na pierogi -jadamy w dużych ilościach całą rodziną i nikomu jeszcze nic nie było).
Po przeczytaniu tych wszystkich grzybowych wyliczanek moich poprzedników w tym wątku naszła mnie ochota aby trochę poeksperymentować.Może zaryzykuję z purchawkami? Jak zauważyłam, każdy ma inne upodobania kulinarne i co jednemu smakuje, to drugiemu niekoniecznie.A zatem, jak mówi stare przysłowie pszczół"nie wierz gębie, połóż na zębie".Jeszcze mi się przypomniała taka historia.Kiedyś moja teściowa jeżdziła na grzyby właśnie z takimi wycieczkami, jakie opisywałam.Były organizowane przez Akademię Medyczną w Krakowie.Jeżdził tam pewien docent, specjalista od zatruć.Miał taki wielki kosz, do którego zbierał same najbardziej trujące grzyby (do celów poznawczych, rzecz jasna).Wycieczkowicze już się przyzwyczaili, ale miejscowi grzybiarze chodzili za nim i tłumaczyli, że to trujące, że musi wyrzucić wszystkie grzyby z koszyka.Docent zaś udając wielkie zdziwienie mówił :"...taaak? Niemożliwe? Zawsze jemy te grzyby całą rodziną i jeszcze nikt się nie zatruł...."I tym optymistycznym akcentem pozwolę sobie zakończyć na dziś.

#0

2005.03.15 13:38 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Jurek
Zbieram kanie, borowiki, kurki, podgrzybki brunatne, maślaki, koźlarze, żółte gąski, czasem opieńki. Znam jeszcze trochę innych gatunków jadalnych (zajączki, sitaki, panienki, rycerzyki) ale moim zdaniem nie są warte zbierania.
i

#1090

2005.03.15 16:44 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Jolanta Kozak (jolka)
Sosik z sitaków jest całkiem, całkiem pyszny.
Panienki...muchomory mglejarki, przydróżki, czy płachetki kołpakowate? Wszystkie mi smakują. Rycerzyki - nie, chyba, że jeden na masę do innych grzybów na bezgrzybiu.
i

#336

2005.03.15 18:42 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Elmira Brzozowska (elma)
Jolu, ciekawa jestem czy płachetki kołpakowate na jakie Ty natrafiasz są przeważnie zdrowe czy zaczerwione? Bo albo ja mam pecha, albo w lubelskim robaczki wyjątkowo lubią te grzybki. Rzadko zdarzają mi się okazy całkiem zdrowe nad czym ubolewam, bo bardzo mi z nich smakuje zupa i sos. A w Puszczy Solskiej jest ich pełno!
Sitaki wkładam do octu.
i

#1095

2005.03.15 19:47 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Jolanta Kozak (jolka)
Płachetki kołpakowate znajduję tylko, będąc w Zakopanem, a ściślej w Biathloonie. Z reguły są zaczerwione.
Spróbuj, Elma, tak na początek zrobić sitaczki duszone z cebulką i śmietanką. Mówię Ci - pycha!
i

#758

Elma.
Turki rosną bardzo szybko. Jeżeli są odpowiednie warunki i wysyp, to trzeba się sprężać ze zbiorem.
Najlepiej zbierać bardzo młode owocniki, z kulistym kapeluszem i brzuchatym trzonem. Takie młode też już są nieraz zaczerwione.
Najlepsze są właśnie takie "kulki" marynowane.
i

#340

2005.03.16 12:54 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Elmira Brzozowska (elma)
Cyt:
"Spróbuj, Elma, tak na początek zrobić sitaczki duszone z cebulką i śmietanką. Mówię Ci - pycha!"

Tak jest Jolu. Spróbuję! Rokrocznie znajduję ich całą masę! :o)

Marku, trochę się boję zbierać takie malutkie grzybki. Nie mają one jeszcze dobrze wykształconych cech rozpoznawczych......A co będzie jak pomylę z muchomorem???? hahaha!

#336

Będzie aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!

#0

2005.06.30 13:14 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

WŁÓCZYKIJ
Cześć, mieszkam 50 km od Krakowa. Zbieram do jedzenia borowiki (szlachetny, usiatkowany), kanie, kurki, podgrzybki brunatne i zajączki, maślaki (wszelkie), kożlaże (wszystkie rodzaje) - u nas mówi się kozaki, gąski zielonki, gąski niekształtne (nasza nazwa - siodłatki), gąsówki nagie i dwubarwne (nazywamy je fioletkami), polecam marynowane, mam jedno świetne miejsce, do kilkudziesięciu sztuk jednorazowo,w czarcim kręgu.Zbieram też rydze (wszystkie 3 odmiany), opieńki. W tym roku zamierzam poszerzyć swój jadłospis o 2,3 rodzaje gołąbków, pieczarki i ewentualnie gąske kosaćcową (dość często spotykam). Przyznam szczerze, że próbowałem również smardzy, dwa lata temu jeszcze nie wiedziałem, że są pod ochroną, a znam stanowiska smardza jadalnego (wyrasta do kilkunastu sztuk rocznie, w przeciągu góra 2 tygodni), smardza stożkowatego i wyniosłego (naprawdę znam miejsca, gdzie jest ich dużo, do kilkudziesięciu sztuk na niewielkim terenie). W tamtym roku natknąłem się też na stanowiska maślaka żółtawego (bardzo rzadki wg. atlasu M. Snowarskiego)
i

#604

Rzadkie i chronione gatunki możesz zgłaszać do rejestru. W końcu im więcej zgaszających, tym lepiej :-)
i

#1445

2005.07.04 17:37 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Jolanta Kozak (jolka)
Włóczykiju, w którą stronę 50 km od Krakowa mieszkasz? Byłabym ew. zainteresowana obejrzeniem sobie gąsek kosaćcowych, bo nigdy ich w naturze nie widziałam (albo nie wiem, że widuję).

#0

2005.07.06 19:48 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Włóczykij
Mieszkam między Krakowem a Katowicami. Gąski kosaćcowe pojawią się najwcześniej pod koniec sierpnia. Gdy będą pierwsze owocniki to dam znać. Chętnie zamieściłbym na forum ich zdjęcia, ale póki co, nie dysponuję odpowiednim aparatem cyfrowym.A tak na marginesie:w mojej okolicy pojawiają się już kanie :)))
i

#1490

2005.07.07 11:16 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Jolanta Kozak (jolka)
Mieszkam w Knurowie. Czekam z utęsknieniem!
Kanie tak - lipiec. To taka książkowa pora. Czyli u Ciebie bywa mokro? Teraz?
jakozak@tlen.pl

#0

2005.07.13 19:47 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr___
A jaka jest łacińska nazwa gąsek kosaćcowych?

#1436

2005.07.14 10:19 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Anna Kujawa (ania)
Gąska kosaćcowa=gąsówka irysowa= Lepista irina

#1

Hmm mój pierwszy post a jutro na grzybki... A więc, co zbieram: (kolejność bez znaczenia)

1. Borowiki - szlachetne, sosnowe, usiatkowane, grabowe, brzozowe i inne, jakie uda mi się znaleźć o ile są jadalne (królewskiego na oczy nie widziałem więc kwestia ochrony nie rzutuje)
2. Podgrzybki, głównie brunatne, zajączki i złotawe tylko bardzo młode okazy, czerwonawe znalazłem raz.
3. Kurki - w każdych ilościach
4. Maślaki - zwyczajne, ziarniste, żółte, pstre, sitarze; kiedyś znalazłem podobne do trydenckich (chyba - nie wiedziałem czy w Polsce w ogóle występują)
5. Piaskowce modrzaki
6. Opieńki
7. Gąski zielone
8. Koźlarze wszelakiej maści (choć najchętniej pomarańczowe, czerwone i czarne)
9. Kanie
10. Rydze

Czasami dochodzą do tego też inne gatunki ale w mniejszych ilościach, zresztą większość z nich znajduję sporadycznie. Do gołąbków nie mam cierpliwości z powodu robaków...;-)
i

#1473

2005.08.05 14:43 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Piotr Perz (pimpek)
Howh Wodzu

Biały Brat wita Ciebie na forum. Z racji Twojego koloru skóry mojego brata nie dziwię się, że woli koźlarze czerwone <rotfl>.

Miło, że jrsteś z nami :) Tylko nie migaj się, i jutro koniecznie złóż w "Grzybobranie" nam relację, jak poszło!!!

pozdrawiam Wielkiego Wodza Apache

Pimpek
i

#1650

2005.08.05 15:44 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Jolanta Kozak (jolka)
Cześć Winnetou. A robaki w podgrzybkach złotawych Cię nie denerwują? Więcej ich, niż w gołąbkach. Przynajmnie u nas.
Podpisała "Mała" Biała Squaw.

#5

w tych małych często nie ma robaków a dużych nie ruszam bo są "żylaste" :-)

#1688

2005.08.09 20:14 Edytuj wypowiedź Usuń wypowiedź

Jolanta Kozak (jolka)
U nas jest inaczej - jeszcze grzyba mało co widać, a już zaczerwiony.
« Poprzedni Następny » bio-forum.pl « W kuchni « Archiwum «
Czy jesteś pewien/pewna, że masz coś (rzeczowego) do dodania?

Główna Ostatnia doba Ostatni tydzień Szukaj Instrukcja Kopiuj link Administracja
ta strona używa plików cookie — więcej informacji